Jak zbudować majątek, który pracuje na Twoje życie
Czym różnią się wysokie zarobki od majątku, który realnie daje wybór? Maciej Filipkowski opowiada o wyjściu z korporacji, budowaniu dochodu z aktywów, ryzyku inwestowania w startupy i projektowaniu życia po sukcesie. Rozmowa pokazuje, dlaczego pieniądze są narzędziem, a wolność wymaga nie tylko kapitału, lecz także celu, kompetencji i świadomych decyzji.
Poniżej znajdziesz uporządkowane rozdziały, konkretne wnioski, odpowiedzi na najważniejsze pytania oraz pełną transkrypcję rozmowy z rosnącymi znacznikami czasu.
Rozmowa porządkuje różnicę między zarabianiem pieniędzy a budowaniem majątku. Gość pokazuje, jak nadwyżki z pracy w korporacji zamieniał w inwestycje i dochód z aktywów, aż zyskał możliwość odejścia z etatu.
Druga część dotyczy ryzyka startupów, cech founderów, budowania zespołów, życia po sprzedaży firmy oraz wyboru działalności, która daje wpływ zamiast nieograniczonego wzrostu.
Najważniejsze wnioski z materiału
- Pieniądze są narzędziem Wysokie dochody nie tworzą jeszcze majątku — majątek powstaje wtedy, gdy firmy, udziały i inne aktywa zaczynają pracować na właściciela.
- Wysiłek ma swoje etapy Na początku firmy intensywna praca może być konieczna, ale wraz ze wzrostem trzeba zatrudniać lepszych specjalistów i przestać opierać wszystko na właścicielu.
- Wolność wymaga przygotowania Dochód pasywny pokrywający wydatki daje możliwość odejścia z etatu, lecz nie zastępuje odpowiedzi na pytanie, co chce się robić dalej.
- Startupy wymagają cierpliwości Większość inwestycji wysokiego ryzyka nie przynosi spektakularnego wyniku, dlatego liczą się specjalizacja, etapowe finansowanie i wieloletni horyzont.
- Founder musi wytrwać Dobry pomysł nie wystarcza — inwestor powinien obserwować, czy founder dowozi ustalenia, reaguje na trudności i pozostaje przy projekcie w najcięższym okresie.
- Strategia musi pasować do kompetencji Najbezpieczniej budować portfel w klasach aktywów, które się rozumie, zamiast kopiować cudzą drogę do majątku.
- Po exicie nadal potrzebny jest cel Sprzedaż firmy może dać kapitał, ale bez zaprojektowanego życia i poczucia wpływu łatwo stracić kierunek oraz satysfakcję.
Dlaczego pieniądze nie powinny być celem?
Pieniądze są wynikiem gry biznesowej i narzędziem do budowania aktywów, a nie samodzielną definicją sukcesu.
Maciej Filipkowski rozróżnia wysokie zarobki od majątku. Można generować duży cash flow i jednocześnie wszystko wydawać, nie tworząc zasobów, które będą pracowały w przyszłości.
Majątek powstaje przez budowanie firm, udziałów, treści, nieruchomości lub innych aktywów. Dopiero kiedy zaczynają one generować wartość bez stałego angażowania właściciela, pieniądze zwiększają swobodę podejmowania decyzji.
Przejdź do rozdziału w filmie: 01:02
Transkrypcja tego rozdziału
jechałem do pracy i zrobiło mi się tak niedobrze, że zacząłem wymiotować. Słuchaj, po prostu i zdałem sobie sprawę, że to jest stres, ale raport jest za darmo, gdzie możecie przeczytać odpowiedzi prawie 100 polskich przedsiębiorców, którzy sprzedali biznesy. Prawie połowa tych ludzi jest nieszczęśliwa. Przedsiębiorczość to jest jak rzucanie kostką. Problem z tą kostką jest taki, że ona ma czasami 666 ścian i tylko jedna ściana jest zielona. Jest jedna jedyna zasada w przedsiębiorczości i w tej grze. Przegrywa ten, kto pierwszy odejdzie od stołu. To napisałem do mojego szefa i quit. Mhm. Z wszystkich pozycji i tak dalej. On do mnie zadzwonił i słyszę, że z tyłu jest na telekonferencji, bo słyszę to jeszcze wtedy nie było wideo. I you kidding me?
Business Rider Daniel Siwiec. Na miejscu pasażera jego gość. w interesującej rozmowie o nieruchomościach, biznesie i życiu. Cześć, witajcie w nowym odcinku Business Ridera. A moim dzisiejszym gościem jest Maciej Filipkowski. Piąteczka, piąteczka. Cześć. Fer kiedyś powiedział podobno, że ci co cały czas pracują nie mają czasu zarbać pieniędzy. Tak. I trochę tak jest, że czasem lepiej zrobić krok do tyłu i zrobić później dwa kroki do przodu w jednej jednym aspekcie. Tak. Ale moim zdaniem są takie okresy w życiu. Jeżeli zakładasz firmę pierwszy, drugi, trzeci rok jej działalności, czy masz 20 kilka lat, to pracowanie szalonej liczby godzin ma senshm, bo ta firma musi mieć paliwo, żeby wystartować, nie? Ale jak już ta firma
działa i stać na zatrudnienie ludzi lepszych od siebie w określonych dziedzinach, to trzeba to zrobić, tak? Bo inaczej jest to nieefektywne po prostu. A powiedz mi, co dzisiaj jest dla ciebie największym kłamstwem na temat pieniędzy, które wiele osób wierzy? Być może to by było część twoich gości, albo kiedyś w to wierzyli, albo większość ludzi w to wierzy. Co dzisiaj byś powiedział, że jest takim kłamstwem? Trudne pytanie. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, bo ja wiesz co, ja od dziecka rozumiałem, że pieniądz jest narzędziem. Miałem to szczęście, że miałem dziadka, który uczył mnie numizmatyki, pokazywał mi monety z międzywojnie i tak dalej, i tak dalej.
Więc dla mnie pieniądz zawsze był czymś fascynującym, ale bardzo szybko zrozumiałem, że pieniądz jest narzędziem, on nie jest celem. Mhm. Tak jak patrzysz na najlepszych przedsiębiorców, z którymi mam przyjemność, czy wyjść w społeczności Master Hub, czy w audycji mieć, czy po prostu znać, to dla nich ta gra na boisku jest dużo ważniejsza niż ten wynik, który jest na tym scoreboardzie nad trybunami. On jest ważny, bo oni na niego patrzą, bo to zbieranie tych punktów, tych zer jest w pewnym sensie no wynikiem tej gry, ale chodzi o grę., nie potrafię ci powiedzieć, co jest największym kłamstwem. Ja myślę, że kłamstwem jest to, że traktujemy pieniądz jako cel.
Mhm. Tak. Czy majątek jako majętność. A bogactwo to są dwie różne rzeczy, bo bogactwo to możemy dużo zarabiać i mieć dużo cash flowu, dużo pieniędzy i wszystko wydać. Mhm. I jesteśmy powyżej średniej i tak dalej. majątek, który jesteśmy w stanie stworzyć, czy tworząc firmy, czy tworząc kontent tak jak ty, czy ja, czy inwestując w firmę, czy w nieruchomości, bo ty chyba w nieruchomościach jesteś lepszy niż ja, niż ja mogę być kiedykolwiek., powoduje, że ten ten majątek zaczyna na nas pracować w pewnym momencie i firmy na nas pracują. Firmy w cudzysłowiu, bo firmy to też ludzie. I to jest niesamowita rzecz i i jeżeli stworzymy majątek, to tam pieniądz jest tylko wynikiem dobrze zaprojektowanego, no sukcesji naszego życia dla może następnych pokoleń. Ja tak sobie myślę,
jak odpowiedziałaś na to pytanie, że chyba takim kłamstwem może być to, że pieniądze rozwiąża wiele problemów albo ludziom się wydaje, że jakby ich mieli więcej, to by byli szczęśliwsi, bo teraz ich nie mają i czują jakieś dyskomforty. Wiesz co, ale moim zdaniem pieniądze, czy sukces, czy bogactwo pomnażają nasze cechy. Więc jak mamy dobre cechy, to stajemy się lepszymi ludźmi. Jak mamy zły cech, złe cechy, to to po prostu widać, tak? To po prostu katalizuje to i niektórym ludziom niezamożnym się wydaje, że właśnie ktoś jest zamożny i przez to jest zły, ale to faktycznie jeżeli ktoś jest chciwy, to będzie jeszcze bardziej chciwy będąc bogaty, prawda? Jeżeli ktoś jest, jeżeli ktoś się ściga z kimś, to nigdy nie będzie szczęśliwy, bo ciągle się będzie ścigał, tak? Ale jeżeli ktoś na przykład jest m lubi komuś coś ofiarować, jest hojny,
to będzie jeszcze bardziej hojny. Mając więcej zasobów do tego, żeby być. Jest taka szansa. Tak, jest taka szansa. Kanał napędza inwestoro. pl. Działaj szybciej niż konkurencja i dokładnie wycń każdą nieruchomość. Podobno kiedyś spałeś na wacie od głośników w Stanach. Ojejku, jakie ty masz stare historie. Tak, ale to jest lata 20, kiedy musisz zasuwać. Ja dostałem sklep mhm jako menadżer, który sklep się dostawało w Radio Sak w taki sposób, że dostawałeś budynek, klucze musiałeś przyjeżdżał tir z Teksasu pełen półek, towaru i wszystkiego innego wjeżdżał i przychodziła ekipa, która go ci montowała, a ty musiałeś w międzyczasie zatrudnić ludzi, rozpakować ten towar, uruchomić systemy IT i zacząć działać.
Kiedy ciężka praca ma sens, a kiedy staje się pułapką?
Intensywna praca pomaga rozpędzić firmę, lecz później powinna ustąpić procesom, delegowaniu i zatrudnianiu osób lepszych w swoich dziedzinach.
Gość wspomina okres, w którym uruchamiał sklep RadioShack i spał w miejscu pracy, ponieważ łatwiej było mu zostać na miejscu niż wracać do domu. Taki wysiłek może mieć sens podczas budowania pierwszych kompetencji i rozpędzania przedsięwzięcia.
Problem zaczyna się wtedy, gdy właściciel nadal wykonuje wszystko sam, mimo że firma może już zatrudnić specjalistów. Długie godziny przestają wówczas być przewagą i stają się ograniczeniem wzrostu.
