Jak zbudować majątek na nieruchomościach krok po kroku
Jak przejść od dzieciństwa w niewielkiej kawalerce i pierwszych prób zarabiania do firm, flipów, deweloperki oraz mieszkań generujących dochód? Materiał przedstawia drogę Daniela Siwca: decyzję o odejściu z etatu, pierwszy ryzykowny zakup, reinwestowanie zysków, partnerstwa, kryzysy wymagające wielomilionowych rozliczeń oraz rolę edukacji i otoczenia w budowaniu majątku.
Poniżej znajdziesz chronologicznie uporządkowaną historię, najważniejsze wnioski, rozdziały oraz pełną transkrypcję z rzeczywistymi znacznikami czasu.
Biograficzny materiał pokazuje drogę od dorastania na lubelskim blokowisku i sprzedaży własnoręcznie przygotowanych rozkładów jazdy do działalności inwestycyjnej w nieruchomościach.
Historia obejmuje pierwszy flip, rozwój biura pośrednictwa, projekty deweloperskie, fundusz inwestycyjny, mieszkania na wynajem, trudny kryzys biznesowy oraz przejście od samodzielnego działania do partnerstw, edukacji i budowania społeczności.
Najważniejsze wnioski z materiału
- Punkt wyjścia nie przesądza wyniku Trudne dzieciństwo i brak gotowej ścieżki mogą stać się impulsem do nauki, samodzielności i podejmowania pierwszych prób biznesowych.
- Ryzyko pod kontrolą Odejście z etatu było świadomą decyzją podjętą wtedy, gdy zobowiązania były jeszcze niewielkie, a ewentualną porażkę można było odrobić.
- Pierwszy kapitał Pierwszy flip wymagał użycia niemal całej poduszki finansowej na rozwiązanie problemu zadłużonego mieszkania, ale w trzy miesiące pozwolił podwoić zaangażowany kapitał.
- Kula śnieżna aktywów Zyski z kolejnych transakcji były reinwestowane w większe projekty, firmy, fundusz oraz mieszkania na wynajem budujące długoterminowy majątek.
- Partnerstwo zwiększa wynik Dobry wspólnik nie tylko dzieli zysk, lecz wnosi kompetencje, porządek i pomysły, które mogą zwiększyć wartość całego projektu.
- Odpowiedzialność w kryzysie Gdy problem formalny uniemożliwił przekazanie lokali, priorytetem było zgromadzenie kilku milionów złotych, zwrot środków klientom i zachowanie wiarygodności.
- Rozwój i otoczenie Stała edukacja, ambitni ludzie i osobista odpowiedzialność za decyzje są przedstawione jako trzy podstawy dalszego wzrostu.
Jak dzieciństwo na blokowisku wpłynęło na ambicje biznesowe?
Dorastanie w małej kawalerce i doświadczenie niedostatku zbudowały silną potrzebę samodzielności oraz zmiany własnej sytuacji.
Historia zaczyna się na lubelskim osiedlu, w niewielkim mieszkaniu, w którym wychowywała się czteroosobowa rodzina. Po odejściu ojca sytuacja stała się jeszcze trudniejsza, co w materiale zostaje pokazane jako ważne źródło późniejszej determinacji.
Już jako trzynastolatek Daniel przygotowywał i sprzedawał mieszkańcom osiedla zalaminowane rozkłady jazdy. Zarobione pieniądze przeznaczył na pierwszy komputer, ucząc się łączenia konkretnej potrzeby klienta z własnym celem finansowym.
Przejdź do rozdziału w filmie: 01:22
Transkrypcja tego rozdziału
Daniel Siwiec, dajcie mi brawa. Wiele osób nie wie, jak bardzo miałem parszywy start. Już w gimnazjum wiedziałem, że chcę robić biznes, ale początki nie były proste, tym bardziej że nikt nie wytyczył mi gotowej ścieżki. Osoby wypowiadające się w materiale zapowiadają historię człowieka, który miał pod górkę, szukał bezpieczniejszej pracy i wybrał branżę obracającą dużymi kapitałami.
Nieruchomości dają przede wszystkim wolność. Bliscy i współpracownicy podkreślają, że Daniel odniósł sukces, zbudował firmy i rodzinę, ale mierzył się również z kryzysami. W jednym z nich musiał w ciągu kilku tygodni zorganizować kilka milionów złotych i oddać klientom pieniądze. Materiał pokazuje także jego pasję do pracy i sposób życia poza biznesem.
No dobra, to lecimy z tymi pytaniami. Jak to się stało, że chłopak z blokowiska stał się milionerem i co zaważyło na twoim sukcesie? To jest trudne pytanie, nie? Rok 1987, 29 lipca, w Lublinie na świat przychodzi Daniel Siwiec. Był dzieckiem żywym, pomysłowym, ruchliwym. Wszędzie go było pełno. A dzisiaj przyjechałem na swoje stare śmieci. To dokładnie jest mój blok, a to dokładnie jest moje okno i mój pokój pięciometrowy, w którym się wychowałem.
