Lęk przed porażką w biznesie: jak skutecznie działać
Strach przed błędem może blokować sprzedaż, zatrudnianie ludzi, inwestycje i rozwój firmy. Krzysztof Rzepkowski przekonuje, że porażka nie jest przeciwieństwem sukcesu, lecz częścią procesu, a pewność pojawia się dopiero po rozpoczęciu działania.
Materiał przedstawia doświadczenia i opinie rozmówców. Przykłady inwestycji, giełdy, kryptowalut i nieruchomości nie są rekomendacją finansową; najważniejszym wnioskiem jest kontrolowane działanie, analiza ryzyka i uczenie się na możliwie małych błędach.
Rozmowa rozpoczyna się od zasady Sandlera: zanim zaczniesz wygrywać, musisz nauczyć się przegrywać. Gość wyjaśnia, że szkolna i społeczna presja na unikanie błędów prowadzi do maskowania problemów, odwlekania trudnych decyzji i pozostawania w bezpiecznych schematach. Duże znaczenie ma środowisko, które pozwala próbować ponownie, oraz kontakt z ludźmi mającymi inną perspektywę i większe doświadczenie.
W dalszej części rozmówcy analizują błędne decyzje biznesowe, rekrutację, nieudany projekt z okresu pandemii oraz przegapioną działkę, która otworzyła drogę do lepszej inwestycji. Pokazują, jak zamienić porażkę w doświadczenie, wyznaczać kierunek przez cele i wizualizację, działać przed pełnym przygotowaniem oraz zwiększać tolerancję na odmowę w sprzedaży, negocjacjach i nieruchomościach. Finał dotyczy kwestionowania własnych przekonań, uczenia się nowych rynków z mentorem i świadomego poszerzania strefy komfortu.
Najważniejsze wnioski z materiału
- Porażka jest kompetencją Odporność rośnie, gdy człowiek dopuszcza możliwość błędu, analizuje go i wraca do działania zamiast chronić obraz własnej nieomylności.
- Otoczenie wpływa na odwagę Łatwiej próbować ponownie wśród ludzi, którzy wspierają rozwój, pokazują inną perspektywę i nie wykorzystują każdego potknięcia do podcinania skrzydeł.
- Unikanie błędów blokuje skalę Lęk przed złą rekrutacją lub delegowaniem prowadzi do samotnego wykonywania całej pracy, przeciążenia i utrzymywania nietrafionych decyzji zbyt długo.
- Doświadczenie zmienia znaczenie zdarzeń To, co początkowo wygląda jak strata, może uwolnić kapitał, ujawnić kompetencje wspólnika albo otworzyć drogę do lepszego projektu.
- Cel wyznacza kierunek Wizualizacja nie zastępuje pracy, ale pomaga ustawić kierunek, mierzyć postęp i podejmować małe działania prowadzące do większego rezultatu.
- Zacznij przed pełną gotowością Wiedza staje się użyteczna dopiero w praktyce. Rozsądny start oznacza kontrolowane ryzyko, analizę i wsparcie bardziej doświadczonej osoby.
- Statystyka wymaga wielu prób W sprzedaży, negocjacjach i zakupie nieruchomości odmów jest zwykle więcej niż sukcesów, dlatego pojedyncza próba nie uzasadnia wniosku, że metoda nie działa.
Dlaczego trzeba nauczyć się przegrywać, aby wygrywać?
Ponieważ lęk przed błędem ogranicza odważne decyzje, a doświadczenie porażki uczy analizy, odporności i ponownego podejmowania prób.
Krzysztof Rzepkowski przywołuje pierwszą z zasad Sandlera: zanim zaczniesz wygrywać, musisz nauczyć się przegrywać. Nie chodzi o szukanie strat, lecz o zaakceptowanie, że błędy są nieodłączną częścią sprzedaży, zarządzania i biznesu.
Wychowanie oparte na ocenianiu i ostrzeganiu przed każdym ryzykiem może utrwalić mechanizm unikania. Sprzedawca rezygnuje wtedy z zimnych kontaktów, przedsiębiorca odwleka decyzję, a następnie tworzy wyjaśnienia, które mają ukryć brak działania.
Przejdź do rozdziału w filmie: 02:04
Pytania do rozdziału
Dlaczego lęk przed porażką blokuje sukces w biznesie?
Ponieważ skłania do unikania decyzji, maskowania problemów i rezygnowania z prób, które są potrzebne do zdobycia realnego doświadczenia.
Transkrypcja tego rozdziału
Usłyszałem ostatnio genialną, słuchaj, zasadę, a mianowicie, jeżeli jesteś najmądrzejszy w pokoju, to masz problem. A ci, którzy najbardziej się boją, najbardziej namawiają, żeby być odważnym, nie? I podejmować odważne decyzje. Ukułem ostatnio zasadę, że większość ludzi buduje swoją wiedzę w oparciu o swoją niewiedzę. Wiesz, ktoś mógłby przypiąć ci łatkę, no ale przecież ty z Lublina jesteś, to gdzie ty w ogóle biznes robisz? To trzeba było być w wielkim mieście. Ja jestem w towarzystwie ludzi, którzy mi powiedzą: "Dobra, Daniel, spróbuj jeszcze raz". Business Rider. Daniel Siwiec, na miejscu pasażera jego gość w interesującej rozmowie o nieruchomościach, biznesie i życiu. Cześć, witajcie w nowym odcinku Business Ridera. A moim dzisiejszym gościem jest Krzysztof Rzepkowski. Piąteczka. Cześć. Kanał napędza Investoro. Pl. Działaj szybciej niż konkurencja i dokładnie wyceń każdą nieruchomość. Dzień dobry.
Krzysztof jest prezesem Sandler Training Polska. To jedna z największych franczyzowych firm szkoleniowych na świecie, obecna w Polsce od 20 lat. Znamy się już wiele lat, choć mniej niż 20. Tak, był już na moim kanale wielokrotnie. Zazwyczaj rozmawiamy o negocjacjach, czyli jak tam wynegocjować, coś dla siebie ugrać, ale dzisiaj mamy trochę parę innych tematów. Krzysztof też prowadził dla mnie wiele razy dla moich absolwentów i w ramach moich szkoleń flipów hurtowych też prowadziłeś negocjacje niejednokrotnie. Jak tutaj jeszcze lepiej negocjować? No bo to jest twoja taka ekspertyza. Natomiast dzisiaj mam trochę dla ciebie zestaw innych pytań. O masz przede wszystkim chciałem z tobą porozmawić właśnie o dokonaniach, jak to jest, że część ludzi osiąga sukces, a część ludzi nie. Jedni się starają, starają, starają. Zapytać, ale okej. Natomiast,
Natomiast ty uczysz wiele osób i jakby znasz różne osoby, przychodzą do ciebie zarówno prezesi dużych spółek, tak, jak i też osoby, które w nich pracują. Jak patrzysz na to wszystko i jak to jak na to mówi jak to traktuje ta cała metodologia Sandlera. No wiesz co powiem ci, że w ogóle jak kiedyś byłem na takim chyba pierwszym etapie sprzedażowym swoim, to wpadła mi w rękę ta książka Sandlera o 49 zasadach i pamiętam, że wtedy pomyślałem sobie: "Wow, świetny moment, dostaję książkę o sprzedaży, tam na pewno będą jakieś triki, sposoby, bajery, to mi pomoże." No i otwieram tę książkę 49 zasad Sandlera i nagle się okazuje, że pierwsza zasada brzmi: "Zanim zaczniesz wygrywać, tak czytam, musisz nauczyć się przegrywać". I se myślę, kurka, czy ja w ogóle dobrą książkę wziąłem, wiesz? No jak ja, człowiek, który chce wygrywać w tej sprzedaży, być najlepszy, nagle dostaję informację, że ja mam się nauczyć przegrywać. No i zacząłem to, słuchaj, zapałem czytać. Wtedy jakoś to wyparłem.
Uznałem, że to w ogóle nie o tym to mi nie jest potrzebne. Natomiast im dalej w to wchodziłem i jak pytasz o to, jak tam rozmawiam sobie z ludźmi na różnych stanowiskach, z różnymi większymi, mniejszymi sukcesami, to mam takie wrażenie, że jest jeden wspólny mianownik. No że to jest właśnie to w sensie, że ten kto nie przeszedł przez porażkę, nie zrozumiał porażki, nie polubił jej nawet w pewnym sensie nie polubił jej nawet, czyli takie kompletne wyjście ze strefy komfortu, ten z automatu unika nowych, ryzykownych ruchów i nie podejmuje odważnych decyzji, no bo go cały czas ten strach przed tym, że coś schrzani, że zbankrutuje, że spartoli, cały czas go tam gdzieś blokuje. To jak to porażkę polubić? Bo do No wiesz co i właśnie czytając dalej nawet tę książkę, bo sięgnąłem do tego jakoś tak po latach wracam często to Sandler tam napisał bardzo jedną ważną rzecz, że żeby nauczyć się przegrywać to najpierw nauczyć się przegrywać w ogóle to wiesz jako kompetencja wyobraź sobie nie to najpierw musisz nauczyć się popełniać błędy. Czyli dodawać
Sobie przestrzeń na to. Tak, bo wiesz co, nas tego nigdy nie uczono. Wręcz odwrotnie. Wiesz, nie wiem jaką ty miałeś edukację, ale podejrzewam, że taką samą jak ja. Nie rób tego, bo się wywrócisz. Bo się wywrócisz. Nie wchodź, bo spadniesz i tak dalej. Zamiast spróbuj jeszcze raz, to dwója siadaj tam siwiec, powtórz tam budowę żaby i tak dalej. Nie, więc ogólnie najpierw nas oceniono, najpierw mówiono, że jesteś siwiec mierny, niedostateczny, nim ci powiedziano to spróbuj jeszcze raz. I teraz zobacz, że my de facto wkroczyliśmy w dorosłe życie ze strachu, ze strachem gigantycznym przed popełnieniem błędów. I to powoduje, że my chętnie maskujemy różne rzeczy, udajemy, że że jest dobrze, że jest dobrze. Co więcej, nie podejmiemy pewnych działań. Jako sprzedawca, tak weź zacznę od takiego poziomu podstawowego. Jako sprzedawca mogę na przykład unikać zimnych kontaktów. Czemu będę się bał, że dostanę porażkę, ale będę malował trawę na zielono, że wiesz, nikt nie odbiera telefonów, ja słuchaj, dzwonię, ale ludzie nie chcą gadać. Teraz jest ciężko, kiedyś było lepiej i w ogóle, a teraz to dramat, nie? Więc mogę nie podejmować różnych rzeczy w życiu, no bo
Się boję, że będę przyłapany, więc wolę udawać i nie podejmuję. I tak mi się wydaje, że pracował gró trochę taki. No dokład dokładnie. Tak więc jak tak pytasz o taki wiesz wspólną obserwację to bym powiedział to umiejętność popełniania błędu i to jest cudownem to jest cudowne bo to jest cholernie uwalniające weź sobie wyobraź że możesz popełniać błęd jak się tego nauczyć no no wiesz c bo ludzie się boją błędów ludzie się boją konsekwencji tych błędów wiesz wydaje mi się że nie powiem teraz chyba nic odkrywczego, no bo to tak naprawdę w każdej książce o jakimś takim sukcesie rozwoju jest napisane że jeżeli chcesz latać z orłami to nie możesz dziubać się skórami, nie? I teraz jeżeli jesteś w środowisku ludzi, którzy będą cały czas tylko czekali na twój błąd i ci go wypunktują, będą zacierali ręce, nie? Żeś się wreszcie, Daniel wypierdzielił, no to w tym momencie cholernie trudno jest w ogóle wyjść wyżej. Nie będziesz cały czas jednak jesteśmy zwierzętami społecznymi i jakbyś bardzo nie chciał wiesz mówić, że ty jesteś indywidualistą, nie
Jak środowisko wpływa na lęk przed porażką?