Przejdź do rozdziału w filmie: 04:53
Transkrypcja tego rozdziału
Mhm. I to wszystko udało mi się zrobić, ale ja wtedy tak zasuwałem, że prościej mi było nie pojechać do domu, tylko wyjąć te ta wata do głośników była towarem do sprzedaży, ułożyć je jak materac na jakiejś ladzie, którą mieliśmy i się po prostu przespać. No bo dzisiaj młodzi ludzie myślą sobie, że chcą mieć work life balance, tak? Ale to co chyba powiedziałeś wcześniej, że trzeba no w pierwszych okresach zapierdzielać, tak żeby po prostu nie nie trzeba, ale jeżeli chcemy mieć sukces, to to jest naturalny skutek. Można pracować tak jak ty czy ja może być efektywnie, prawda, nawet krótko będzie, bo bo my już mamy doświadczenie, prawda? Mam wiemy co działa, co nie działa i możemy decydować, ale jeżeli osoba jest młoda jeszcze, to de facto ciężko pracować trzy godziny dziennie i osiągnąć wielki sukces. Wiesz co? Ja myślę, że my mamy w trciej
dekadzie XX wieku taki moment, że artefakty stają się ważniejsze niż droga. I przyjeżdżasz do mnie Maybachem w garniturze sżtym na miarę. Dla mnie to są wszystkie, wszystko artefakty i artefakty można kupić relatywnie tanio. Mhm. Visav majątek, który teoretycznie za tym by stał. kupić, wziąć w leasing, cokolwiek. A my oglądając Instagrama, YouTubea i tak dalej, ludzi sukcesu, wydaje nam się, jeżeli mówimy o młodych ludziom, ludziach, to wydaje im się też, że to jest sukces i tak będzie wyglądało moje życie. A pięknie powiedział kiedyś Rafał Brzowka, że nie patrzcie na ludzi sukcesu, na to co robią teraz, tylko to, co robili na początku. A on biegał od bloku do bloku z listami, z blaszkami i roznosił to. Jak opowiadał kiedyś, że ludzie nie chcieli mu nosić, bo w jednym roku była zepsuta wina, to na 10te
piętro tam roznosił tą korespondencję na samym początku, a jego koledzy, wiesz, chodzili do szkoły i na imprezy i mieli wszystko w nosie. No jest taki moment, że trzeba coś zbudować. Mhm. Oczywiście zawsze można odziedziczyć, ale to w drugim czy trzecim pokoleniu znika. Trzeba coś zbudować i ty to wiesz. Youtuber, który wypuszcza dwa czy trzy odcinki w tygodniu będzie dwa albo trzy razy szybciej rósł niż youtuber, który wypuszcza jeden odcinek w tygodniu. Tak. A to jest dużo pracy. Nagranie jednego odcinka dla nas. Teraz ja mam super zespół już, ale to jest jeden dzień pracy, potrzeba znaleźć gościa, trzeba zrobić licz, trzeba się do niego przygotować, trzeba wiedzieć o tej wacie z głośników, trzeba zrobić nagranie, potem trzeba to zobaczyć montaż, wypuścić, wypromować.
To jest, to jest dużo pracy. Dokładnie. No teraz to się dzieje w miarę automatycznie, ale żeby do tego dojść to ktoś musi też to robić, prawda? , a powiedz, pracowałeś, byłeś wysoko w Du, wysoko w Samsungu i pamiętasz taki jeden dzień, kiedy powiedziałeś sobie, że masz dość i chcesz uciec stamtąd? Tak. I co to był za dzień? Jechałem do pracy i zrobiło mi się tak niedobrze, że zacząłem wymiotować. Słuchajm po prostu i zdałem sobie sprawę, że to jest stres wynikający, bo wiesz, ludzie przychodzą do pracy, do jakiejś firmy, dla jakiejś idei, dla jakiejś marki, zawsze odchodzą z powodu szef.
Jak przygotować się do odejścia z korporacji?
Odejście jest bezpieczniejsze, gdy aktywa pokrywają znaczną część kosztów życia, a decyzja prowadzi do zaplanowanego celu zamiast być jedynie ucieczką.
Momentem przełomowym był silny stres podczas drogi do pracy. Maciej Filipkowski zdał sobie wtedy sprawę, że nie chce dalej funkcjonować w środowisku, które odbiera mu zdrowie i poczucie wpływu.
Wcześniej inwestował nadwyżki i budował dochód z aktywów. Gdy pokrywał on około 80% wydatków, uznał, że może spróbować odejść. Pierwszą rezygnację zatrzymała duża podwyżka i awans, lecz po kolejnym okresie pracy odszedł ponownie, a następnie zakończył także etap w Samsungu.
Przejdź do rozdziału w filmie: 08:04
Transkrypcja tego rozdziału
Ja miałem takiego szefa z Afryki Południowej, który był po prostu skurczybykiem. No był po prostu strasznym człowiekiem do tej pory. Wiesz, ja ja w 10 lat w Dellu miałem siedem awansów, super szło. Na koniec zarządzałem tam 27 krajami i tak dalej, ale miałem szefa w Dubaju, który no nie był dobrym człowiekiem. Mhm. I ja jadę do tej roboty i se myślę kurde już mam tego dosyć. I co ciekawe było, ja w międzyczasie inwestowałem w jedną firmę, która wyszła, w drugą, która nie wyszła, w trzecią, gdzie mnie oszukali i tak dalej, ale zacząłem budować ten majątek, o którym wspominałem. I używając Roberta Kiyosakiego, tej metody z bogaty ojciec, biedny ojciec, zdałem se sprawę, że wszystko co muszę zrobić, to doprowadzi do tego, żeby dochód pasywny stanowił ponad 100% moich wydatków. Ja doszedłem do 80%, powiedziałem: "Mogę spróbować?"
Mhm. Ja wtedy, to było dosłownie tak, że to był jakoś późna wiosna. U mnie rocznica pracy w Dellu była 17 sierpnia i ja w chyba 10 czy 11:00 rocznicę pracy w Dellu napisałem do mojego szefa I quit. Mhm. Z wszystkich pozycji i tak dalej. On do mnie zadzwonił i słyszę, że z tyłu jest na telekonferencji, bo słyszę, to jeszcze wtedy nie było wideo i You Michael, nie Del oczywiście. Może zadzwoń jak skończysz tą telekonferencję. Słuchaj, firma wróciła do mnie 48 godzin. Dali mi jakiś mega podwyżkę, wszystko. Awans, którego nie mogłem dostać przez gdzieś. Awans w sensie w strukturze, nie pozycji, której nie mogłem dostać przez 10 lat.
O, tu jedziemy na moje stare osiedle. Tutaj kiedyś mieszkałem., i to się wszystko dało załatwić 48 godzin. Ale i wziąłeś to? Wziąłem, no bo to było bardzo dużo pieniędzy i tak posiedziałem jeszcze z pół roku i mówię: "To nie jest to". A w międzyczasie stwierdziłem, że chce się zwolnić, ale ja nie miałem wszystkiego przepracowanego w głowie, bo też trzeba, bo to nie można od czegoś uczekać, trzeba do czegoś dążyć. To jest o tym projektowaniu życia. I położyłem to papiery po raz drugi, już tam puścili mnie. W międzyczasie przyszedł Samsung z bardzo kuszącą ofertą, a ja dostałem z tam 70 kilka procent podwyżki. Powiedziałem: "Wiecie co to są moje obecne zarobki i oni jeszcze to podbili.
Ja mówię spoko. Na szczęście Samsung kulturowo był mi daleki. To jest jednak firma, ja pracowałem w amerykańskiej, firmach kształciłem się w amerykańskich szkołach, firma koreańska i tam dużo rzeczy działało super, a dużo rzeczy nie było dla mnie. Gdybym poszedł do Microsoftu czy do Googlea, pewno bym jeszcze tam był. I po dwóch latach powiedziałem: "Dziękuj". Mhm. Ale dlaczego poszedłem do Samsunga? To było najciekawszą tą taką lekcją dla mnie, bo ja nie zaprojektowałem z siebie kim mam być i se pomyślałem wtedy, co brzmi absurdalnie, co ja se napiszę na wizytówce i to cię interesowało? Tak, wiesz, statut?
Mhm. Ja w tej chwili nie mam wizytówek. Mi zespół wydrukował ostatnio wizytówki, bo na jakiejś konferencji chodzę, mciek, weź tam rozdawaj, wiesz, żeby dzwonili do nas, że do audycji czy coś takiego? Mówię: "Dobra, ale nie ma". Ale wtedy to było dla mnie ważne i dopiero jak se to przepracowałem i stwierdziłem, że Samsung nie jest dla mnie, ja nie jestem dla Samsunga, to położyłem papiery i wiesz, po trzech latach mnie tam nie było. Jakie miałeś stanowisko wtedy? Byłem wiceprezesem Samsunga. Odpowiadałem za Nie, to była biznes polski, bo polski biznes był duży. To był jakieś 9 miliardów złotych obrotu. Ja odpowiadałem za wszystkie telefony, całe IT, wszystko poza lodówkami i telewizorami praktycznie. Okej, to już wysoko. A czy to były takie pieniądze, które mogły ci pomóc kupić te aktywa, które później dają zarobić?
To były bardzo duże pieniąd. Jakby może nie będę pytał cię o kwoty, ale jakby taka roczna pensja, ile była w stanie kupić na przykład, nie wiem, metrów mieszkania albo nigdy nie pamiętas, że metry mieszkania wtedy były. No wtedy podejrzewam, że mógłbym kupić, nie wiem, za 40 kawalek takich jak to Sławek Muturi kupował, nie w Warszawie. Za roczną pensję, za premię. Za premię. Okej, ale ceny były inne. Ja wiem, że ceny były inne, ale to wtedy były pieniądze, które były nie do przejedzenia. Tak w tym sensie, jeżeli mogłeś kupić za za premię roczną. Ja wszystkie pieniądze możesz przejść. To jest ta różnica między bogactwem a moją. Ale ja wiesz co, ja siedem czy ś lat przedtem po przeczytaniu Kiyosakiego gadałem ze swoim szefem fajnym z Danii.
Ja mu powiedziałem: "Ty wiesz co ja oszczędzam jakieś 60% mojej pensji". mó nienormalne. Mhm. Ale to było piękno mieszkania w Europie Wschodniej, pracowania w dużej korporacji w Europie Zachodniej i posiadanie takiego stanowiska i takiego wykształcenia, które powodowało, że ta firma musiała mi płacić taką pensję według struktur. Tak, bo nie, nie, to nie chodzi o struktury, bo ja mogłem się spakować i pójść do innej firmy we Francji czy w UK i te zarobki dostać, więc tam była różnica powiedzmy 20% mniej, ale to i tak było dużo pieniędzy wtedy. Mhm. na polskie warunki. Okej. I więc ja tak naprawdę z pracownika przeszedłem do roli inwestora. Nie będę przedsiębiorcą tak jak zaczy ja byłem przedsiębiorcą tam w wieku pierwszą firmę miałem w wieku 16 lat nie i różne rzeczy robiłem a potem zacząłem dodawać sobie taką ja to to co ja robię to jest mikroprzedsiębiorczość tak naprawdę tak tak ale chodzi o to że po prostu twoje dojście do do momentu w którym
jesteś no nie było taką tradycyjną drogą jak zazwyczaj jest prawda u ludzi których ty zapraszasz na swoich gad albo znasz przedsiębiorców którzy zbudowali kapitał to jest chyba raczej rzadsza sytuacja bym powiedział niż jak ktoś robi no pracowników jest więcej niż przedsiębiorców tak Ale pracowników, którzy byli w stanie odłożyć duże pieniądze z pracy najemnej już jest bardzo dużo. Wiesz, co, ja tak nie wiem jak dużo odłożyłem, ale ja bardzo szybko zacząłem pieniądze inwestować i je tam zostawiać. Mhm. Tak. Inwestować w rzeczy, które rozumiałem, czyli w przedsiębiorstwa. Ja mam bardzo niedużo nieruchomości i myślę, że to był lepszy wybór.