Otoczenie może zachęcać do kolejnej próby albo wzmacniać wstyd i bierność; dlatego warto świadomie szukać ludzi, którzy są dalej, wiedzą więcej lub widzą problem inaczej.
Rozmówcy podkreślają, że krytyczne otoczenie zwiększa koszt każdego błędu. Znacznie łatwiej rozwijać się w grupie, która potrafi powiedzieć: „spróbuj jeszcze raz”, zamiast czekać na potknięcie.
Zasada „jeżeli jesteś najmądrzejszy w pokoju, masz problem” oznacza rezygnację z potrzeby ciągłego potwierdzania własnej wartości. Cenny może być także człowiek na podobnym poziomie, ale z inną perspektywą.
Przejdź do rozdziału w filmie: 05:15
Pytania do rozdziału
Jakie otoczenie pomaga radzić sobie z błędami?
Takie, które pozwala próbować ponownie, daje konstruktywną informację zwrotną i pokazuje inne perspektywy zamiast wzmacniać wstyd.
Transkrypcja tego rozdziału
Przejmujesz się zdaniem innych i tak dalej, no to finalnie opinie tych innych ludzi, najbliższych, ale tych dalszych, to co internet potrafi zrobić, wiesz, z jakimś hejtem na temat twojego biznesu, to jest coś, co cholernie ściąga. Jak tej, jak w tym towarzystwie będziesz cały czas się obracał, no to ja myślę, że jest trudno w ogóle wyjść dalej, nie? Więc taką z pierwszych rzeczy, jak się pytasz jak się tego nauczyć, to myślę, że że to jest to, nie? Znaczy ja jestem w towarzystwie ludzi, którzy mi powiedzą: "Dobra Daniel, spróbuj jeszcze raz". No chu, no zwaliło się. No musiało się zwalić. No właśnie jak jak to środowisko zmienić? Ja też sobie ostatnio uświadomiłem, że ja bardzo dużo ciągę ludzi do góry, rozwijłem ich, mam taki klub swoich przedsiębiorców, którzy zarobili powyżej miliona na moich szkoleniach albo dzięki moim szkoleniom.
Natomiast jakby więcej zaangażowałem się w to, żeby ich ciągnąć do góry, a sam za mało spotykam się z ludźmi, którzy są dalej ode mnie, żeby mnie ciągnęli w górę i jakby postanowiłem teraz zmienić proporcję. Super. Ale to jesteśmy na tym samym etapie, bo ja też jest, wiesz, ja szkolę i bardzo często akurat w danym obszarze to ja jestem tym, który jest ekspertem, nie? Usłyszałem ostatnio genialną, słuchaj, zasadę, a mianowicie jeżeli jesteś najmądrzejszy w pokoju, to masz problem. To już mądrzejszy ciężko być, prawda? Nie, no w ogóle to jest dramat. Ale zobacz, że to hasło to masz problem oznacza, że coś jest też chyba z tobą nie tak. Bo jak jesteś najmądrzejszy w pokoju, to znaczy, że ty cały czas potrzebujesz głasków budowania swojego własnego poczucia wartości, jaki ja jestem zajebisty, wspaniały, świetny i mądry. A boisz się wyjść do kogoś, kto będzie mądrzejszy i ci powie albo wiesz, pokaże ci jakąś inną drogę, nie? Inne perspektywy. No więc więc na pewno zmiana środowiska i pójść szukanie mądrzejszych, nie? Szukać mądrzejszych od siebie, którzy są dalej dalej. Tak. No ale wiesz co, mi się też wydaje, że na jakimś etapie dochodzi się do tego, że po prostu inny też jest
Mądrzejszy, że to, że to nie musi być tylko mądrzejszy na zasadzie więcej tam, nie wiem, książek, doświadczenia, coś tam, ale nawet jeżeli to ktoś jest na na takim poziomie, nie wiem, równym z tobą, ale ma inną perspektywę, nie? I czy ty w ogóle chcesz słuchać innej perspektywy, czy uważasz, że ty już wszystko wiesz, pozjadałeś i tak dalej. I wtedy jak jesteś przekonany o własnej nieomylności, takiej wiesz trochę samozajebistości, no to cholernie trudno popełnić błąd. No bo potem jest ten Daniel wiesz na świeczniku. Teraz to Daniel spartolił, Daniel, Danielowi nie wyszło. Daniel zrobił złą inwestycję. Tak. No tak. No a powiedz, a zrobiłeśą inwestycję kiedyś? A oczywiście, że tak. Niewiele ich było, co prawda, ale największe porażki przed tobą. Tak. No chyba na to wygląda. Ja chodzę jak kot. Tak jakby jestem dosyć dosyć ostrożny. Nie mam jakąś taką wiesz co barierę i lęk przed utratą pieniędzy. Mimo tego angażuję się, inwestuję i ryzykuję, ale jakby tylko wtedy wchodzę, kiedy jakby jestem osłaniany. Tak jakby atakuję
Wtedy tak zawsze to, żeś wypracował w sobie. Nie wiem. Wiesz co, jaś słyszałem taką opinię, że w poprzednim wcieleniu musiałem stracić bardzo duży majątek, więc mam duży zakorzeniony lęk przed tym. Czyli złotówka jesteś złotówa. No i faktycznie jak ja wchodzę to tylko wtedy kiedy ja atakuję, wtedy kiedy jestem pewny wiesz to tak bym ja strzelał do kogoś wtedy kiedy wiedział, że ktoś jest plecami do mnie. Nie, ale tak serio to to właśnie wchodzę do gry i ja kupuję nieruchomości atakuję, kiedy wiem, że mogę zarobić albo dużo, albo bardzo dużo. To jest takie moje motto życiowe, że albo dużo, albo bardzo dużo. Jeżeli mam zarobić mało, albo zaryzykować, zarobię albo zarobić zero, albo minus, to w ogóle nie wchodzę w grę. Ale wiesz, to nie gadamy tylko o takich wiesz decyzjach zakupowych, nie, tylko jako porażkę też rozumiem, nie wiem, błędne decyzje biznesowe na zasadzie, nie wiem, otwierałem coś nie w tym momencie, nie w tym miejscu, zatrudniłem niewłaściwych ludzi albo nie zwolniłem wcześniej. Nie zwolniłem, tak, tak. Jest taka fajna zasada, nie wiem czy znasz, żeby zatrudniaj długo, a zwalniaj szybko, a większość ludzi
Odwrotnie robi, nie? Więc mam takie mam takiego jedną osobę, którą żałuję, że nie zwaliłem wcześniej. A no widzisz, nie? I pewnie No i teraz wiesz, no pytanie. Gadasz z kimś o ten temat? Tak. Tak. No na przykład z kimś, kto później zatrudnił na przykład. Ostatnio miałem taką rozmowę, nie? Miałem kiedyś taką osobę w pracy, która mówiła, że taką dziewczynę, która sprzedawała moje mieszkania, która nauczyła się kłamać precyzyjnie i wybacz, że opowiadała klientom, które, którzy kupowali ode mnie mieszkania, moje, nawet nie firmowe, ale ale prywatne, że jest moją żoną i sprzedaj sprzedajemy mieszkanie, bo się budujemy, nie? Boże, to tych żwo ale ż żadnych nie było powodów, żeby to robiła to, wiesz, uryjnie w głowie, nie? I mówię i później musiałem to odkręcać, nie? I ale wiesz co, to jest fajny cas, bo to jest taki case zawodu na ludziach, nie, który jest tak naprawdę nieodłączną częścią,
Zobacz, robienia biznesu. Natomiast wiele osób bojąc się tego, że trafi na niewłaściwych ludzi w tym biznesie, wybiera drogę w pojedynkę. I się będzie wiesz na tym swoim jednoosobowym działaniu skupiać, konc, wypalać, bo muszą być Zosią samosią, bo muszą być sobie radkiem, bo oni nikomu nie zdelegują, bo ktoś ich oszuka, zabierze, ukradnie z papra. Więc zobacz, że to jest właśnie też o tym, tak? Nie, a trudno jest zbudować biznes w pojedynkę. No chyba, że jesteś malarzem. No to jak jesteś malarzem, to jesteś niepokojowym, tylko artystą. To wtedy wtedy faktycznie wiesz, ja takie się zastanawiam, jakie są biznesy, w których można dojść do wielkich pieniędzy w pojedynkę. No to chyba tylko malarz, no bo nawet muzyk potrzebuje zespołu, wiesz. No pewnie się do dyskusji, ale to taki żart trochę.
Jak lęk przed błędem szkodzi zespołowi i firmie?
Prowadzi do unikania rekrutacji i delegowania albo do obrony nietrafionych wyborów, przez co właściciel firmy przeciąża się i zbyt późno koryguje decyzje.
Budowanie większego biznesu wymaga ludzi, a z ludźmi wiąże się ryzyko pomyłki. Przedsiębiorca, który chce pozostać nieomylny, często robi wszystko sam albo racjonalizuje złą rekrutację i czeka, aż problem rozwiąże się bez jego udziału.
Daniel Siwiec opisuje nieudany projekt sprzedaży środków dezynfekcyjnych w czasie pandemii. Strata była ograniczona, lecz ujawniła ryzyko kapitałochłonnej branży, której dobrze nie znał, a jednocześnie pokazała kompetencje wspólnika przydatne w kolejnych przedsięwzięciach.
Przejdź do rozdziału w filmie: 10:48
Pytania do rozdziału
Jak strach przed pomyłką wpływa na rekrutację?
Może prowadzić do braku delegowania albo utrzymywania nietrafionej osoby zbyt długo, ponieważ właściciel nie chce przyznać, że wybór był błędny.
Transkrypcja tego rozdziału
Natomiast no nie da się. I teraz jeżeli nie masz otwartości na porażkę przy, nie wiem rekrutacji ludzi i chcesz być cały czas nieomylny, no to spoczynika zrzucaj musi być. No. No. No to zobacz. Po pierwsze to, ale po drugie, że jeżeli mam strach przed takim porażką, nie wiem nawet rekrutacyjną, to zobacz czym to skutkuje, albo a nie rekrutuję, nie szukam ludzi do biznesu, robię wszystko sam, więc pracoholizm, wrzody i rozwody w pakiecie albo robię to, rekrutuję, ale potem przed innymi udaję, że to był dobry wybór, bo to jest taki fajny mechanizm psychologiczny, wiesz, coś źle zrobiłem. Ale będę to ubarwiał, przeinaczał. Tak, tak, tak. Jednak nie. Ona ma dobre kompetencje. Ta osoba wiesz, unikał, tak? Albo unikał, albo unikał, nie? To jakoś wtedy trwa, albo uwierzył to, żeś może samo rozejdzie, może ona odejdzie, a nie, że ta osoba nie, a nie, że ją zwolnię i tak dalej., no więc ten temat porażek, wiesz, mi się wydaje, że jest takim tematem fajnym, bo mało o tym gadamy.
Takie mam też wrażenie, że my jako faceci bardzo mało o tym rozmawiamy. No bo to się wszyscy się glaryfikują. Ja powiem ci szczerze, że takich biznesowych za dużo packupów nie miałem, bo w przypadku flipów to tak naprawdę na każdym zarobiłem, który kupiłem, ale już na przykład kiedyś mnie podkusiło coś, żeby miałem trochę pieniędzy w pandemii, jak wszystko zamknęli. No mówi: "Dobra, teraz zamknęli nas, to zacznę teraz robić coś kombinować innego." No i otworzyłem firmę, która handlowała maseczkami. To ty byłeś słynnych, nie? Poznałem chłopaka, który zarobił na tym parę milionów, bo był kupowali od niego po prostu dawali mu zaliczki na to, że on ściągnie pieniądze z państwowych pieniędzy. Szpitale płaciły, ministerstwa i tak dalej. No po prostu zarobił, bo był w miejscu i czasie odpowiednim, był odpowied i młody chłopak 30 lat, nie? I zarobił parę milionów dolców na tym.
Pandemii. Tak, ale ja na przykład otworzyłem taką firmę, która rozlewała płyny do dezynfekcjihm i i straciłem parę tysięcy, nie jakieś wielkie pieniądze, które spowodowały to, że gdzieś tam teraz to płaczę za tym. To mnie dużo nauczyło, że nie ma co wchodzić w branżę, która tak naprawdę jest kapitałochłonna i na której się nie znam. To jest chyba ważne, nie? I na której się zbytnie rozpoznałem. Wszystko by było dobrze. Wiesz co, wszystko by mi się udało, gdyby nie to, że była rzecz nieprzewidywalna jedna, że spórka skarbu państwa jak Orlen będzie nie tylko rozdawała moim klientom jak szpitale, budżetówka bezpłatnie nadprodukowane takie same artykuły na trzy razy gorszej jakości, a będzie rozdawała nawet prywatnym podmiotom w darowiznach moje produkty. Tak, czyli oni mieli tony magazynów, wielkie kontenery tego, które
Rozdawali, a ja to próbowałem sprzedawać i czyli dopóki nie rozdawali wszystko szło super. Ale zostałeś z tymi płynami dalej, dalej je sprzed przerobiłem je na płyny spryskiwaczy. Ktoś od mnie to odkupił, zrobił jakąś tam metodą chemiczną odseparowanie alkoholu od tam substancji zapachowych i tak dalej. Co ja tam miałem jakieś różne ubarwiacze i przerobił to po prostu na na kupił to do mnie w furcie poniżej kosztu materiału. No i tam zminimalizowałem tą stratę. No ale to była fajna lekcja. Ale wiesz co, korzyść była z tego taka, że miałem wspólnika w innej firmie i robiliśmy sobie tam jakąś firmę, która ma e-commerce, handlujemy tam łożyskami, różnymi rzeczami i to w takiej małej skali fajnie działało. Natomiast to n pokazało, jakby ta współpraca z moim wspólnikiem pokazała mi inną jego oblicze, że on jest w stanie to dowieźć bardzo dobrej jakości i dzięki temu zaproponowałem mu inny projekt. Jakby i to Ale właśnie zobacz, że kurczę dotykasz taki fajny
Punkt dotyczący coś, co tak de facto może być sposobem na niwelowanie strachu przed porażką, że z kim nie gadasz o porażce, to każdy na koniec dnia ci powie: "Stary, to dobrze się zakończyło". W sensie to przyniosło mi takie rezultaty niespodziewane w jakiś innych obszarach, nie, że de facto najgorsza rzecz, która się przytrafia jest okazją na wydarzenie się czegoś nowego, lepszego, mądrzejszego, na to byś w ogóle nie zwrócił uwagi. Nagle poznałeś, nie wiem, wspólnika czy kogoś do jakiegoś biznesu, w którym robisz coś innego. Gdyby nie tamto, to by nie to. Tak. Tak. I ja tak często mam, że jak nawet, bo zatrudniamy fajne osoby albo czasem mniej fajne, prawda? I i tyle., ja na przykład mam mam tak z dealami, że kiedyś miałem taką działkę, gdzie dużo kasy i czasu zainwestowałem w to, żeby tam uzyskać warunki zabudowy i tak dalej. No i trochę przyszałowałem, nie kupiłem na drugim przetargu, bo myślałem, że zaraz będzie tańszy, bo poprzednio nikt nie chciał, ale jak ja zrobiłem warunki zabudowy, inni też to zobaczyli, doszli do tego, że te warunki uzyskałem i nagle na przetargu, gdzie było dużo taniej,
Była kolejka chętnych, no i przegrałem ten przetarg. I na początku byłem zły. Temu gościu, ten co co kupił, to zaproponowałem mu, że tam dogadałem się, odkupił ode mnie te warunki, tam parę złotych zarobiłem, ale dzięki temu, że miałem pieniądze i przestrzeń, za dwa tygodnie kupiłem działkę obok od prywatnej osoby, nie od urzędu, tylko od prywatnej osoby, dużo większą, dużo tańszą. I gdyby nie ta porażka i to przekonanie przetargu, to nigdy bym tej tej dużej działki, ładniejszej, fajniejszej, tańszej nie kupił. I tak samo jest z osobami, które się zwalniają, być może są ambitne, fajnie pracują. Miałem takich parę osób w życiu, że się nasze drogi się rozeszły, poszły swoją drogą, ale ja wiem, że na miejsce dobrej osoby przyjdzie zawsze lepsza. Tak i jakby takie mam nastawienie, że zawsze tak jest. I tak się Co więcej, nawet lubię takie wyrażenie, że to się kogoś nie zwalnia, tylko przywraca wolność i to oczywiście ironicznie ludzie używają. Też czasami sobie z tego żartuję, prawda, że to jest przywrócenie wolności, ale zobacz, że de facto to się często okazuje, że dana osoba się męczyła, nie? Też ona sama się męczyła i dla niej ta zmiana wychodzi na lepsze. A propos tego co powiedziałeś,
Że tutaj nie kupiłeś działki, miałeś pieniądze i dzięki temu miałeś pieniądze na kupno kolejnej działki. Nie wiem czy znasz taką taką przypowieść chińską bodajże o starym tam rolniku, który miał konia. Kojarzysz tą historię, że przychodzili ludzie i mówili: "O jaki ty jesteś szczęśliwy, bo ty masz konia i tak dalej. Boże, jakie to oszczędzie czy nawet nie, to się zaczynało tak, że on w ogóle nic nie miał". Nagle koń przyszedł sam, a później zdech tam coś było. Dobra. I teraz wszyscy jakie to szczęście. A on zawsze mówił: "Nie wiem, czy to szczęście czy nieszczęście, nie?" Potem na drugi tam ten koń mu tam uciekł. No to wszyscy przychodzą: "O Jezu, jakie nieszczęście, koń uciekł." Tak, nie mó nie wiem, czy to szczęście, czy to nieszczęście. Nie, no i finalnie była taka historia, że tam tego konia wsiadł syn i spadł z tego konia. No i wszyscy połamał się wzy. Boże, jaka to tragedia.