, oczywiście gdybym zrobił, ale zobacz, Sławek Muturi inwestował w kawalerki, jak one były tam po 2000 zł za metr chyba w blokach z wielkiej płyty. No ale efektywnie w tej chwili ma firmę, która zarządza wszystkimi jego nieruchomościami, w którym pracują jego dzieciaki i zarządza nieruchomościami dla innych osób, między innymi dla mnie. Mhm. I to jest biznes. Procent zwrotu z kapitału, z biznesu jest dużo wyższy niż z jakiejkolwiek nieruchomości. No pewnie. Chyba, że jesteś tą osobą, która dewelopuje biznes od początku, czyli znajduje działkę, załatwia pozwolenia, buduje i tak dalej. Wtedy masz dużą marżę i tak dalej, ale to jest przedsiębiorstwo. To nie jest, to nie jest nieruchomość, nie?
Jak wygląda inwestowanie w startupy od kuchni?
To inwestowanie wysokiego ryzyka, w którym wiele spółek nie zwraca kapitału, a wynik buduje niewielka grupa najlepszych projektów rozwijanych przez wiele lat.
Gość porównuje ryzyko startupu z nieruchomością: błędny zakup mieszkania może oznaczać stratę części wartości, natomiast nietrafiony startup może pochłonąć cały zainwestowany kapitał. W jego portfelu tylko część firm dotarła do dojrzałego etapu, a wiele projektów zakończyło działalność.
Z czasem ograniczył liczbę nowych inwestycji, zaczął koncentrować się na obszarach, które rozumie, oraz preferować modele mogące w przyszłości wypłacać dywidendy zamiast wyłącznie liczyć na sprzedaż spółki.
Przejdź do rozdziału w filmie: 15:08
Transkrypcja tego rozdziału
Dokładnie. A jak ty wtedy, bo wiem, że też masz jakieś mieszkanie, prawda? I wiem, że wolisz startupy niż nieruchomości. Jakby jak widzisz nieruchomości dzisiaj, tak już trochę powiedziałeś o tym, że wolisz oddać zarządzanie, ale jak widzisz startupy? Bo ja mam wrażenie, że słuchając ciebie widzę m kogoś, kto jakiś czas temu, nie wiem czy kilka, kilkanaście lat temu zaczął inwestować w startupy, ale słyszę trochę w twoim głosie, że to nie jest takie wcale kolorowe, jakby się kiedyś mogło wydawać, prawda? I takie proste to nie jest tak, bo jeżeli źle kupisz mieszkanie, to stracisz 20%. Tak. Albo nic, bo bo bo one nominalnie utrzymują wartość, prawda? Więc jakby nominalnie tak, tak.
A jeżeli źle kupisz, źle zainwestujesz w startup, to znaczy stracisz wszystko, tak? A czasami nawet więcej, zależy jak są umowy spisane, bo jeszcze możesz mieć jakąś odpowiedzialność, tak? i na duże 30, prawie 40 startupów, które zainwestowałem, to ci powiem, że niecałe 10, znaczy ponad 10 dojechało do Brzegu, ale niecałe 6 s coś zrobiło niesamowitego. Tam oczywiście jest boks i parę takich nas, które rozpoznajesz. Jest kupa startupów, które udało mi się kupić i sprzedać razy trzy, razy cztery pieniądze. Nikt by o tym nie usłyszał.
Ale to cmentarzysko to jest wiesz tam 25 28 firm, o których nikt nigdy nie usłyszał i nie usłyszy i za każdym razem tam włożyłeś pieniądze. Mhm. To tak jakbyś włożył tą ten plik banknotów do kominka i patrzysz jak się palą. Ja sobie zdaję sprawę, bo nie dziwze też jestem inwestorem w startupy. Zainwestowałem w dwa projekty. Kiedyś byłem na konferencji. To mało mało, ale bo ja jestem bardzo konserwatywny i zachowawczy. jakby ja nie akceptuję ryzyko dużego, bo pochodzę z tej branży nieruchomości, ale też mam taki konstrum psychiczny trochę, że ciężko się zdaje mi się zaakceptować pewne ryzyko. I byłem 11 lat temu, 12 lat temu na konferencji i tam sobie uświadomiłem się, że w wieku 40 lat, czyli w wieku prawie jak jestem teraz, chcę być kiedyś inwestorem startupy, aniołem biznesu, ale żeby to robić w tamtym czasie, to nie będą mi potrzebne tylko pieniądze, bo już pieniądze jakieś tam miałem wtedy z nieruchomości, tylko potrzebne będzie doświadczenie i postanowiłem je pomalutku zdobyć. No i
zdobyłem też to doświadczenie. Bardzo duże lekcje dostałem i chciałem się zapytać jakie ty masz dzisiaj lekcje właśnie czego ciebie nauczyły. może zacznijmy od tych które tych startupów, które nie wyszły jakby. Jakie błędy popełniłeś? Wiesz co, ja mam nie będę szedł inwestycja po inwestycji, bo to nie ma sensu, ale mam takie ogólne wnioski. Po pierwsze, po paru latach zdałem sobie sprawę, że nie ma sensu inwestować w dużą liczbę startupów, bo wszystkie są ekscytujące. Mhm. Ale nie wiesz, które dowiozą. Więc zacząłem inwestować w jedną firmę w roku. Później, znaczy w międzyczasie też zrozumiałem, że jest duża konkurencja. Na początku jej nie było prawie w ogóle, jeżeli chodzi o inwestorów, bo są fundusze inwestycyjne, fundusze VC. Potem PFR zaczął wypuszczać te te różnego rodzaju fundusze, które zaczęły inwestować i one
czasami te pieniądze głupio inwestowały. Więc ja zacząłem szukać firm, które nie będą firmami, które osiągną miliardy wyceny, tylko będą firmami, które będą firmami prawdopodobnie wypłacającymi dywidendy i właściciele nie chcą zbudować firmy na sprzedaż, tylko po to, żeby ona pykała, trochę jak nieruchomości i mamy wtedy zbieżne cele i tak dalej. To nie zawsze wyszło. I ryzyko mniejsze trochę, tak? pewnie z tym ryzykiem to różnie bywało, ale rzeczywiście nie potrzeba tak dużo inwestować, bo nie musisz tak szybko zdobywać rynku. Oni chcą opanować pewną niszę, zrobić to spokojnie i tak dalej. I i trzecią rzeczą, którą zacząłem się specjalizować, to są SaaS-, które w tej chwili przez ja są bardzo zagrożone, ale nie jestem wcale pewien. wiesz, waluacja Duolingo spadła niesamowicie, a z drugiej strony patrzę, że ludzie używają tej aplikacji, będą używali, bo są przyzwyczajeni. Więc nie wiem ile osób uczy się z AIem języka,
ile osób uczy się z duolingo. Śmiem twierdzić, że to drugie ma ciągle i jeszcze długo będzie miało więcej. I to samo jest z tymi SaaS-ami. Więc zacząłem szukać firm, które robią usługi dla biznesu, które są im potrzebne. Niekoniecznie chcą zdobyć cały świat, bo widzę jak to w Booksy na przykład działa. Tak. i to robią. Przez jakiś czas inwestowałem w e-commerce czy marketplacey. Jestem inwestorem w Morele na przykład. Tak, tam drugi czy trzeci e-commerce w Polsce. jak tam wchodziłeś do nich już po wejściu funduszu MCI, czyli już po wejściu strategicznego inwestora, ale zostałem zaproszony jako osoba z branży, która potrafi to zrobić i i razem tam zainwestowaliśmy i pomagałem przez jakiś czas aktywnie w radzie nadzorczej rozwijać tą firmę., no i weźmy tam z poniżej miliarda
obrotu do kilku miliardów obrotów w międzyczasie firma urosła, ale e-commerce okazuje się trudnym biznesem, więc troszeczkę takie, wiesz, w nieruchomościach też możesz się wyspecjalizować. Nieruchomości komercyjne, pod restauracje, pod sklepy, mieszkania, mieszkania wielorodzinne, domy, mikrokawalerki, tak jak to Sławek Muturi, o którym już mówiłem, robił flipy, tak jak ty zaczynałeś, prawda? To wszystko to samo jest w biznesach. I moja lekcja była bardzo prosta. Trzymaj się tego, na czym się znasz. Nie inwestuj za szybko, za dużo, bo to jest ekscytujące i zdaj sobie sprawę, że trwa to 10, 15 lat, zanim te pieniądze do ciebie wrócą.
I jeszcze jest super odcinek u mnie chyba w dwóch częściach z Marcinem Hejką z funduszu OTB. Marcin przedtem pracował w Intel Capital, gdzie bardzo dokładnie rozmawiamy o tym jak to jest, bo jak inwestujesz w te wszystkie startupy to powiedzmy, że mój ticket to na początku to był 50 000 zł. To było różnie, ale powiedzmy ten. Więc we wszystkie inwestujesz 50 000 zł i po pół roku czy po roku trzeba dorzucić kolejną rundę, ale nie wkładasz to w każdą firmę, tylko patrzysz co się z nią stało, czy to masz sens i tak dalej. powiedzmy, że inwestujesz te potem już 500 000 zł w połowęm czy 100 000 zł. No i po dwóch latach czy po roku firma rozwijają się. Niektórym to wychodzi, niektórym mniej. Więc to nie jest tak, że zainwestowałem taką samą sumę pieniędzy we wszystkie 30 plus projektów. Nie. W te, które osiągnęły największy
sukces, jeżeli była taka możliwość, to inwestowałem najwięcej. Po jakimś czasie jak się zaczynają pojawiać profesjonalni inwestorzy to aniołowie biznes już nie mają takich opcji żeby zawsze dołączyć do rundy nie i działasz a często ci inwestorzy wykupują cię w tak zwanych rundach secondaryi gdzieże masz szansę wyjść ten. Ale też bardzo ciekawą rzecz mi powiedział Przemek Gacek na wywiadzie, założyciel grupy Pracuj i dało mi to bardzo do myślenia. 10% wartości jest tworzone w pierwszej dekadzie działania biznesu, a 90% wartości jest tworzone w drugiej dekodzie. I ja tak se myślę, cholera jasna, po co ja sprzedałem niektóre z tych spółek, nie? A wiesz, że ja to słuchałem tego wywiadu i powiedziałem to samo moim wspólnikowi, z którym mam startup, że słuchaj i jeszcze wszystko przed nami, bo jesteśmy na dwiątym roku.