Mówię, nie wiem, czy to szczęście, czy to nieszczęście. Dwa dni potem przychodzą jacyś, komisja, wiesz, rekrutacyjna do wojska robi nabór. No i okazuje się, że syn połamany i nagle wszyscy, o Boże, jakie to szczęście twojemu synowi się upiekło. I teraz cała ta historia, ona się tak w nieskończoność ciągnie, że co się coś wydarza, to ludzie mówią: "Boże, jakie nieszczęście". A tak naprawdę wiesz, to nie jest szczęście przypadkiem, bo to dzięki temu coś innego będzie, nie? I myślę, że warto taką historyjkę, wiesz, nawet nawet taką w formie przypowieści sobie w głowie gdzieś tam opowiadać, bo i cofnąć się do własnych tych porażek po to, żeby zobaczyć, czy faktycznie to, że nie wiem, nie dostałem się na studia gdzieś albo nie zdałem jakiegoś egzaminu, albo nie wiem, gdzieś mnie skąś wywalili, finalnie czy się nie obróciło na lepsze? Ja myślę, że w większości historii to na lepsze wychodziło, nie? Trochę żeśmy tyłek zmobilizowali i tak dalej. Więc wolę to wolę to myślenie, że o i to jest sposób, słuchaj, jak się oduczać takiego
Myślenia. To jest trochę taka zabawa słowem, bo zobacz, że jak już tylko zamienisz słowo z porażki na doświadczenie, nie niby taki wiesz coachingowy myk amerykański, ale to wystarcza i wtedy możesz powiedzieć o sobie, że jesteś człowiekiem, który nie ma żadnych porażek w życiu, tylko ma mnóstwo doświadczeń. Tak. I fajnie, nie? Tak samo słyszałem taką też analogię w przypadku rozstań, prawda? Ludzie się rozchodzą w partnerstwach, rozwodzą czasami, prawda? I czasami jest tak, że ten trudny związek, który ktoś tam miał, albo taki burzliwy, spowodował to, że on cię nauczył tego, żebyś miał ten już później docelowy, prawda, taki, który w którym jesteś szczęśliwy. Zobaczył, nauczył cię czego potrzebujesz i nauczył cię jaki jesteś i jakby te problemy spowodowały to, że dzisiaj jesteś w stanie docenić to, co masz. No słuchaj, nawet żartownisie mówią, że z małżeństwem to tak jak czy z pierwszą żoną czy mężem, jak z pierwszy jak z
Jak zamienić porażkę w doświadczenie i ruszyć z miejsca?
Trzeba oddzielić zdarzenie od własnej wartości, wyciągnąć lekcję i wykonać kolejną czynność, ponieważ strach zmniejsza się przede wszystkim podczas działania.
Zmiana słowa „porażka” na „doświadczenie” nie usuwa konsekwencji, lecz pomaga traktować je jako materiał do następnej decyzji. Wiele trudnych zdarzeń dopiero po czasie okazuje się początkiem korzystnej zmiany.
Najważniejszym lekarstwem na paraliż jest praktyka. Kolejne szkolenie lub książka nie zastąpi pierwszego telefonu, rozmowy, oferty albo wizyty na nieruchomości. Otoczenie osób, które już przeszły tę drogę, ułatwia wykonanie pierwszego kroku.
Przejdź do rozdziału w filmie: 18:07
Transkrypcja tego rozdziału
Naleśnikiem. No pierwszy musi nie wyjść, to być może do tego piejesz właśnie. Nie, nie wiem, ale że zdobywasz doświadczenie jak smażyć. Powiedział, ja powiedziałem ogólnie o o relacjach. Wiadomo, że nie trzeba z pierwszą dziewczyną iść do do ślubu. No to tak, ale tak, no ale to wiesz, no to trudno. Tylko najgorszym elementem jest to, kiedy właśnie jesteśmy w tym źle, złym środowisku, które każe nam się biczować. Nie. I takie samobiczowanie się, że o Jezus, gdybym ja, gdybym ja nie wyjechał, gdybym ja nie, gdyby mnie nie wywalili ze studiów. Czyli non stop szukanie usprawiedliwienia w przeszłości, zamiast pomyślenia sobie, że to była okazja, a nie a nie strata. C mają to osoby, które są na przykład poszkodowane w jakichś wypadkach, tak? I mówią: "O, gdybym ja miał teraz zdrową rękę". Ja miałem takiegoś wujka kiedyś, który miał wypadek na motocyklu, jak miał 18 lat i on cały czas miały tam niepełnosprawną rękę. Robił sobie wszystko, grał w pingponga, jakieś zawody jeździł i tak dalej. Tą drugą ręką, ale ręka stała się do niego, ale ta ręka podwaała to, że mam wrażenie, że psychicznie go zablokowała z jakąkolwiek
Aktywnością zawodową i całe życie, całe życie spędził na ręcie. Miał jakieś tam dobre przepras, ale to go blokowało chyba i mimo tego, że był w pełni sprawny w innych walch. Ale wiesz co, to teraz żeś mnie zainspirował, bo ta ręka tego twojego wujka, wujka tak jest symboliczna. Zobacz, że de facto myślę, że każdy z nas ma taką gdzieś niepełnosprawną rękę, w której sobie zda sprawę wtedy, kiedy ktoś mu to wytknie. To trochę jak w tej anegdocie z tym czmielem, nie? Że ten czmiel ponoć jak tam twierdzą amerykańscy specjaliści jest za gruby w stosunku do swoich skrzydełek i nie powinien latać. Tylko, żeel o tym nie wie. Okej. I o tym nie wie. Nie. I teraz, ale twój wujek wie, że ma rękę taką. I teraz zobacz, że jeżeli ci środowisko będzie cały czas mówiło: "No ale ty masz tą rękę. No gdzie ty z tą ręką? Ta, ty byś chciał na pianinie grać. Przecież ty masz rękę, nie? No gdzie? No ja nie, że mie dwie ręce i tak dalej. To ty w końcu w to uwierzysz. I teraz zobacz, że każdy taką rękę ma w mniejszym bądź większym stopniu. Wiesz, ktoś mógłby przypiąć ci łatkę, no ale przecież ty z Lublina jesteś, to gdzie ty w ogóle biznes
Robisz? To trzeba było w wielkim mieście. Znam człowieka, który ma 30 tam już teraz koło po 40 będzie miał, ale jak go poznałem, miał 30 parę lat i zawsze opowiadał wiesz taką historię, że zawsze no jak schodziło na jakieś takie rozmowy o życiu, to że on to wiesz gdybyś on się w podstawówce uczył, ale on poszedł tam do kiepskiej podstawówki i ta historia, że on poszedł do kiepskiej podstawówki, kiepsko się uczył, to jest jego ręka. Uważa, że już nic nie zrobi, bo ma przecież kiepską podstawę. Kiedyś to było w latach 90, wszystko się sprzedawało, tak? Teraz jest przykład. Albo wiesz, gdybym się angielskiego uczył, wiesz, człowiek języków nie znał, co już w ogóle teraz jest zabawnym argumentem w czasach AI, gdzie nagle się okazuje, że ci, którzy uczyli się tych języków i fantastycznie, że umieją, ale nagle kurczę okazuje się, że można być tłumaczem, wiesz, w postaci narzędzia, nie? Ale każdy taką rękę ma. To mnie zainspirowałeś do takiej trochę metafory i szukania, wiesz, co jest twoją ręką, nie tą taką pobijaną. No i właśnie jak się tej rączki pozbyć teraz? Są do tego narzędzie jakieś? No o czym
Powiedzieliśmy? Powiedzieliśmy o to teraz szukam na gorąco, wiesz? No powiedzieliśmy o ludziach dookoła, którzy ci będą mówili, że masz rękę, musisz być wśród tych innych trzmieli, którzy po prostu nie wiedzą, że powinni nie latać, że to nie są wcale porażki, tylko doświadczenia, że to jest szansa. Ale wiem jak jest jeszcze jedna rzecz, wiesz, taka która no chyba której doświadczam tak naprawdę każdego w każdych sytuacjach. Strasznie trudne, ale że strach de facto znika tylko w działaniu. Zobaczmy. Większość ludzi się przygotowuje do czegoś. Cały czas się przygotowuje. Na jeszcze jedne studia pójdą, na jedno szkolenie pojadą. Pewnie też to widzisz, prawda, że masz uczestników szkoleń, którzy w kółko przyjeżdżają, ale nie mogą tego pierwszego kroku zrobić. No raczej mam takie osoby, które są zdecydowane, ale po konferencjach często widzę, że tam konferencja za parę stówek, no to to jeszcze pojed na jedną, na jedną jed albo jeszcze jedną książkę zrobię, gdzie jest mała bariera, prawda? No ale też zobacz, że to jest dzięki też temu, nie tylko temu, że to jest wysoka jakość i dajesz im taki know-how, ale dlatego, że tam są inni, tak, którzy zrobili, tak, którzy mówią: "Ja też
Byłem tam, gdzie ty teraz byłem obsrany 2 lata temu, zrobiłem". Nie. I tu ludzie i wtedy zobacz, że to wracamy do początku rozmowy o tym otoczeniu, że nagle są w otoczeniu ludzi, którzy mogą i mówią jest i can a nie no ja właśnie często mówię o na szkoleniach, że jest jakby takie fundamento, żeby ten biznes robić jest właśnie jednym z fundamentów jest nie tylko ta wiedza, ale jest to otoczenie, bo jeżeli ktoś ci cały czas mówi, że nie dasz sobie rady i tak dalej, to musisz te chwasty powyrywać, odciąć się od tego. I wiele osób przychodzi do swojego domu i mówią, że byłeś na szkoleniu z nieruchomości za tyle pieniędzy, to na pewno jakieś oszustwo i i nie dasz sobie rady, bo przecież ja sobie też nie dałem, albo ja bym też nie potrafił, to i to ty sobie nie potrafisz. Moja mama mi mówiła, żebym poszedł do elektryka, że tak wujek miał taką taki zawód, miał robotę, więc pewnie najlepiej było, żebyś ty poszedł.
Nie będziesz miał stabilną pracę, Daniel. Tak dostanę, dostanę tam średnią krajową i tak będziesz bezpieczny. Prąd zawsze będzie. Prąd ząd tak, ludzie zawsze będą potrzebowali prądu, nie? Albo chleba, więc na piekarza jeszcze możesz iść, to też jest słuszne. No widzisz, to fajny temat jest, bo strasznie trudno jest chyba tak naprawdę wyrwać się ze środowiska, a nawet jak się z niego wyrwiemy, to mentalnie się wyrwać, bo to jest zobacz drugie świe czym innym jest środowisko wzeczywiste, ale wiesz, tak jak ludzie czasami żartują, że możesz wyjechać z jakiegoś miasta, ale to miasto nie wyjedzie z ciebie, nie? Tak to o różnych miastach krąży wcześ, więc nie cytuję konkretnie, bo to w każdej części Polski co innego tutaj pada., natomiast to jest dopiero trudny temat, bo to jest temat maplowych.
Jak zmieniać ograniczające przekonania i wyznaczać cele?
Nie przez jednorazową afirmację, lecz przez długotrwałe uczenie się, kontakt z innymi ludźmi, jasny kierunek oraz regularne mierzenie małych kroków.
Rozmówcy porównują ograniczające przekonania do niesprawnej ręki, o której otoczenie stale przypomina. Nawet po zmianie środowiska w głowie mogą pozostać mapy wyniesione z domu, szkoły lub dawnej grupy.
Wizualizacja ma wartość jako kompas, ale nie działa bez czynności. Daniel wspomina dawną tablicę marzeń, a Krzysztof podkreśla potrzebę mierzenia wyników kwartalnych i rocznych. Cel pomaga ustawić „żagle”, natomiast postęp tworzą małe, powtarzalne kroki.
Przejdź do rozdziału w filmie: 24:11
Pytania do rozdziału
Czy wizualizacja wystarczy do osiągnięcia celu?
Nie. Pomaga wyznaczyć kierunek, ale rezultat wymaga regularnego działania, uczenia się, mierzenia postępu i korekty kolejnych kroków.
Transkrypcja tego rozdziału
Jakie ja mam mapy myślowe wgrane mi przez moich kumpli, ziomów z osiedla. Jaką mam mapę wgraną przez właśnie taką mamę, wujka, ciotkę na różnych świętach, innych okolicznościach. Ja mogę wyjechać do innego środowiska, ale będę siedział kurczę wśród tych u ciebie na zjeździe, wśród tych deweloperów już czy inwestorów, czy flipperów, którzy odnieśli sukces, ale będę miał z tyłu głowy mapę. To nie o mnie historia, to nie dla mnie. Ja tego nie zrobię, ja się nie nadaję, ja tego tak nie potrafię. Okej, ale wejdźmy w to głębie. Jak można te mapy zmieniać, żeby po prostu siebie zaprogramować? Niektórzy mówią: "No to myśl o sobie tak, jakbyś już był to zrobił i w końcu w to uwierzysz. Twoja podświadomość jakby będzie w to wierzyła i wtedy to się zadzieje. Wiesz co, nie wiem. Ja bym dzisiaj powiedział po po po jakichś takich różnych latach przemyśleń, doświadczeń, że na pewno nie ma drogi na skróty. I że właśnie wiesz, takie trochę czarowanie się na zasadzie pojadę na jedną, nie wiem,
Coaching i albo ktoś mi powie: "Wizualizuj, wizualizuj". Ty teraz zobaczysz ten dom we Włoszech i już go masz za chwilę i w ogóle przełamałeś bariery. To dzisiaj bym powiedział bullshit, po prostu bullshit, że to jest po prostu nieustający wzrost, nie? I cały czas podlewanie, cały czas uczenie się, cały czas obcowanie, rozmawianie z innymi ludźmi i krok po kroku, wiesz, podejmowanie, ale mówię ze swojej perspektywy, być może są ludzie, może ty jesteś takim człowiekiem, który w którymś momencie od razu rzucił się na głęboką wodę i się powiodło to, nie? I pewnie są są tacy, wiesz, to co dla mnie było wtedy głęboką wodą, to dzisiaj jest dla mnie generalnie kałużą. Ale wiesz co, wracając, ale to chodzi mi o to, że to o ty kały, nie? Ale wracając do tej wizualizacji, no to z jednej strony masz rację, jeżeli chodzi o to, że jak myślisz, że sam mu się wydarzy, ale z drugiej strony jak sobie tego nie zwielizujesz, jakby jak sobie tego celu nie postawisz, no bo to a tego się wszystko nie zmieni, wiesz. No, no, od samego tego, ale generalnie jeżeli ty
Masz jakiś cel, to całe twoje działanie i całe twoje ciało i nie wiem, wszystko, twoje kolejne kroki mogą powoli kierować się w tym kierunku. Jeżeli nie wiem, nie miałbyś kompasu dzisiaj, a nie miałbyś dzisiaj mapy żadnej, miałbyś dojść na przykład, znałbyś się trochę na geografii, wiedziałbyś, że tam gdzie jest rano słońce, to jest wschód i idzie na zachód. A masz udać, nie wiem, chciałbyś uciekać na zachód i byś szedł po słońcu, to nawet to po prostu masz ten masz ten tą Sycylię albo tą Hiszpanię i po prostu wiesz a tym słońcem jak iść, prawda? Idziesz trochę w bok, trochę tam, trochę tu, ale można powiedzieć, że przez to, że masz ten obraz w głowie, to to się spełnia. Ja na przykład powiem ci, że miałem coś takiego jak taką mapę marzeń, to się nazywa Vision Board., miałem taką mapę marzeń w 2008 czy sió roku, kiedy nie miałem jeszcze pieniędzy. Byłem na etacie i tam miałem piękny dom, tam
Miałem wyjazdy zagraniczne, tam miałem rysowałeś sobie czy wlełeś? Nie, nie, nie. Zrobiłem sobie, zrobiłem sobie tapetę w Paincie. Powklejałem po prostu zdjęcia jakieś z internetu. Audi Q7 miałem jako moje marzenie. A widziałem jakieś zdjęcie ostatnio jakieś Audi miałeś? Tak, miałem Audi, ale Audi chyba nie pokazywałem, bo nie mam zdjęć Audi mojego. Miałem dwa, dwie Aud w życiu. Jakieś stare zdjęcie twoim ostatnio mignęło, ale to musiał być Hyundai Pony. A to może to tak, tak, tak, to może przepraszam. To było gorzej niż Audi. Tak. I w każdym razie i ja czuję, że jakby to miało przełożenie, że się zgadzamy, wiesz co? Ja też uważam, że nawet najlepszy strzelec nie trafi jak nie wiesz co celuje. Tak, tak. Musisz wiedzieć w co celujesz, dokąd płyniesz, więc ten kompas i wtedy inny od razu czyli wiesz, no wtedy nagle jakby nie możesz zmienić, jest takie taka mądra myśl, że nie możesz zmienić kierunku wiatruh. Ale możesz ustawić inaczej żagle.
Nie, więc jak ja wiem dokąd płynę, no to wtedy ustawiam inaczej żagle, a nie płynę, tak? A nie, że po prostu płynę z wiatrem, no bo tak to albo na mieliznę, albo gdzieś się rozbije. I większość tak osób działa, prawda, że to życie tak trochę jest takim wiatrem, to tu ich popchnie, tam ich rzuci, wiesz, tu ktoś im coś zaproponuje, bo nie wiedzą dokąd płyną. Także z tym się zgadzam i też jestem wielkim fanem wizualizacji, wiesz, nie jakby nie kiluję tego. Trochę żartuję z takich sytuacji, kiedy ludzie myślą, że sobie zwizualizują, będą się opukiwać i to przyjdzie. Nie wiesz, są takie zabiegi różne, że wystarczy, że będę rano wstawał i i sobie tylko tam jak mantra powtarzał to, co chciałbym mieć. Więc wizualizacja jak jak na pewno, ale żeby zacząć działać, no to po pierwsze małe kroki, bo to też trudno jest.
Widzisz to co mówisz, to co było kiedyś dla ciebie stawem, dzisiaj się kojarzy z kałużą już nie to po prostu to nie była wielka woda, ale wtedy to było coś dużego i żeby do tego dużego wejść, to musiałeś jakieś kroki podjąć, więc jestem fanem na mniejszych celów. Na przykład zauważyłem, że bardzo mi zaczęło pomagać, kiedy sobie wyznaczyłem po pierwsze liczenie pieniędzy. Zacząłem liczyć pieniądze, ale bieżące wydatki czy mają tak cel jaki mam, ile przychody mam. Bieżących nie jestem fanem. Robiłem to kilkakrotnie, wiesz? Jestem typem żółtym, roztargnionym, też lubię jak po prostu jest jakaś kwota, którą mogę nie liczyć. Ma takie wiesz, codzienne rzeczy, ale daleko mi od tego, żeby sobie liczyć tam lody i tak dalej. Kupiłem tutaj, wiesz, tam nie wiem, herbata. Czas jest zaangażowanie i czas na nieproporcjonalne, nie, ale jakaś kwota, która oczywiście natomiast w ogóle liczenie dokąd ile zarobiłem.
Roczne, kwartalne i podnoszenie sobie tego co roku o jakiś procent 15 20% nie? I oczywiście może być tak, że w danym roku będziesz miał lepszy skok, ale jak już wtedy już masz cel, robienie benchmarków, gdzie jestem w tej drodze do tego celu i ile brakuje i zobaczyłem, słuchaj zabawną rzecz, że od momentu, kiedy to robię to to się dzieje. Jak tego nie robiłem to się nie działo. Niesamowite jest, bo jesteś zorientowany na to. Jestem zorientowany tak jestem sfokusowany. To jest tak samo jak w ogłoszeniu o pracę zawsze jest handlowcy mają orientacja na wyniki, nie? Czyli jakby zależy właścicielom firmy na tym, żeby ci ludzie po prostu byli zorientowani na, żeby patrzyli, żeby byli głodni tych pieniędzy, a nie na zasadzie, a dobra, i tak jestem synem magnata nieruchomości, i tak mam kasę, a robię to tylko dla przyjemności. Nie, no bo to No tak, ale widzisz, mam ten cel, mam ten fokus, natomiast no potem musi być działanie i i fajna jest taka po prostu najprostsza chyba zasada biznesowa to jest rób to, czego się boisz. Nie rób to czego się boisz.
Dlaczego warto zacząć przed osiągnięciem pełnej gotowości?
Ponieważ stuprocentowa gotowość zwykle nie nadchodzi, a kompetencja powstaje w kontrolowanej praktyce, połączonej z analizą i wsparciem bardziej doświadczonych osób.