Także no ale wiesz, zakładasz firmę, to pierwsze trzy pi lat to jest masakra. To jest orka na łgorze. Wszystko trzeba zrozumieć. Product market fit. Czy my mamy klienta, czy mamy produkt, czy to do siebie pasuje, marketing, jak to zrobić, ludzie i tak dalej, i tak dalej. Po tych powiedzmy pięciu latach już wiesz, że biznes nie padnie. już cię stać, żeby zatrudnić kogoś lepszego od siebie, pierwszego, drugiego. Tak. I i powoli to się zaczyna budować jak ta kula śnieżna, nie? Po 10 latach, no to oczywiście biznesy upadają, ale to jeżeli robisz nad tym właściwy nadzór właścicielski i budujesz odpowiednie zespoły i rozumiecie dynamikę rynku, to to wszystko się stanie wydarzyć.
Nieruchomości też mogą być takim biznesem, jeżeli potraktujesz nieruchomości jako firmę, a nie parkowanie kapitału. Ale chciałem zapytać jeszcze odnośnie ludzi, no bo inwestowanie w startupy to jest trochę też inwestowanie w tego foundera, tak?, który ma dowieźć ostatecznie,, te kpi, które macie i jakie tyle ty wyciągnąłeś, bo być na pewno jestem pewien, że na tych 30 firmach u kogoś się przejechałeś, kogoś źle oceniłeś i co dzisiaj ty robisz jakbyś miał przed sobą foundera, który który piczuje i chce od ciebie pozyskać jakby twoją atencję wsparciu i kapitału? Wiesz co, są dwie rzeczy moim zdaniem, które są niezbędne do sukcesu w biznesie.
Jak oceniać foundera i budować zespół startupu?
Najważniejsze są wytrwałość, umiejętność wykorzystywania szans i uzupełniające się role w zespole, a nie sama prezentacja pomysłu.
Przedsiębiorczość zostaje porównana do wielokrotnego rzucania kostką. Szansa powodzenia pojedynczej próby może być niska, dlatego przewagę zyskuje osoba, która wyciąga lekcje, wykonuje kolejne próby i nie rezygnuje przy pierwszym trudnym okresie.
Inwestor obserwuje nie tylko raportowanie, lecz przede wszystkim zachowanie foundera w czasie. Małe transze finansowania pozwalają sprawdzić, czy ustalenia są realizowane i czy założyciel pozostaje zaangażowany w okresie największej presji.
Przejdź do rozdziału w filmie: 23:18
Transkrypcja tego rozdziału
Pierwsza, już mówiłem, to jest łapanie tych szans, które przychodzą biznesowych, czyli to jest atencja do tego, co dzieje się na rynku, zrozumienie tego rynku. Więc jeżeli ktoś całe życie pracował w IT i nagle chce się zająć hodowlą kwiatów, to raczej bym nie inwestował, bo pytanie, czy on ten biznes zna. Mhm. Tak. Tak. A druga to jest wytrwałość w dążeniu do cenu. I jak to sprawdzić? Tak, czy ta osoba ma wytrzymałość? Nie wiem, ale powiem ci taką historię. Nie wiem czy słyszałeś to, bo gdzieś na jakimś szorcie to puszczałem, że dla mnie przedsiębiorczość przedsiębiorczość to jest jak rzucanie kostką. Mhm.
Problem z tą kostką jest taki, że ona ma sześ ścian, 66 ścian, czasami 666 ścian. To zależy od branży. Im trudniejsza branża, tym więcej ścian i tylko jedna ściana jest zielona. Mhm. Jeden bok jest zielony i wtedy jak wypadnie zielone, wygrywasz milion. Tak, milion muszelek. A każdy czerwony no to albo straciłeś tydzień, albo straciłeś 100 000 zł, albo coś jeszcze. I za każdym razem jak rzucasz i wypadnie czerwone, to czegoś się nauczyłeś i to czerwone zamienia się na zielony. Mhm. Jest jedna jedyna zasada w przedsiębiorczości i w tej grze.
Przegrywa ten, kto pierwszy odejdzie od stołu. I teraz jak patrzymy na tych miliarderów, no to oni mają wielkie kostki, którymi rzucali już tyle razy, że każda ścianka prawie jest zielona. I im zawsze wydaje nam się, że wychodzi. Ale weźmy foundera Amazona. Tak, on miał piękny speech kiedyś, który jest w całości w drugiej książce Isaa, drugiej części książki, gdzie on mówi, że cały jestem zbudowany z blizn, bo my mówimy AWS, Amazon, to wszystko działa. Nikt nie pamięta Firfona, nikt nie pamięta tych wszystkich rzeczy, na które oni wydali miliardy. Nawet Alexy, która jeszcze niedawno była. Wow.
A w tej chwili No tak. Nikt tego nie używa. Przynajnie w Polsce mało kto używa. Mój brat kiedyś Aleksą zamawiał. On w Stanach mieszka rzeczy do domu. Ostatnio powiedział, że wyłączył, bo już to nie ma sensu. I teraz zadałeś pytanie jak to zrobić. No ciężko jest to w pierwszym momencie, bo masz duży zapał, duże chęci, ale też sprawdzasz. Ja bardzo chętnie inwestuję w ludzi, którzy którzy robią kolejny biznes, bo im nie wyszedł na przykład. No bo już tą kostką rzucili. parę ścianek już mają więcej zielonych, więc będą wiedzieli, czego nie zrobić głupiego. Bardzo chętnie inwestuje w ludzi, którzy robią trzeci, czwarty biznes. Mhm.
Tak. Który wyszedł też tak wyszedł, nie wyszedł, to często, że jest wyszedł, nie? Bo to wszystkie, wiesz, sukces nie jest takim dobrym nauczycielem jak porażka. Mhm. Ale rzeczywiście jak mam takiego foundera, który w tej chwili jest chyba na ósmej firmie i tylko jedna mu po drodze nie wyszła i dzisiaj zawsze mieliśmy webinar rano, gdzie on tam do swoich klientów społeczności prosił mnie o pytania, żebym odpowiedział i rozmawialiśmy o tym i ja mówię to jest on jest oczywistą osobą, w którą warto zainwestować, bo jest oczywiście możliwość, że mu nie wyjdzie, no bo pomysł nie jest trafiony, model biznesowy nie nie był właściwy, tylko nam się wydawało coś jeszcze, ale on spróbuje wszystkich możliwych rzutów kostką, żeby to zrobić. Jak sprawdzić tą wytrwałość? To jest właśnie to inwestowanie po trochu, czyli inwestujesz nieco pieniędzy, które z pewnością stracisz i patrzysz, czy ten founder dowiezie to, co się
dogadaliście. Okej. Czy czy nawet na prostych rzeczach, czy raportuje odpowiedni sposób, czy dowozi małe rzeczy, tak? Nie, czy ma wytrwałość. Raportowanie jest ważne, ale ale nie jest niezbędne, bo miałem takiego foundera, który 7 lat wszystko raportował i coś jeszcze i naprawdę fajny biznes, który miał swoje kłopoty i nie szedł i doinwestowaliśmy równo. I on któregoś dnia powiedział: "Wiecie co, ja poszedłem, znalazłem pracę w Googleu, dziękuję, do widzenia, zwalniam się". A wszyscy inwestorzy, że co wiesz, trzy fundusze, kilku aniołów biznesu i on powiedział: "Mam dosyć". I to mnie najbardziej zaskoczyło. A mam founderów ostatnio byłem u notariusza, bo mieliśmy jakieś podwyższenie kapitału.
Wyszli z dużych korporacji, robią biznes, który ma super pomysł biznesowy, ale mega trudnego klienta, bo trzeba go efektywnie zdigitalizować i nauczyć tego. Jak go zdigitalizujesz, to masz trzymanie na 20 lat. I to co oni, to co widziałem w ich oczach, to było totalne zmęczenie. Mhm. Totalnie wykończenie. No bo wiesz, praca w korporacji jest bywa trudna i tak dalej, ale to w weekend masz wolne, zapominasz o wszystkim, a oni ciągle walczą i i i ten, ale po dwóch i pół roku doszli do punktu break even, czyli już nie potrzebują pieniędzy inwestorów. skonwertowali właśnie wszystkie podwyżki i tak na nich patrzyłem i mówię kurczę ja mam nadzieję, że oni wytrzymają i dowiozą, bo jesteśmy w tym momencie, w którym za d lata będziemy otwierać szampana i celebrować i śmiać się z tego momentu, ale ten moment jest teraz mega
trudny. Jak jesteś w dolinie śmierci, to idziesz, nie ma wody, jest gorąco i jesteś sam. I a oni już nie pracują na tak rzili to czy to był jeden z warunków koniecznych, gdzie ja wszedłem i pozyskałem, pomogłem mi pozyskać inwestorów. To jest to było to, że musicie się zwolnić i poświęcić firmie. Mhm. I nagle z kilkudziesięciu tysięcy złotych zeszli na 10 000 zł na B2B, żeby był na chlebek z masełką. Podtrzymywanie takie życia. Tak. Takie wiesz, takie trochę brakuje tych kalorii tlenu. No jasne domyślam się bardziej jak się w Warszawie mieszka. No ale nie masz jakichś takich pytań, które sprawdzają jakś takich testów osobowościowych, jak na przykład robią osoby na rekrutacji, które sprawdzają charakter, bo czasami jest coś tak, że mastera można wymienić.
Mhm. Jeżeli biznes jest dobry i zespół zaczyna być dobry, to foundera można operacyjnie odsunąć od spółki. Zdarzyło mi się to parę razy. I to wyszło dobrze na spółce. W jednej tak, w dwóch nie. Mhm. Bo czasami jest tak, że Founder ma, można powiedzieć całą wiedzę spółki i przez pewien czas tak, ale później to się zmienia. Ja nie mówię w pierwszym czy w drugim roku. Wiesz co, ja uważam, że że takie wiesz potrzeba trzech wariatów, żeby dobrze spółka wyszła. To jest idealne ustawienie, tak? Czyli mamy hustlera, czyli tego, który sprzedaje, pozyskuje finansowanie i tak dalej.