Hasło „rób to, czego się boisz” nie oznacza brawury. Rozmówcy odróżniają odwagę od nieprzemyślanego ryzyka i rekomendują analizę liczb, drugą opinię oraz rozpoczęcie od skali, na której możliwy błąd nie zniszczy całego biznesu.
Daniel opisuje swój pierwszy projekt związany z zadłużoną nieruchomością. Nie miał jeszcze doświadczenia transakcyjnego, ale rozpoczął działanie, przygotował się lepiej od drugiej strony i przeprowadził proces. W sprzedaży i negocjacjach liczy się także sposób komunikowania własnej wartości.
Przejdź do rozdziału w filmie: 30:21
Pytania do rozdziału
Czy należy działać mimo niepełnego przygotowania?
Tak, pod warunkiem że ryzyko jest kontrolowane, liczby zostały przeanalizowane, a skala pierwszej próby pozwala przeżyć ewentualny błąd.
Transkrypcja tego rozdziału
Oczywiście ona może być źle zrozumiana, że też brawura. No jadę teraz, skaczemy na głęboką wodę i w ogóle wiesz na tak i prujemy, bierzemy kredyt na dwie bańki i kupujemy, bo coś z tego będzie. Więc połączenie tego oczywiście z myśleniem, analizą i tak dalej, być może z drugim człowiekiem, nie? Być może z drugą osobą, która z innego punktu widzenia spojrzy ci powie: "Słuchaj Daniel, ja to wyliczyłem jeszcze i z moich wyliczeń wynika, że tutaj rentowność nie będzie 8% jak to by się wydawała, ale trzy to mak." I teraz wiesz, to to jest to jest mądre. Podejście, ale jednak ten moment, kiedy czujesz ten wewnętrzny strach, a czujemy go tak naprawdę i o tym warto gadać, czujesz go często. No bo to nie da rady inaczej. To wiesz, tak jak Jacek Walkiewicz tam powtarza, że kiedyś nie nie robiłem, bo bo się bałem, a teraz boję się dalej, tylko że już robię. Tak.
I to są bardzo fajne słowa. Po prostu zdiagnozować strach, nie bać się tego strachu, nie bać się o nim mówić, bo bo zobacz, że mamy ten cały czas kultężenia muskułów. Mówię o męskim świecie bardzo, nie? Nam jest trudno powiedzieć: "No słuchajcie, boję się to się boisz człowieku, że być odważnym w życiu." A ci, którzy najbardziej się boją, najbardziej namawiają, żeby być odważnym, nie? I robić wiesz odważne decyzje. Mylimy brawurę z odwagą. Nic nie ma wspólnego brawura z odwagą, nie? Natomiast rób to, czego się boisz. No i działać, nie? To, bo strach znika w działaniu. I zauważyłem, słuchaj, właśnie też taką zasadę gdzieś kiedyś, że, że ponieważ większość ludzi najpierw tak się boi, więc uważa, że musi być świetnie przygotowana. Więc ludzie się przygotowują, odwlekają, czekają, a zasada mówi: "Zacznij działać zanim będziesz przygotowany w 100%". Tak. No i no niektórzy mówią: "dobra to przyjadę do ciebie na szkolenie, ale jak zrobię swojego
Pierwszego flipa, nie?" To tak jakby ktoś powiedział: "Dobra, zacznę ćwiczyć jak schudnę, nie?" Okej, trochę, trochę nie ta kolejność, nie? I i i faktycznie może jedno i drugie, nie? Jadę i od razu zaczynam. Tak, tak, ale nie jestem w 100% taky jeszcze, ale zaczynam. Ja pamiętam, słuchaj, jak robiłem pierwszego deala nieruchomościami, to chodziłem po ludziach, którzy mieli problemy finansowe, tak jakby mieli nieruchomości zajęte przez komornika. Wiesz c mówiłem jako 22latek byłem w garniturze w stczką i mówiłem, że jestem ekspertem odłużania mieszkań, że żadnego mieszkania nie kupiłem, jeszcze żadnego mieszkania nie zrobiłem, nikomu nie pomogłem, ale ja mówiłem, że jestem ekspertem, tak? I ja nie miałem licencjatu, a ludzie do mnie mówili: "Panie mecenasie, nie no słuchaj, to akurat zastosowałeś piękny przepis na bycie hochsztaplerem, czyli po prostu dobrze wyglądałeś i odpowiednio się tytułowałeś, prawda? I trzecia zasada, wystarczy być punktualnym, dobrze wyglądać, być punktualnym i nazywać siebie ekspertem i to wystarczy. Tak, ja powiedziałem, że jestem doradcą, ale nie mówiłem, że to jest mój pierwszy deal po prostu. Nie, ale wiesz co, mówiąc poważnie, to po pierwsze to jest
Znakomita robota dla głowy, bo głowa zaczyna wierzyć w to, co sam o sobie mówisz. Jak o sobie mówisz, że jestem dupa, to jeszcze nie ten moment, przecież ja się niczym nie znam. Syndrom kłamstw, kłamcy cię dopada, prawda, że nagle jak się, ja mało wiem i zaraz to zdemaskują. To po pierwsze co tym ugrałeś, a po drugie, że ludzie nas widzą tak jak o sobie mówimy. Tak jak o sobie zacząłeś mówić jestem ekspertem, dzień dobry, witam państwa tutaj jestem, no to nagle ludzie zaczęli, no to to pan mecenas tutaj przyjechał, prawda? Że ta koszula tam pewnie pożyczona albo tak jak na jakimś kiedyś filmie widziałem wiesz tylko białe mankiety podszyte pod marynarkę czyli brak koszuli, ale żeby tu wystawało, tu wystawało i taki wiesz strój trochę jak dla dzieci na balpremierańcu i jedziesz nie i wtedy nagle No ale no tak no to to jest taki trochę element może blefu wy mówi się że ludzie cię nie szanują kiedy ty sam siebie nie szanujesz nie i właśnie to jest taka reguła wzajemności wiesz ja też mówię o tym że dużo że że tak naprawdę sprzedaż czy negocjacje,
Zwłaszcza, bo ten temat na początku poruszyłeś, nie, o negocjacjach, że żeby dobrze się w tym odnaleźć, to trzeba zrozumieć, że sprzedaż, negocjacja to jest gra. Gra. I teraz porównuję bardzo często sprzedaż do gry w karty czy negocjacje zwłaszcza. No i zobacz, że jak gramy w pokera, to zabawa polega na tym, że karty trzyma, każdy trzyma karty przy orderach, nie? I często zadaje ludziom pytanie, dobra, ale powiedzcie mi, kto wygrywa w kartach, w pokerach? Ten, kto ma lepsze karty, czy ten, kto lepiej blefuje?. I oczywiście na początku jak ktoś nie gra w karty to powie: "No ten kto ma lepsze karty, ale no oczywiście jednorazowo być może tak, jeden deal, dwa deale. Miałeś lepsze karty, wygrałeś po prostu." Natomiast jeżeli chodzi o długoterminowość wygrywania w pokera, no to wygrywają ci, którzy potrafią lepiej blefować. I to jest trochę to twoja historia z samego początku, że gdzieś se zdajesz sprawę, że to jest gra i do tej gry stwierdziłeś, że jak wejdę jako wiesz popierdółka, która nic nie umie i nic i
Pokaże, no ja mam słabe karty, nie kupiłem jeszcze żadnej nieruchomości i tak to nigdy nie wygrasz nawet pierwszy raz. Ja przy tych ludziach, ja byłem generalnie i tak dużo bardziej wyedukowany. Ja dla nich byłem Wiedziałeś co to jest dział trzeci na przykład? Była. Widziałem księgę księgę się sprawdzało jeszcze papierowo. Tak. No tak. Wiedziałeś później sprawdzić. Tak dokładnie. Oni byli totalnie bez jakiejkolwiek pomocy. Tak. I by stracili nieruchomość. To była taka historia. Pamiętam jeden z moich pierwszych takich tematów, że wyobraź sobie, że babka miała dwóch synów, taka patologia ogólnie i jeden z nich miał długi i ona odebrała avizo do jego do do syna i to nie było avizo, tylko smutni panowie przyszli, przynieśli zamiast awizo poręczenie. Matki i matka straciła mieszkanie za syna. Matko. Ja jej pomagałem wtedy to oddłużyć jakby, żeby spłaciła długi. Kupiliśmy inne mieszkanie. Ktoś to namówiłem kogoś, żeby to ktoś to kupił i te pieniądze jakby spłacił. Kupił okazyjnie mieszkanie przez to, prawda? A ja im
Znalazłem inne mieszkanie. Okej. Więc jakby, a gdyby nie ja, to można powiedzieć, że poszłaby pod młotek, ona by wyleciała z mieszkania, nie?. No takie takie są sytuacje. I pamiętam no że no że oni w ogóle byli zero w jakiekolwiek wiedzy. Ja byłem 0 plus i i tak jakby wiesz trochę jakby ślepy prowadził ślepego, ale ja byłem lekko niedowidzący. Lekko niedowidzą bo coś widziałeś tam, nie? Ty albo miałeś laskę chociaż wiesz i to jest ta różnica. I przeprowadziłem wszystko, nie? Ale wiesz co, takie pomyślałem jeszcze o tej historii poza tym, że ma ten w sobie element taki też fajnej pomocy, czyli sfokusowania się trochę na człowieku, którego a pieniądze były skutkiem, tak? Nie. I to jest bardzo fajny aspekt, bo jak jesteśmy tylko tak na tą kasę sfokusowani, wiesz, no sam często widziałeś na szkoleniach powtarzam, że idź kupić człowieka, a nie mieszkanie, nie? Idź kupić, jak kupisz człowieka, no to i masz jego wdzięczność i sam masz takie poczucie, wiesz, sprawczości, a pieniądze są wypadkową w tym wszystkim. Tak jak w szkoleniach zresztą. No jakby ja mam główną satysfakcję z tego, kiedy mogę
Zainspirować ludzi do tego, żeby zaczęli robić inaczej pewne rzeczy niż do tej pory robili. A pieniądze są tego skutkiem dopiero, nie? E, ale wiesz co, pomyślałem sobie jeszcze o jednej rzeczy, a mianowicie o pewnej tolerancji na porażkę. E, a mianowicie, że więcej razy niektóre rzeczy mogą nie wyjść niż wyjść. To często handlowcom mówię, że statystycznie w tym zawodzie częściej przegrywasz niż wygrywasz. To tak samo jak rozmawiam z moim synem, który wiesz jest młodym piłkarzem i mocno się tam w takich mentalnych treningach wzmacnia i przekonujący jest dla niego jakby argument, że nawet taki Leo Messi, wiesz, bocze z wolnego częściej nie strzela bramek niż strzela, bo no bo taka jest statystyka. Z karnego już jest inaczej, nie? Ale z wolnego. Wolnego, tak? Oke. Z wolnego, nie?