Mamy hipisa, który jest produktowcem, który siedzi i dłubie, tak? Nie, bardziej woźniakiem. Tak, siedzi i dłubie i tworzy czy elektronicznie, czy rzeczywiste produkty, ale bardziej ten marketingową część. I mamy hakera, który po prostu siedzi i jest w stanie stworzyć dowolny system. czy to elektroniczny, czy to magazynowy, cokolwiek ta firma potrzebuje, nie? I jak masz te trzy rzeczy, czyli masz artystę, showmana, handlowca i człowieka od technologii i od procesów, to masz idealny zespół. Mhm. Jak patrzysz na te swoje wszystkie inwestycje, no to z jakbyś ile lat już inwestujesz i jaką myślisz, że masz
Jak budować majątek zgodnie z własnymi kompetencjami?
Portfel powinien opierać się na klasach aktywów, które inwestor rozumie, oraz na źródłach dochodu dopasowanych do jego doświadczenia i tolerancji ryzyka.
Maciej Filipkowski mówi, że utrzymuje się z dywidend wypłacanych przez spółki, które przestały być startupami i stały się powtarzalnymi przedsiębiorstwami. Proces dochodzenia do takiego poziomu trwał kilka lat i zaczął się od regularnego inwestowania nadwyżek z pracy.
Rozmówcy mają odmienne główne klasy aktywów: jeden lepiej rozumie firmy i startupy, drugi nieruchomości. Zamiast przekonywać się wzajemnie do jednej poprawnej metody, wskazują na znaczenie kompetencji, dywersyfikacji i świadomego progu ryzyka.
Przejdź do rozdziału w filmie: 30:44
Transkrypcja tego rozdziału
stopę zwrotu z tych inwestycji? Tak mniej więcej czy bardziej razy ile to jest, prawda? Czy czy mógłbyś z tego żyć? Tak jakby z samych startupów? Ja z tego żyjem. Mhm. Okej, ale tak tak naprawdę, że to to daje tak majątek pomnaża razy x, że że bo mi się to wydaje bardzo niebezpieczne. Ja jestem trochę mam taką można powiedzieć inną filozofię i tym bardziej, że już można powiedzieć, że inwestowałem i wiem, że to nie jest takie wcale proste, żeby ja żyję z dywidend, który wypłacają mi spółki, w które zainwestowałem. Tak, ale w startupy czy w spółki, które bo? No wiesz, ale startup przestaje być startupem, jak zaczyna zarabiać pieniądze. Definicja startupu to jest szukamy pomysłu na biznes. To jest nasz pomysł. Potrzebujemy zewnętrznych pieniędzy na utrzymanie się. To się staje przedsiębiorstwem w momencie, kiedy już ten pomysł jest sprawdzony, procesy są powtarzalne
i zaczynamy powoli przynosić pieniądze. Okej. No bo to tak jak wiesz, masz dziurę w ziemi, potem masz stan deweloperski, a potem masz mieszkanie. I teraz pytanie, czy mieszkasz w tym mieszkaniu, czy używasz do wynajmowania, czy czy jeszcze w ogóle robisz najem krótkoterminowy, który podnosi ci stopę zwrotu, ale podnosi ci też zaangażowanie i pracę. Tak, tylko właśnie, że czasem trzeba zasypać, można powiedzieć dziurę, która powstała po tych inwestycjach, które są nietrafione z tych zysków, które powstały na tych na tej mniejszości, prawda? I to zawsze, ale wiesz, jeżeli pracujesz w corpo i zaczynasz tak jak ja zacząłem i zaczynasz powoli inwestować, te nadwyżki, które masz, Mhm. niekoniecznie w kawalerki na Ursynowie, to dochodzisz do takiego momentu, że po jakimś czasie te firmy zaczynają zwracać. U mnie to było chyba po
pięciu, siedmiu latach, że one zaczęły generować tyle przychodu, że już nie musiałem pracować. Okej. I zosta dużo mniej niż ja zarabiałem, ale tyle, że wystarczało na takie normalne życie. Super. Ja może jestem trochę zrażony do do spółek, bo jak miałem 18 lat, to wsadziłem wszystkie swoje pieniądze, które miałem chyba tam może 20 000, 30 i był 2007 czy ó rok i straciłem te pieniądze i na giełdę. Na giełdę i jakby ale gdybyś te pieniądze zostawił na tej giełdzie, tak to to pewnie bym bym dzisiaj miał tam jakąś większą kwotę. zdaję so sprawę byłem młody, natomiast jakby jestem sparzony i i te ta usta tych tych dzisiaj małych pieniędzy dla mnie powoduje to, że ja jak nawet inwestuję na giełdzie to jestem bardzo mam inny próg ryzyka, jeżeli chodzi o o spółki, bo w nieruchomościach, no tak jak powiedziałeś wcześniej, ale w co inwestujesz na giełdzieś dzisiaj w ETFY.
Ale właśnie tak. Natomiast czyli nie inwestujesz na giełdzie, tylko kupujesz wzrost PKB danego kraju, bo jeżeli kupisz S&P 500, no to wierzysz w to, że Stany będą rosły szybciej niż coś silnego. Jeżeli kupisz ETFa na akcje europejskie, to wierzysz, że Europa będzie rosła szybciej. Mam poszczególne spółki. Natomiast po co masz poszczególne spółki? Jesteś w stanie wybrać te spółki lepiej niż niż indeks, nie niż indeks, niż ludzie, którzy spędzają miliardy dolarów na to, żeby mieć komputery, które wybierają spółki. No, no, na pewno nie. Dzisiaj ja podchodzę do tego bardzo, bardzo delikatnie. Nie mam tam dużo kapitału, bo cały czas jestem w tych nieruchomościach, ale wiem, że no bycie tam jest też potrzebny, prawda? Tak samo jak ty jesteś w nieruchomościach też, bo wiesz, że ale to jest jakieś 5% mojego portfela, może siedem. To u mnie tak samo jest w w giełdzie,
prawda? Jakby to jakby jesteśmy odwrotni prawda? Bo tam, gdzie ty widzisz ryzyka to albo albo alboś niechęć, prawda, bo to ci do nie pasuje, to tam ja widzę ogromną szansę, a tam gdzie ja widzę ryzyka, to ty widzisz dla siebie szansę. Ale ja nie będę cię przekonywał i ty mnie nie przekonasz, bo każdy z nas zbudował, to jest o projektowaniu życia. Każdy z nas zbudował sposób na życie, budowanie cashflowu i pomnażanie majątku, niebogactwa w dziedzinach, na których się znał albo poznał. No dokładnie. Mi się łatwo operuje w nieruchomościach, ale też czuję się komfortowo, mając różne inne klasy aktywów po prostu niż niż niż same nieruchomości. Tak, bo A jakie klasy aktywów jeszcze masz? na przykład złoto, na przykład kryptowaluty, tak? Oczywiście nie w takim zakresie jak nieruchomości, ale ale też mam
ale złota jest formą przechowania wartości co najwyżej. Tak ulokowanie ulokowania kapitału. Nie, ja się na tym nie bogacę. To ja sobie zdaję sprawę z tego, że że to nie jest chyba, że spekulujesz na zmianach ceny. Tak, nie nie spekuluję. Natomiast to o czym mówiłeś to też jestem bliski temu, żeby właśnie powierzyć to to komuś kto się na tym zna zawodowo, bo ja też nie chciałbym się zajmować codziennie sprawzajem notowań spółek i analizowaniem tego. Tak. Natomiast powiedz mi, bo przyjeżdża do ciebie wielu przedsiębiorców, wiele bardzo ciekawych gości. A powiedz mi, co ci ludzie mówią często, jak gaśnie kamera, światła i co czasami widzisz? Jest coś, czego nie chcą cami powiedzieć przed kamerami? Ja uwielbiam to. Nie zawsze mi się to udaje, ale z dużą częścią moich gości idziemy po nagraniu na obiad.
Mhm. Okej. M, czyli masz tak i to jest tak, że mamy powiedzmy dwugodzinne nagranie, bo tyle to mniej więcej trwa, gdzie gość u mnie goście dość mocno się otwierają, ale to potem okazuje się tylko rozgrzewką do tej rozmowy, którą mamy później. No bo kamery są już wyłączone, konekcja została zbudowana, jeżeli nie znam tej osoby i można porozmawiać. Ostatnio była u mnie Dominika Żak. Nagraliśmy super odcinek. On jeszcze nie wyszedł o projektowaniu życia w drugiej połowie swojego życia, a potem została jeszcze w studio. Nawet nie d się nie ruszyliśmy, tylko napiliśmy się kawki. 2 i pół godziny jeszcze rozmawialiśmy.
Mhm. I o wszystkim. Jasne. O wszystkim. Więc rozmawiamy bardzo często o tym, co jest dla nich ważne. Mhm. I to są przeróżne rzeczy. Dla niektórych to będzie ich zdrowie czy też longevity. Dla niektórych to będzie rodzina. Dla niektórych to będzie pomnażanie majątku. Dla niektórych to będzie wygrywanie w sporcie, który kochają najbardziej, czyli prowadzenie tej spółki. To są przeróżne rozmowy i to co mi się podoba, to zarówno dzięki moim doświadczeniom międzynarodowym i w dużych korporacjach i w mikrofmach i i w radach nadzorczych ja w miarę to rozumiem. Ale też dzięki gościom, których miałem, ja też mogę wiesz dużo empatii znaleźć w tym i dużo zrozumienia i mega dużo się nauczyć. Mhm.
Tej, tej takiej zakulisowej prawdy. No właśnie. I jakie były dla ciebie takie najważniejsze lekcji? Lekcje z tej albo zakolusowej prawdy, albo nawet tej tej kulisowy, która też jest bardzo bardzo ciekawa i bardzo wartościowa jakby. Co się nauczyłeś, czego byś się nigdy nie nauczył? I idąc tą ścieżką kariery, którą wszedłeś, że najbardziej bogaci i sprawczy ludzie są tacy sami publicznie i prywatnie, bo oni już nie muszą, że rzeczywiście pieniądze pomnażają te cechy, co mówiliśmy już, i dobre i złe, że jest bardzo duża szczerość w takich rozmowach, bo też zdając se sprawę, że ja nie mam potrzeby robić tego sensacji, że jest duża część osób, która udaje kogoś
Mhm. i próbuje kimś być i właśnie pokazuje dużo artefaktów, czy przychodzi z padkiem, czy z czymś innym na ręce i wiesz, odpowiednio się ubiera, bo jeszcze nie przepracowali siebie kim są, kim chcą być, więc będą stroszyć te pióra, żeby pokazać kim wydaje im się, że powinni być. Ale ci ci, którzy osiągnęli największy sukces, niekoniecznie finansowy, tylko taki życiowy, dokładnie wiedzą kim są. Dokładnie wiedzą jak ważny jest biznes w ich życiu i jak ważna jest rodzina w ich życiu i inne te części. I potrafią tym żonglować, balansować i tworzą bardzo spójny obraz siebie.
Mhm. Czyli to zdarza mi się, ty pewno też tak masz, że jest wywiad i mówisz: "Wow, kończy się wywiad". A tam pojawia się trochę inna, a czasami bardzo inna osoba. Mhm. A ci ludzie, którzy są dla mnie totalnie wzorem, są ludzie, którzy prowadzą wielomiliardowe biznesy i ja rozmawiając z nimi na wywiadzie, czy rozmawiając z nimi później na tym obiedzie, czy potem dzwoniąc do nich i prosząc o przysługę, czy o kontakt do kogoś, mam taką taki po prostu przelot, normalną rozmowę.
No bo oni są tacy sami tak jakby tak samo zbudowani można powiedzieć, ale [parsknięcie] bo oni zrozumieli kim są. i nie próbują udawać kogoś innego. No właśnie. I teraz to jest zawsze oczywiście dyskusja, prawda, czy zakładając garnitury oni dają czy No bo wiadomo, można pójść jak Steve Jobs w koszulce, prawda, do swojej wielkiej korporacji. Ale Steve Jobs nie był dobrym człowiekiem, nie? Ja nie mówię o tym, ale był człowiekiem sukcesu niewątpliwie, prawda? i on też nie musiał nosić artefaktów czy jakiś atrybutów zamożności spojietów. Tak tak.
No ale na przykład to jest tak samo jak z wizytówką. Ja na przykład czasami idę na jakieś spotkanie to też czasami ze względu na to, żeby jestem na spotkaniu na przykład z prezesem banku, to takby w stosunku do niego też się nie ubieram w dresy. Co czasem zdarza mi się być w pracy, w sensie tak bardziej bardziej roboczo w firmie swojej, ale też staram się jakby, żeby on też ci ludzie czuli się dobrze w moim towarzystwie i tak samo jeżeli jestem na przykład na ostatnio byłem na spotkaniu z ambasadorem i który mi dał swoją wizytówkę, prawda? Ja też nie noszę wizytówki tak samo jak i ty., ale czułem się w pewnym sensie trochę źle, że ja mój tej wizytówki swojej nie mogłem dać jakby, bo bo gdzieś tam jest taka, to wydrukuj sobie. No ja ją mam po prostu gdzieś tam, tak, ale nie noszę, tak? Nie, nie, nie noszę. I czasem jest tak, że m to jest
Jak zaprojektować życie, które nie kończy się na pieniądzach?
Trzeba określić, jak chce się używać czasu i majątku, a następnie świadomie odrzucać możliwości, które nie prowadzą do wybranego celu.
Gość opisuje wymarzone życie jako kalendarz dający możliwość spontanicznej decyzji: może spotkać się z kimś za pół godziny, jeżeli ma na to ochotę. Taka wolność wymaga nie tylko pieniędzy, ale także umiejętności rezygnowania z części okazji, spotkań i cudzych oczekiwań.
Sprzedaż firmy zmienia rolę przedsiębiorcy. Zamiast zarządzać organizacją musi zacząć zarządzać majątkiem, czasem i własną tożsamością. Bez planu na życie po exicie duży przelew może przynieść zagubienie zamiast oczekiwanej satysfakcji.
Przejdź do rozdziału w filmie: 41:18
Transkrypcja tego rozdziału
potrzebne. Tak. Maciej, czy dzisiaj naprawdę da się zaprojektować swoje życie? Czy to jest tylko jakiś właśnie mit taki? Czy to jest po prostu jeżeli komu się nie spina budżet to czy jest w stanie to zrobić? A ty jesteś w takim życiu, o jakim marzyłeś 10 lat temu? Jestem blisko tego życia, bo zawsze można coś udoskonalić, ale ale nie jakbyś się cofnął 10 lat. To jestem dalej niż marzyłem. No właśnie, bo jest taka zasada bardzo prosta, że przeceniamy to, co możemy zrobić w rokm, a nie doceniamy tego, co możemy osiągnąć w dekadę. I trochę tak jest. Wiesz co, ja jak słucham moich gości, to większość osób twierdzi, że nie projektowała swojego życia. Myślę, że około 80% gości audycji o przewrotnym tytule zaprojektuj swoje życie. A prawda jest taka, że większość z nich gdzieś w połowie lat 20, niektórzy trochę prędzej, niektórzy po 30, zaczynają lepiej rozumieć kim są, co pragną osiągnąć i tak dalej i
wyznaczać sobie konkretne kroki milowe, które chcą zrobić czy osiągnąć w życiu i to osiągają. Mhm. Tak. I tylko, że trzeba mieć wiesz, ja ja marzyłem o tym, żeby nie robić rzeczy, które muszę i robić rzeczy, które kocham. I teraz myślę, że 3/4 mojego kalendarza to są rzeczy, które kocham. Okej, tam się pojawi jakiś notariusz, jakiś prawnik, jakieś wiesz rzeczy, które trzeba zrobić i to jest ta 1/4, którą mamy w życiu. A teraz, bo w Master Hubie mamy takie ćwiczenia, moje życie warte przeżycie, gdzie efektywnie rozpisujemy sobie co, co chcielibyśmy robić i kim chcielibyśmy być w ośmiu różnych rozmiarach za 10 lat. I napisałem sobie definicję mojego wymarzonego życia za 10 lat. Okej. I zdradzisz je?
Tak jest. Bardzo proste. Dzwonisz do mnie, ja mówię: "Tak, za pół godziny pójdę z tobą na kawę, mam czas." Jeśli masz ochotę, oczywiście, prawda? To jest to. Jeśli mam ochotę, jak nie mam ochoty, to oczywiście, że nie, ale co oznacza, że efektywnie mój kalendarz jest pusty. Mhm. Nadal pięknie o tym mówił w takiej rozmowie chyba z Chrisem Williamsonem, że on nie chodzi na wszystkie rzeczy, które jest zapraszany, nawet mówię rodzinne, wesele i tak dalej. Jego żona i jego przyjaciele i znajomi wiedzą. On tylko się pojawia tam, gdzie chce być. Mhm. Ale właśnie i teraz to jest kwestia, bo czas każdy ma go tyle samo, prawda? I teraz to jest wydaje mi się, że największym problemem jest to, żeby mentalnie odpuścić pewne rzeczy, możliwości, które są, szanse, które są. I teraz jak ty chcesz to może zztą masz to przepracowane, ale chcesz to osiągnąć, żeby nie nie mieć tego poczucia utraconej szansy okazji, być może w biznesie, być może
mówisz o FOMO? Tak. Wiesz co, to jest trochę inaczej jak masz 20 kilka lat, jak masz 30 kilka lat i tak dalej, bo na początku musimy próbować wszystkiego, żeby zobaczyć co nam dobrze smakujem i co chcemy zrobić. Nie do końca wiemy, co zadziała, co nie zadziała dla nas, czy biznesowo, czy towarzysko, czy zdrowotnie. Więc robimy różne eksperymenty, tak? Później już wiemy kim chcemy być i zaczynamy tym być. Ale też się okazuje, że dużo rzeczy, które się dowiedzieliśmy to są jakieś wdruki, czyli ktoś nam kiedyś wytłumaczył społeczeństwo, rodzice, nauczyciele, katechetat, ktokolwiek, że tak mamy żyć. No i zaczynamy się tych w druków pozbywać. A później jest taki moment, kiedy no ile z twoich decyzji, Danielu, zmieniło twoje życie?
Mhm. No kilka procent, nie? Tak, dokładnie. Czyli nie musisz być wszędzie. Wystarczy, że zatrzymasz się, pomyślisz o tym, co jest naprawdę ważne i do czego dążysz i szczęście do ciebie przyjdzie. Jest taka definicja takiego, takich szczęścia w sensie możliwości, które ci się pojawiają, bo teraz jedziemy samochodami. Przyjechałeś po mnie, za co bardzo dziękuję. Zadałbym ci pytanie, ile czerwonych samochodów widziałeś? pewnie ani jednego. Znaczy być może widziałem, ale nie pamiętam ani jednego. No te czerwone samochody to może być dowolny kolor oczywiście to są właśnie te szanse, które nam się w życiu wydarzają. I teraz jak mamy pełen patrzymy w telefon, pełen umysł wszystkiego co robimy, to my nie zauważamy tych rzeczy, które są super ważne dla naszego celu życiowego. One przejeżdżają obok i my nie widzimy. A każdy z tych, w cudzysłowiu, czerwonych samochodów jest jakąś szansą, która daje
nam zbliżenie do naszych kroków milowych, do naszego celu. Mhm. I teraz jeżeli będziesz nie pójdziesz na kolejną imprezę, nie będziesz na kolejnym networkingu, nie zapijesz kolejnego weekendu, to co się okaże, że nagle masz więcej czasu. Oczywiście ten czas w dużej mierze będzie się wydawał marnowany, ale też pytanie, ty jesteś twórcą, tak? No więc pytanie, czy jesteś w stanie konsumować, czy tworzyć. Jeżeli będziesz przewijał rolki, to nie stworzysz niczego, bo, bo twój mózg będzie zajęty.
A powiedz, bo rozmawiałeś z bardzo wieloma zamożnymi ludźmi i jakie problemy zaczynają się, których nie ma wcześniej w momencie, w którym oni się zaczynają być zamożni, jakbyś to widział tak albo pułapki, które wpadają będąc zamożną. Wiesz co, to nawet pójdę kawałek dalej niż tylko bycie zamożnym czy majętnym. Mamy taką konferencję życie po exicie. Robimy ją w marcu co roku i jest ciekawa rzecz dotycząca tego momentu, kiedy jeżeli budujesz 20 25 lat firmę, tak 15 30 to nie ma znaczenia, to zdobywasz pewien pewną wiedzę, pewien skill set jak to robić, jak budować firmę operacyjnie, finansowo i tak dalej. Potem sprzedasz tą firmę, to 50, 500 milionów muszelek, to nie ma znaczenia, ale dostajesz nagle bardzo dużo pieniędzy. I co się okazuje i to jest taka kwintesencja tego pytania, bo to
też można powoli do tego dojść, a jak powoli do tego dochodzisz, to masz czas żeby się przygotować, to nagle masz wielki przelew i nie masz tego czasu. nagle okazuje się, że musisz mieć zupełnie nowy job. nowe stanowisko pracyhm, bo twoim zadaniem nie jest już prowadzenie firmy, bo ją sprzedałeś, twoim zadaniem jest zarządzanie majątkiem. Mhm. I to jest, a to jest inna wiedza, inne kompetencje też kompetencje, inne ryzykah. Mhm.