Jak zwiększać tolerancję na odmowę i stale się rozwijać?
Należy zaakceptować, że odmów będzie więcej niż sukcesów, wykonywać odpowiednio dużo prób, sprawdzać opinie na większej próbie i regularnie wchodzić w nowe obszary z kontrolą ryzyka.
W sprzedaży statystycznie częściej się przegrywa, niż wygrywa. Cold calling, negocjowanie ceny mieszkania i rekrutacja uczą, że pojedyncza odmowa nie mówi wiele o metodzie. Problem pojawia się, gdy ktoś po jednej lub dwóch próbach uznaje, że cały model nie działa.
Krzysztof nazywa to budowaniem wiedzy na podstawie niewiedzy. Rozmówcy pokazują również własne próby wejścia w nowe obszary inwestowania. Zamiast pozostawać ekspertami wyłącznie w znanej dziedzinie, zaczynają od mniejszych kwot, korzystają z mentorów i traktują dyskomfort jako sygnał poszerzania kompetencji.
Przejdź do rozdziału w filmie: 37:03
Pytania do rozdziału
Ile odmów trzeba zaakceptować w sprzedaży i negocjacjach?
Nie ma jednej liczby, ale odmów zwykle będzie więcej niż sukcesów. Znaczenie ma liczba jakościowych prób, selekcja okazji i rozwijane kompetencje.
Jak bezpiecznie wejść w nowy obszar inwestowania?
Rozmówcy proponują małą skalę, wsparcie mentora, długi horyzont nauki i zgodę na to, że na początku nie rozumie się wszystkich pojęć oraz mechanizmów.
Transkrypcja tego rozdziału
Ale żeby strzelać to musi za każdym razem podchodzić, a nie mówić dobra dzisiaj ja nie strzelam, to teraz ty tam kolego podejdź, nie? Mimo że wie, że statystycznie więcej razy nie strzeli, okej więc to musi podejść do piłki kop. To musi podejść. No i teraz pytanie, czy podchodzisz? Większość osób nie podchodzi, bo uważa, no jeszcze nie jestem przygotowany. Jak będę taki jak Messi, to będę podchodził. Właśnie dlatego jest takim jak jest, bo podchodził nie i i nie strzelał. I powiem ci, że to pomaga w sensie, że większej rzeczy przegrasz. Teraz zobacz jak to można pojechać sobie tym szeroko, nie wiem, od prostej sprzedaży. Dzwonisz na zimny telefon, więcej osób ci odmówi, niż ci powie tak, tu masz zdecydowanie wpierdziel. Zdecydowany statystyka, ale tak samo zego mieszkania. Musisz więcej mieszkań odwiedzić niż Dobra, tak, ale tu już będzie mniej. Teraz zobacz, dlaczego jestem wielkim fanem call center i w ogóle cold callingu, bo uważam, że nie ma lepszej szkoły życia. W sensie żadna robota nie gwarantuje ci dostania takiego wpierdzielu po nosie w takiej skali. Wuję, wszędzie będzie lepiej.
Tak. No nikt ci jednego dnia nie odmawia na 200 razy, tak? A na call center dzwonisz i 200 razy nie, nie, rodo, precz, nie wyrażam zgody na nagrywanie, proszę wykasować mój numer i tak dalej. Nie,, potem jak mówisz o kupowaniu mieszkań, no to do ilu musisz mieszkań pójść? Zaproponować kwotę z odwagą? No bo to jest ta odwaga, że ty proponujesz jakąś kwotę po to, żeby jedno kupić. 10 do j 5 do jednego, zależy jakie masz umiejętności, jakie mieszkania idziesz, jakie typujesz, szereg zmiennych, ale i tak więcej odmówi ci osób niż ci niż ci powie zgodzi się na twoją ofertę. No i być może tak samo w biznesie, decyzjach o zatrudnianiu ludzi, wiesz, że więcej razy poniesiesz porażkę. I teraz pytanie często, wiesz, spotykam ludzi, którzy mówią, nie wiem, na jakąś propozycję, pomysł, żeby tam kogoś dotrudnić. Nie, człowieku, ja już próbowałem. Nie, ja już to robiłem, to się u nas nie sprawdza. I potem jest kluczowe pytanie, a ile razy próbowałeś? Tak ludzie miałem dwie takie, słuchaj, to się nie sprawdziło. I na podstawie własnych opinii i doświadczeń dwurazowych,
Czasami jednorazowych, ludzie podejmują decyzję, że to nie ma sensu. Nawet taką wiesz co, ukułem ostatnio zasadę z moich zasad, już nie Sandlera, że większość ludzi buduje swoją wiedzę w oparciu o swoją niewiedzę. Ja miałem też taką samą sytuację z moim wspólnikiem, który mówił, testował jakiś model AI na robienie jakiś tam wideo. No. No i ja mu mówię, że żeby coś zrobił, tak daję mu konkretną rzecz. A mówię: "Słuchaj, wiesz, to nie da się, to nie działa, to w ogóle męczy się na tym, nie? A ile modeli sprawdziłeś?" No jeden. No. A jest 10 modeli językowych i modeli wideo, które robią różne fajne rzeczy i a jakbyś zapytał jeszcze raz, ile razy sprawdzał ten model, to prawdopodobnie raz albo dwa. No tak. I słuchaj, a tak samo jest właśnie na flipach, że czasami ktoś mówi: "No dobra, obejrzałem sobie ileś tam mieszkań, widziałem mieszkania i i nie da się tak." A później się pytam, ile?
100, 200, 300. Nie no, d trzy pić. Nie i to i albo na pięciu z tego trzy były na szkoleniu, nie? No ale zobacz, to jest ta zasada. Większość ludzi buduje swoją wiedzę w oparciu o swoją niewiedzę i myślę, że naszym największym wrogiem w takim wiesz działaniu codziennym to jesteśmy my sami. Pogadaliśmy dzisiaj trochę o otoczeniu, wiesz, o różnych rzeczach, o warunkach, o o rynku, cokolwiek, ale to de facto ja i moje przekonania i uwielbiam ten moment, kiedy próbuję trochę spojrzeć na siebie z boku, na swoje przekonania i zobaczyć na ile to jest opinia, na ile to jest fakt. Okej. A, a jakbyśmy mogli jakieś przykłady podać, no bo to by może być trudne, ale powiedz tak z głębi siebie, co takiego ostat zmieniłeś na podstawie tych zasad, jakby z jakiej strefy komfortu wyszedłeś, jakby co, co zmieniłeś? Poza tym, znaczy wiesz co, staram się wychodzić z tej strefy komfortu na każdym etapie. Ostatnio nawet ostatnio z kolegą rozmawiałem, który rozkochał się w wychodzeniu ze strefy komfortu na zasadzie, nie wiem, siedzi w zimnej wannie, tam 3 minuty i w
Ogóle, ale szukania sytuacji, w której możesz z tego wyjść, nie? Dla mnie na przykład taką ciągłą pracą jest umiejętność, większa asertywność w komunikacji z ludźmi, nawet w zespole, w którym pracuję, bo ja jako typ żółty z natury bardzo bym chciał być lubianym. Nie, a jest też taka zasada, że jak jesteś CEO, to jesteś zawsze samotny i no są momenty, kiedy po prostu nie będziesz lubiany, nie? I musisz podjąć pewne decyzje i komuś coś powiedzieć w asertywny sposób, nie? I to niby bez obrażania nikogo. Tylko ale to to też nie jest dobra informacja dla tej danej osoby, więc dla mnie to jest ta strefa komfortu. Nie muszę, muszę wychodzić z tego, żeby jednak dalej, żeby patrzeć helikopter view na punkt dojścia, zwłaszcza w takim właśnie funkcji, jaką sprawuje, bo zobaczyłem, że w wielu różnych sytuacjach ten dalekosiężna perspektywa była u mnie przyćmiona krótko, krótką tę perspektywą, czyli patrzę wiesz na jakąś rzecz tutaj, że tu komuś będzie przykro,
Że tutaj coś się nie wyjdzie, że tutaj być może to nie będzie dobra inwestycja, a patrzenie tam nie tak brutalnie, że cel uświęca środki, że cokolwiek nie będę robił, to to cel, nie? Ale jednak patrzenie tam, a nie patrzenie tutaj, nie? Z dłuższą perspektywą. Co jeszcze? Coś takiego, co było trudne dla ciebie na przykład tak rzeczowo, nie? W takim sensie, że zrobiłem to czy tamto? Musiałbym się zastanowić takiego bardzo trudnych rzeczy. Ja ci mogę powiedzieć, że tak mi się przychodzi do głowy, to ja jestem trochę takim jakby przeciwnikiem giełdy. Nawet nagrałem teraz film jakiś, który dzisiaj wychodzi na temat giełdy., ale jakby to mam podobne. No ale jakby nie jestem ignorantem, tak? Widzę więcej korzyści, ale widzę też jak giełda ma jakieś tam swoje można powiedzieć dobre rzeczy. Jest mnóstwo ludzi, którzy na tym zarabia, mnóstwo traci też pieniądze. Natomiast nie jestem ignorantem. I
Pomyślałem sobie, dobra, to już ten moment, już prawie mam 40 lat. Ja straciłem swoje pierwsze pieniądze na giełdzie, gdy tam zainwestowałem w 100 000 zł, to mnie dało mi takiego strzała, że już tam nie dotykałem więcej tych guziczków na sie przekonanie, że to nie ma sensu i ten tak, ale dzięki temu się czepiłem nieruchomości, które są dochodowe i większość ludzi O i zobacz jak porażka ci się przekuła na na sukces. Natomiast pomyślałem sobie, że już mam majątek i to warto mieć też to nie tylko w w nieruchomościach, ale też w czymś bardziej płynnym i się przeprosiłem trochę z nieruchomościami i kupiłem mentoring z giełdą, przepraszam giełdą i jakby tak pomalutku, pomalutku wchodzę. Akurat wszedłem kiedy ogłoszenia nowych ceł przez Trumpa tak dwa dni przed tym jakby kupiłem jakąś tam pakiet akcji tam za 100 000 na zasadzie, żeby się pobawić w ogóle jak to działa. No i straciłem to zaraz wróciło i tak dalej. Natomiast uczę się tego jak małe dziecko i to gdzie tu jestem ekspertem w nieruchomościach, znam te wszystkie zagadnienia i i z tego szkole to tam jestem małym dzieckiem i uczę się się
Tego dopiero. Natomiast robię to tak jakby tak jakbym sam się chciał uczyć nieruchomości to z mentorem. Gościu, który robił zrobił kurs i jakby wspiera mnie w tym, jakby pokazuje mi palcem jak to robić i ma taką strategię, która jest nieagresywna, nie jest traderem, tylko bardziej m jakby wskazuje jak zbadać spółki, które są długoterminowo na 10, 20 lat, bo to jest moja strategia, a nie, że tam inwestuję po prostu, żeby dzisiaj na wzrostach czy na spadkach zarabiać. Natomiast wychodzę z tego strefy, bo czytam o tym, to są dla mnie nowe pojęcia, trudne, wiesz, jakby te wykresy są po prostu nic na nich nie widzę. Jest tam mnóstwo różnych dziwnych zwrotów angielskich, które jakby dla mnie jako dla nieruchomościowca niewiele mówią. Tam stopę zwrotu i tak dalej.