Bo jak w firmie się pomylisz, to za rok odrobisz. Jak tutaj się pomylisz inwestycyjnie i stracisz cały całą inwestycję, to może być 20% tej sumy. To już są olbrzymie kwoty i tracisz infrastrukturę całą, która cię obsługiwała. Tak, w twojej firmie. To jest też często biuro, sekretarkę, kierowcę. Czasem ja ci teraz wrzucę. Przepraszam, ale propos tego, jedziemy przez dzielnicę, w której mieszkałem, jak wprowadziłem się do Warszawy w latach 90. Mhm. W takim mieszkanku 50 m, co było duże, z trzema pokojami, dwoma sypialniami i pokojem. I ostatnio rozmawiałem z kolegą, który tutaj też mieszka i też jest przedsiębiorcą, że to były najbardziej szczęśliwe lata naszego życia, że nic nie mieliśmy, zasuwaliśmy i mieliśmy celhm i wiesz, parking, na którym wybijali szyby i kradli radia i tak dalej, i tak dalej. 15 blokowisko
i kurczę, wiesz, to to nie tylko ten majątek jest, ale też śmiem twierdzić, że jest to ta podróż. Więc wracając do bardzo bogatych ludzi, jak sobie z tym radzą. Ci, którzy sobie z tym nie radzą, to nie wiedzą co chcą robić po exicie. A życie po exicie też trzeba zaprojektować. I siedziałem z Pawłem, z moim przyjacielem na Maderze, który też wypełni, bo taką taką mieliśmy badanie. Zresztą zapraszam was na życie poexicie. pl/z raport. Taka wstawka tutaj komercyjna nieco, ale raport jest za darmo, gdzie możecie przeczytać odpowiedzi prawie 100 polskich przedsiębiorców, którzy sprzedali biznesy. I z Pawłem siedzimy i tam wyszło nam, że prawie połowa tych ludzi jest nieszczęśliwa przez to, że sprzedała albo skonfudowana, al nieszczęśliwa, za duże słowo, zagubiona 40 kilka procent. Nie pamiętam w tej chwili tych danych. I tak usiedliśmy i rozmawiamy sobie patrząc na ten ocean i
mówi: "Wiesz co? Tak pomyślałem o tym, że wśród tych moich tam ośmiu czy dziewięciu znajomych dokładnie połowa wiedziała czego chce. Mhm. A połowa nie. On sprzedał firmę, prowadzi jeszcze trzy. Prowadzi je zdalnie. Od siedmiu lat mieszka na wyspie, nauczył się pływać kajakiem oceanicznym. To jest takie serfowanie na falach przy pomocy bardzo specjalnego kajaku. Ja próbowałem na tym kajaku siedzieć. Przez 40 minut udało mi się prawie 50 razy wywrócić się do góry nogami. Powiedziałem: "Paweł, zajebisty sport, nie dla mnie, nie mam takiego korum". I i wiesz, zaprojektował sobie takie rzeczy, które jest niesamowite. Ja z nim idę na lawady i chodzimy dwie, trzy godziny, ctery godziny i potrafimy, wiesz, rozmawiać o wszystkim, w ogóle nie o biznesie często.
Ono jest też niesamowite dla niego, prawda? No bo tak, bo każdy sobie zapraktuje. Więc odpowiadając na twoje pytanie, ci którym się udaje, to ci, którzy wiedzą czego chcą o życia, od życia, wiedzą po co to robili. Mhm. Bo jeżeli tylko grasz w piłkę, żeby ten wynik był na tablicy, to w pewnym momencie będziesz najstarszą osobą na boisku. Już możesz nie mieć siły, tak jak ci młodzi, co wchodzą. Więc jest pytanie, po co grasz w tą piłkę? Dokładnie. też ja spotkałem kilka takich osób, które sprzedały firmy, spełniły swoje jakieś marzenie, które im się wydawało, że to jest ich marzenie.
Kupili dom za granicą często włm kraju, powiedzili się tam całą rodzinę i się później okazało, że to nie jest to. Ale wiesz, ten tryl robienia firmy, te nerwy są nam czasami potrzebne. Tylko pytanie jak to zaspokoić? To może być kajak oceaniczny. Mhm. Albo może być w jakimś małym zakresie, tak? Może jakaś rada nadzorcza, albo jakieś takie ciało doradcze, tak? A nie, a nie, ja próbowałem na przykład radzorczyk, byłem w pracuju, byłem w InPoście, byłem w wielu małych i dużych firmach i po jakimś czasie stwierdziłem, że to jest fajne, ekscytujące. Nawet poszedłem na INSEAD, zrobiłem taki specjalny kurs dla członków radzorczych i stwierdziłem, że to jest super, to nie jest dla mnie, warto spróbować. A dlaczego nie jest dla ciebie?
Dla mnie, bo patrzysz jak te firmy rosną i co robisz, a ja lubię być sprawczy. Będąc w radzie nadzorczej jesteś tak naprawdę doradcą, więc nie masz tej sprawczości. Mhm. Ja zrobiłem bardzo prostą kalkulację. Postanowiłem, że chcę być aktywnym przedsiębiorcą, ale nie chcę, żeby mnie to zmiotło. Więc zrobiłem biznes lifestylowy oparty o podcast i o społeczność i jakieś inne tam typu rzeczy typu konferencja. One wszystkie są zgodne z tym, co mnie interesuje, co chcę robić. Mamy Master Huba, w którym jest 75 przedsiębiorców, którzy są zorganizowani w mastermindy, rozmawiamy z nimi i ja pomagam chłopakom stać się dojrzałymi mężczyznami w tym samym czasie, jak budują swoje firmy i rozwijają je i tak dalej. To jest niesamowite uczucie, ale to jest mikroiznes lifestylowy. Tak.
I najważniejszą rzecz, którą robię, to przypominam sobie tak średnio, raz na kwartał, czasami częściej, Macieju. Mhm. Nie wzrost, tylko impakt. Jakbyś to to super działa. Impakt. To jaki masz wpływ na tych ludzi? Jak tym ludziom pomagasz? Czyli i biznes z tego wychodzi zupełnie przez przypadek. Tak. Tylko czyli jakby nie fokusujesz się na przychodach i na zyskach, tylko jak mierzysz to jakoś jakby jak wpłynąłeś na tych ludzi, czy bardzę to rozmawiamy z nimi. Okej. Czujesz tak w ramach, ale nie no rozmawiasz z tymi ludźmi i oni mów widzisz ich też trzy lata temu ich spotkałeś i oni byli rozbiegani i coś jeszcze. Pytałeś jak wybierać te rzeczy i tak dalej. To FOMO. Dojrzały mężczyzna zdaje sobie sprawę, że może zrobić wszystko, ale nie zrobi wszystkiego,
więc wybiera to, co robi. Najczęściej wybiera zdrowie, rodzinę, firmę i siebie. I to wystarczy. Wszystko inne odrzuca. Tak. A paleta jest szeroka. Możesz robić naprawdę w pewnym momencie, jeżeli zaczynasz mieć sukces, możesz zrobić wszystko, ale nie możesz zrobić wszystkiego, bo nie jesteś w stanie być wszędzie po ułamku, więc wybierasz to, co robisz. Tam, gdzie masz wpływ. Powiesz impact. Ja nazywam impaktem na naszych spotkaniach. Często mówię twój odcisk na wszechświecie. jak odcisniesz siebie na tym wszechświecie i znamy tych ludzi, którzy to zrobili. hmiesz co ja też czuję coś takiego. Powiem ci, że o tym myślę, może trochę inaczej to definiuje, ale powiem ci, że robienie flipów czy kupowanie mieszkań, nawet ich
restaurowanie, odnawianie czy budowanie bloków od nowa to daje pieniądze, ale też coś zostaje, nie? Ale ale nie, właśnie o to chodzi o to, że blog może tak stawiasz sobie pomnik. jak często projektanci za nasze pieniądze lubią sobie postawić swój pomnik. Natomiast to nie daje tej satysfakcji i takiego spełnienia jak to kiedy uczę ludzi na sali i pokazuje im ten biznes. Oni biorą to jak narzędzie i zaczynają tym narzędziem działać i zmienia się ich życie, że rzucają etaty, zwiększają swój biznes i za d trzy lata przychodzą do mnie i dzisiaj zarobili swój pierwszy milion. mają parę mieszkań na wynajem, jakby zmieniła się ich sytuacja i ja wiem, że to w pewnym sensie jest ten impakt, który odcisnąłem na nich poprzez to, że nauczyłem ich tego i to to daje dużo większą satysfakcję niż kolejny wybudowany blok milion zarobiony. Mhm.
To jest właśnie coś takiego. Ja to zrozumiałem i czasem nawet mówię, że gdyby ludzie nie chcieli mi za to płacić, to też bym to robił, bo to dodaje mi coś, czego mi nie dodają normalny biznes. Tak, tak. To trzeba cicho mówić. [śmiech] No ja jestem przedsiębiorcą też i oczywiste jest to, że jakby to to, ale wiesz co, gdybyś nie dostawał za to pieniędzy, to nie wiem czy chciałoby ci się to robić, bo my jednak potrzebujemy odbijać tą piłkę i widzieć jak za każdym razem jak wpadnie do bramki to się tam przewija na tablicy, nie? No na pewno tak jest. Natomiast jakby zobaczyłem to dopiero po jakimś czasie i szczerze mówiąc co mnie bardziej spełnia zawodowo, więc jakby doskonale rozumiem co mówisz. A powiedz mi coś więcej właśnie o o Master Hubie. jak to wygląda, jakie są kryteria, czy możesz coś powiedzieć o kosztach nawet, czy to jest ten moment, czy czy w takim sensie jeżeli chcesz o tym mówić, czy kosztem, co jest kosztem bycia w Master Hubie. Dobrze. Master Hub jest społecznością dla
to, co my mówimy, dla dojrzałych przedsiębiorców. Jest zrobioną dla chłopaków. O, w zeszłym roku odpaliliśmy osobno mastermind dla przedsiębiorczyń. Mamy pierwszego masterminda, teraz się składa drugi, ale postanowiliśmy, że zrobimy przedsiębior grupę dla facetów, żebyśmy mogli głębiej wejść w tematy. Jakiekolwiek to są tematy., kryteria są takie, że musisz być firmą, która jest na takim momencie przemiany z budowania na stawianie procesów i zakospoderowywanie zasobów ludzkich, tak żeby już być w procesie przemiany na przedsiębiorstwo, czyli minimum 10 milionów zł obrotu, minimum milion złotych dystrybuowalnego zysku i minimum 25, 30 osób zatrudnionych. Dla niektórych branż robimy wyjątki, bo one czasami mają inaczej z zatrudnieniem. Tak. To to, że jest zysk, który możesz wyciągnąć, to nie oznacza, że ten zysk wyciągasz. To znaczy, że masz dostęp do
tego. I mamy bardzo taki duży poziom przesiewu, bo dużo osób do nas aplikuje, a myślę, że 15 do 20% osób przechodzi przez sito tych aplikacji, które już spełniają te kryteria. Mamy trzy do czterech rozmów kwalifikacyjnych. ze mną, z osobą, która jest community managerem i z kilkoma członkami MasterHuba, tak żebyśmy wiedzieli, że te osoby do nas pasują. Mamy taką, ja to nazywam no [ __ ] policy, czyli dupków nie bierzemy. Chcemy mieć fajnych ludzi, z którymi chcemy spędzać czas. Jakbyś z kimś utnął na 6 godzin na lotnisku, jasne. Okej.
To chcesz z nim cały czas móc rozmawiać, a nie zastanawiać się, jak się tej osoby pozbyć. I wydaje mi się, że takich ludzi mamy. Chyba największą inwestycją jest to, że musisz oddać 14 dni w roku żeby być w grupie mastermindowej, masz 10 spotkań online i jedno wyjazdowe, to d 9 do 10 spotkań online i jedno wyjazdowe taki zjazd, który trwa około czterech dni i musisz tam być, bo jeżeli ciebie nie ma na zjeździe, to automatycznie wypadasz z grupy i ze spotkanis wartości też tak. Jeżeli nie ma cię na więcej niż dwóch spotkaniach onlineowo, to też wypadasz, nie? Bo w pewnym sensie, jeżeli ty jako przedsiębiorca masz jakąś rozkminę, to nie zawsze jest problem. To ją opowiadasz. Masz na to strukturę w 10 minutach ją opowiadasz i potem efektywnie od reszty grupy, czyli od 9, 10 osób dostajesz lustra. Teraz jak ciebie nie ma, to takby wyjąć to lustro. Każde lustro ma trochę inną barwę,
trochę inny ton, więc dostajesz. Ale jeżeli ja opowiem o mojej rozkminie, to ja nagle zobaczę tył swojej głowy w tych lustrach. Czyli coś, czego nie rozumiem. W okno Johari jest takie takie to jest takie z psychologii, czyli jeżeli my odkrywamy te rzeczy, które ludzie o nas nie wiedzą i oni nam pokażą te rzeczy, których my nie wiemy o sobie, to nagle odkrywamy taki obszar, że ani ja nie wiedziałem o tym, ani oni o tym nie wiedzieli i ty stajesz się coraz większą osobowością. To jest ta przemiana, o której mówiliśmy, że to są najbardziej bogaci ludzie, bo przemyśleli siebie i ja bardzo wierzę, żeby żeby być skutecznym przedsiębiorcą, trzeba robić, a nie myśleć. Ale żeby być szczęśliwym człowiekiem, trzeba mieć to miejsce na autorefleksję i to jest to miejsce, które robimy.
Mhm. Okej. Czyli 14 dni. A plus mamy spotkania takie i to jest tylko w grupie mastermindow, ale też cała społeczność się spotyka. Mamy trzy, cztery spotkania, które nazywamy in the bardroom, czyli jedziemy do ciebie na budowę albo do kogoś do fabryki i ty nam opowiadasz o tym biznesie, jak on wygląda. Mamy też różnego rodzaju spotkania, które często organizują nasi członkowie. W tej chwili na przykład jedziemy do dużej międzynarodowej firmy, która nam powie jak jest, jak to jest inwestować w obiekty komercyjne w miastach. Na przykład ja, ty jako przedsiębiorca miałbyś sobie kupić wieżowiec, biurowiec w Warszawie.
Jak to zrobić? jak to działa. Więc będziemy mieli tego typu rzeczy. Mamy kole z ekspertami albo sami rozmawiamy. Mamy tak stały call o fundacjach rodzinnych, o różnego rodzaju życia rzeczach i o zdrowiu. Mi się wydaje, że udało nam się stworzyć wartość. To nie jest społeczność dla przedsiębiorców, w której pogadamy o biznesie, pokażemy pawie piórkę i tak dalej. To jest miejsce, w którym możemy być autentyczni, w którym uczymy się komunikacji, czyli jak słuchać nie oceniając, jak słuchać nie przerywając, jak zrozumieć co ta druga osoba ma. Jak pokazać? Wiesz, jak jesteś na mastermindzie i robisz prezentację, to nikt nie da ci rady, nikt nie rozwiąże twojego problemu za ciebie.
Mhm. Bo to jest zakazane. Bo jeżeli radzisz komuś, to wydaje ci się, że jesteś w jego butach i wiesz lepiej co on jest, co on ma do rozwiązania, a ty w ogóle nie znasz tego problemu. Okej, niektóre biznesowe problemy są bliskie tego, ale większość nie jest, bo nie znasz całego ekosystemu. Jeżeli to jest troszeczkę tak, że my jesteśmy poza lasem, więc widzimy, że to jest las, a ta osoba jest w lesie i on nie widzi lasu, bo mu drzewa zasłaniają. Dokładnie. A to co w takim razie ta osoba mówi? Ona jest lustrem, powiedziałeś? Tak jest lustrem, czyli powtarza twoje słowa. Parafrazuje. Tak po prostu nawet nie parafrazuje. Powtarza twoje słowa, żebyś je usłyszał ponownie, bo faktycznie sam swojego albo opowiada często albo i, bo to jest tak opowiada o swoim doświadczeniu, czyli ja mówię o tym, że mam problem ze zwolnieniem swojego CFO, bo on od 20 lat buduje moją firmę i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej, nie? I co się okazuje? I nagle wszyscy mieliśmy jako
przedsiębiorcy problem z tym, żeby kogoś zwolnić, no bo są fajni i tak dalej. I z ostatniej takiej rozmowy mam tekst, który powtarzam w tej chwili, wszędzie nawet chyba napisałem o tym na LinkedInie, że na boisku nie ma takiej pozycji jak fajny gracz. Mhm. Fajny człowiek. Tak. I to troszeczkę tak jest, że ludzie, co do których masz duży sentyment i tak dalej, jeżeli firma rośnie plus 50% co roku, to pytanie czy ta osoba jest w stanie nadążyć rosnąć rozwijając się plus 50% co roku. Zazwyczaj nie. Przez jakiś czas tak, a później nie. I potem potrzebujesz osoby, bo innej osoby w finansach potrzebujesz do firmy, która ma milion obrotu, 10 milionów obrotu, 100 milionów obrotu i miliard obrotu.
To się nazywa ładnie różne prędkości rozwoju. Tak, tak, tak. Ale z drugiej strony, jeżeli twój pracownik rośnie szybciej niż twoja firma, to on se pójdzie do do lepszej firmy, nie? To to jest normalne i i dostajesz efektywnie obraz tego, jak inni sobie radzą z taką sytuacją i obraz siebie w tej sytuacji. I teraz nie dostajesz rozwiązania, ale ty widzisz to rozwiązanie i ono staje się dla ciebie oczywiste. Może nie całego procesu, ale następnych kilku kroków. I wiesz, mamy kolegów, jest super wywiad z Emilem Kęczkiem, polecam z Habbysa, który efektywnie wchodząc, on w pierwszej grupie jest, czyli z nami sś s lat już tak długo trwa. Tak, tak to zaczęło się w drugim czy trzecim miesiącu covidu jako taki, wiesz, coś trzeba było zrobić, to zrobiliśmy to i to urosło.
E, i Emil efektywnie sam zarządzał firmą i wszystko w niej zrobił i zaczął zatrudniać ludzi, bo dowiedział się, że można zbudować zarząd i zrobić sukcesję wewnątrz firmy i tak dalej. I i wiesz, i firma, która miała kilkanaście milionów obrotów, ma kilkadziesiąt milionów obrotu, dlatego że on przestał w niej zarządzać. To jest tak trochę powiedzieć no w tym w kwestii biznesu, że to jest takie szkolenie przedsiębiorcy przez przedsiębiorców trochę, tak? Albo inaczej może nie szkolenie, że ktoś kogoś uczy, ale nauka idzie dla przedsiębiorcy od przedsiębiorców. Jeżeli nauczysz się komunikacji, którą my przez pierwszy rok bardzo wtłaczamy, czyli tego, że słuchasz, nie przerywasz, nie wchodzisz w słowo, masz tak zwany non-judgmental communication, czyli komunikację bez uceniania i wtedy zaczynasz się szkolić, ale nie dlatego, że inni ci mówią, tylko
ktoś robi prezentację o sobie, wszyscy mu dają feedback, a tobie to daje jakąś wibrację dotyczącą jakiegoś aspektu twojego życia. Dokładnie. Który ty stwierdzasz: "Cholera, to muszę zmienić". Bardzo ciekawa formuła. Szczerze mówiąc, nie spotkałem się z nią nigdy., no to musi być głębokie i mocne. To jest głębokie i mocne, ale wymaga olbrzymiego zaangażowania. Ale z drugiej strony wiesz, ludzie przychodzą i odchodzą do społeczności dużo. U nas czern, czyli te osoby, które odchodzą, to jest między 2 a 5% rocznie. No to czyli jedna, dwie, czasami trzy osoby odejdą i to zazwyczaj jest w nowej grupie po pierwszym roku. Mhm. To okej. No bard ludzie są lat z nami, sześ lat z nami, 5 lat z nami. i ja czuję się mega dumny, że udało mi się coś takiego. Udało mi się to, że stworzyliśmy razem taką społeczność i zastanawiam się w tej chwili jak to robić dalej, żeby ona
trwała dłużej niż ja będę w stanie być w nią zaangażowany. Super, super. Także gratuluję ci bardzo tej społeczności i i chętnie się jej przyjrzę., zapraszamy. Myślę, myślę, że zobaczymy, mam nadzieję, że wcześniej niż w marcu na konferencji zapy życie po exicie. Życie po exicie. Tak, życie po exicie. Dokładnie. ten temat też mnie bardzo mocno interesuje. Także Maćku, dzięki ci jeszcze raz. Wielkie piątecznie. Dziękuję. Cześć. Myślisz, że flipy są tylko dla bogatych, że potrzebujesz grubego portfela, żeby zacząć? Bzdura. Ja zaczynałem flipować mając w portfelu jedynie 30 000 zł, a dzisiaj wiem, że mogłem mieć znacznie mniej. Jak wejść we flipy nie mając pieniędzy dowieść się ze spotkania online wyjaśnić ci krok po kroku jak użyć pieniędzy innych ludzi żeby zrobić swojego pierwszego flipa odbierz swój dostęp klikając w link poniżej Yeah.
Kto występuje w materiale
-
Daniel Siwiec Prowadzący Prowadzący materiały poświęcone nieruchomościom, inwestowaniu i przedsiębiorczości.