Wiesz, ja się uczyłem od Amerykanów tych wszystkich trudnych Exceli,, pod kątem liczenia pieniędzy w czasie, pod kątem jakby wartości pieniądza i tak dalej, które są w małych nieruchomościach typu parę milion, d czy pięć nieistotne. Tak to ja zauważyłem, że inwestorzy, deweloperzy polscy liczą na palcach, na karteczce liczą, nie w modelu matematycznym na 30 lat. Tak liczą Amerykanie i ja zapłaciłem duże pieniądze, żeby się od nich nauczyć, a ostatecznie się okazuje, że nie wykorzystuję tego. No bo w Polsce się liczy inaczej inaczej, nie? Znaczy, ale na giełdzie może wykorzystasz. Na giełdzie może. Tak, ale to wiesz co, dokładnie jesteś na tym samym etapie, tylko nie giełda, tylko ja wszedłem dosłownie w tym miesiącu w kryptohm świat bardziej w USDC i pewną inwestycję, w pewną rzecz, która ma wchodzić na giełdę, ale dokładnie się czuję tak jak ty. Tam 20 000.
Uważam, że to są takie kwoty, żeby się nauczyć. Można stracić. Można stracić, ale się nauczę wtedy. Jak nie dam, to się będę cały czas przygotowany. Tak. To to jest zasada. Czyli zacznij zanim będziesz gotowy. Jakąś kwotę prznaczył prawo jazdy, że możesz sobie grać w grę i wiesz jakby to nie zaczy pra jazdy akurat lepiej mieć prawo jazdy niż zaczniesz jeździć. Ale nie chodzi o to, żeby mieć mieć prawo jazdy musisz najpierw jeździć z tym trenerem. Twoim nie nauczysz się na joysticku jeździć samochodem. Nie ma opcji. Ładnie mówił. Musisz jakby kontrolowany sposób zaryzykować coś lekko wsiąść, ale ktoś ma obok ciebie. Dokładnie. No tutaj wsiadłem, mam kolegę, który mnie w tym prowadzi, czytam terminów po prostu miliard, ale właśnie zdałem sobie sprawę z tego, Boże, jaki ja boomer byłem. Wiesz, to się dzieje od pięciu lat. Ludzie w tym siedzą, rozumieją od więcej niż pięciu. To ci powiem. To właśnie przyłapałeś, widisz tutaj w tym moim świecie. A ja miałem ten mechanizm wyparcia. No nie to tam wiesz taki nawet nie wiesz czemu nie i i staram się
Obudzić w sobie ten taki mechanizm ciekawości w ogóle jakoś taki się bardziej technologiczny teraz stałem na zasadzie ciekawią mnie rzeczy nie tu sobie coś zainstalowałem tutaj coś ten tutaj wdrażam bo zobaczyłem że g pojawia się bardzo fajnie strefa komfortu znam poruszam się w tym i to mi wystarczam nie a teraz tak wychodzić ja nawet nie lubię tego terminu że tam nie wiem wychodzić za strefy komfortu poszerzać ją to jest fajne bo jak wyjdę to to potem wracam poszerzać ją, nie? To to jest takie fajniejsze, że tu się czuję kiepsko, to poszerzam, nie? To to zobaczę trochę jak to będzie wyglądało. No więc giełda, słuchaj, myślę, że to kolejny etap. Na razie, na razie świat tych krypto mnie zaczął ciekawić, nie? Natomiast jakby działa w ogóle tak dla mnie giełda jest okej, ale no dzisiaj jest taka duża niepewność, że no ja też straciłem, nie myśl sobie od razu w sekundę, ale bo wartość USDC w przeliczeniu na złote też spadła od razu po tych, ale USDC ma kurs do dolara, prawda? Przypięty. Tak, ale dolar spadł.
No to wiesz, jak masz mają w dolarach, już się zrobiło 185 na dzień dobry. Dokładnie. Business Rider, żeby teraz się zaktualizować i żeby można powiedzieć, że być cały czas na czasie. Czasami widzę takie coś, że ktoś, nie wiem, nagle jakiś starszy człowiek w wieku naszych może rodziców nagle dostaje taki taki zapał do telefonów i tak dalej. Widzisz takie coś czasem? Tak, ale bardziej mnie zawsze martwi, kiedy widzę starszych ludzi, którzy mają 20 lat. Rozumiesz? C ludzie, którzy mają po 20 parę lat i już wiedzą, że się nie da, to jest bez sensu. To jest nie dla nich i nie w tym kraju i w ogóle nie. I i już mają silnie zbudowane przekonania. I a propos tego, o czym na początku gadaliśmy, otaczania się ludźmi, to dzisiaj już mam taki mechanizm, od razu nie wchodzę, ale nawet na sek, w sensie jak ktoś mówi, że się tam już nie da na dzień dobry, to ja już go staram się nawet nie dopuszczać, nie wiem, na imprezie. Nie gadam z nim dłużej niż 5 minut do siebie. Tak. No bo
Po co mi to? Co mi, co mi to? Wiesz, ja traktuję, bo to może być źle zrozumiane, jeżeli byś komuś powiedział, że oczekujesz czegoś w zamian w relacji, nie? Że to jest jakieś takie, wiesz, handlowe, ale to to jest zawsze wymiana. Wydaje mi się, że dobra relacja z człowiekiem to jest zawsze wymiana. Spotkaliśmy się od ciebie dzisiaj trochę wziąłem, ty wziąłeś trochę ode mnie i i tyle. I w tym nie ma biznesu, handlu, pieniędzy, tylko jest wartość, którą się wymieniamy. Tak samo w małżeństwie. Czy w związku jest tak, że no to jest myślę, że kolejny podcast, znaczy rozmowa nasza będzie o małżeństwach, bo już drugi raz idziesz w tym kierunku. No to, czyli co to? Niebezpieczny tak rejon. W każdym razie słuchaj,, ta wymiana jest tutaj dla mnie kluczowa. Jeżeli spotykam kogoś, to jedyne co może mi dać, to jest ciężarek do skrzydeł.
I żeby poczuć się lepiej. Tak, żeby się on poczuł lepiej wtedy w tym. No to to albo ja, że mam się poczuć najmądrzejszy w pokoju, no to to bez sensu jest. No to nie ma wymiany. No tak, tak, tak. Więc ta aktualizacja dla mnie jest dzisiaj mega sexy, bo nagle jak się zaczynam aktualizować w jakichś obszarach, no to zaczynasz szukać ludzi, którzy mogą być mądrzejsi od ciebie. Tak jak pewnie masz z giełdą. Musiałeś wyjść i szukać człowieka. Kurka, kto mnie nauczy jak w tej giełdzie działać. A wiesz co jest najlepsze, że on mnie sam znalazł. Ja byłem Kuby Midela na konferencji, powiedziałem, że no zamierzam się tym tematem interesować. Nagrałem to, puściłem w eter, on to oglądał i słuchaj i mówi tak: "5 lat temu się do ciebie odzywałem, ale uznałeś mnie za scamera. Ja mówię: "Wedy nie byłem gotowy na to, wtedy nie byłem gotowy, ale dzisiaj jestem gotowy i sprawdziłem jego rekomendację. Ktoś tam go zna, ktoś tam go zna i jakby dopuściłem go, spotkałem się z nim w biurze, spoznaliśmy się, bo wcześniej go zrzuciłem od razu, wiesz, na zasadzie słuchaj, ja ogólnie dla mnie to wszystko jest lipa, nie? Ale słuchaj, to wiesz
To teraz masz piękną historię na puentę, dlatego że dokładnie jest jakaś taka mądra zasada jeszcze pewnie chińska albo szerzej azjatycka. Mistrz się znajdzie jak będziesz gotowy. No dokładnie tak jest. I to jest ta historia. Nagle byłeś gotowy i mistrz jest. Nie, nie musiałeś go jakoś szukać. Dzięki. Dobrze. Dziękuję. Myślę, że dałeś mi też wiele do myślenia. Dziękuję wielkie. Trzymaj się. Hej, cześć.
Kto występuje w materiale
-
Daniel Siwiec Prowadzący Prowadzący materiały poświęcone nieruchomościom, inwestowaniu i przedsiębiorczości.
- Krzysztof Rzepkowski Gość, prezes Sandler Training Polska Trener i ekspert w obszarze sprzedaży oraz negocjacji. W rozmowie omawia metodologię Sandlera, odporność na porażkę, zarządzanie zespołem i uczenie się przez działanie.