Ludzie bardzo często widzą tylko efekt końcowy. A człowiek sukces, a kiepsko mówi albo się jakoś zachowuje czy coś w tym stylu. Ma jakieś super samochody. Ludzie często patrzą na efekt końcowy. Jeżeli się Daniela nie pozna, to nikt nie wie skąd on się wywodzi. Najczęściej powtarzający się zarzut to jest to, że Danielowi ktoś coś dał, że rodzice mu coś zasponsorowali, że Daniel miał, nie wiem, właśnie pochodzi z bogatego domu albo że dostał firmę i tak dalej. Mieszkaliśmy w małym mieszkanku dwupokojowym i takim przechodnim. Daniel wychował się na LSM-ie w takim.
28-metrowej kawalerce. Było takie małe mieszkanie. No można powiedzieć, że ten pokój jest mniej więcej stąd dotąd, nie? Czyli ma ze 2, 5 m. Jak sobie pomyślisz, że tam wychowała się dwójka dzieciaków z mamą, która nie pracowała i rzeczywiście, że taki mały Daniel biegał po osiedlu i sprzedawał jakieś tam rozkłady jazdy zalaminowane.
No to jest takie trochę nie on jeden tak żył. Natomiast ja osobiście nie znałam nikogo, kto faktycznie miałby na tyle pod górkę. Miałem 13 lat, to chodziłem do gimnazjum, to wtedy nie było internetu jeszcze powszechnego. Robiłem na dużej kartce A3 zmniejszone rozkłady jazdy do wszystkich przystanków, które były blisko i sprzedawałem je po 5 zł, ponieważ ktoś dzięki temu miał rozkład z całego osiedla i nie musiał się zastanawiać, czy autobus będzie o tej, czy o tamtej. Ja to sprzedawałem i dzięki temu kupiłem sobie swój pierwszy komputer.
Już od początku, od małego był taki, że po prostu zbierał pieniążki na jakiś tam cel, czy sobie gromadził, żeby to kupić. Jak już powiedziałam, Daniel, no chciał się dobrze ubierać, modnie, to musiał na to zarobić. Niestety w gimnazjum wiedziałem, że chcę robić biznes. No ale te początki nie były proste. Tym bardziej, że nikt mi takiej prostej ścieżki nie wytyczył. Wiele osób uważa mnie za człowieka sukcesu. Jednak niewiele, niewiele osób wie jak bardzo miałem parszywy start. Wychowywałem się w kawalerce, gdzie nie było łatwo, bo mieszkaliśmy tam w czwórkę. A już w momencie, kiedy zostawił nas ojciec, jak.
Miałem 10 lat i miejscami nawet momentami nawet nie było co jeść, to jakby to ukierunkowało mnie w dużym sensie w tym kierunku, żeby zrobić coś ze swoim życiem, bo nie chciałem żyć jak moi rodzice. Jak pamiętam to Danielowi zawsze radziłam. Chciałam, żeby szedł na elektryka, bo to przecież zawód jest, zawód taki na czasie i no to nie on się uparł właśnie iść do szkoły ekonomicznej.
Dlaczego wybrał sprzedaż i branżę nieruchomości?
Sprzedaż miała dać doświadczenie potrzebne do prowadzenia firmy, a nieruchomości przyciągały dużym kapitałem, marżami i możliwością budowania niezależności.
Po szkole ekonomicznej plan otwarcia sklepu nie otrzymał finansowania z urzędu pracy. Zamiast tego Daniel rozpoczął pracę jako przedstawiciel handlowy, rozwijając kompetencje sprzedażowe i regularnie ucząc się podczas podróży służbowych.
Obserwacja nawet wysoko opłacanych menedżerów doprowadziła go do wniosku, że pełna niezależność wymaga bycia właścicielem. Nieruchomości wybrał jako branżę, w której obracają się duże kapitały i w której rozwiązywanie trudnych problemów może tworzyć wysoką wartość.
Przejdź do rozdziału w filmie: 04:24
Transkrypcja tego rozdziału
Widziałem, że ekonomia to jest coś, co łączy też w pew sensie pieniądze i ludzi zamożnych. I wiedziałem, że jak skończę taką szkołę ekonomiczną, to będę miał szansę założyć własny biznes i nauczyć się tam w ogóle jak prowadzić własny biznes. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to będą nieruchomości. To ja po szkole średniej chciałem otworzyć swoją żabkę i dyrektor urzędu pracy nie dał mi dotacji na otwarcie tej żabki, ponieważ uważał, że nie mam doświadczenia, jestem zbyt młody i to była taka dla mnie rada, żebym poszedł do pracy. I najlepszym.
Doświadczeniem pod otwarcie biznesu będzie doświadczenie sprzedaży. I znalazłem pracę właśnie jako przedstawiciel handlowy w browarach Perła i tam zacząłem swoją pierwszą pracę jako właśnie handlowiec. No Daniel był młodym facetem, trochę taki nieopierzony ptak, ale bardzo szybko zaczął ogarniać. Pamiętam, że karmiliśmy się razem Brianem Tracym i jakimiś audiobookami, bo dużo jeździliśmy samochodami.
No i było widać, że jest nim taki głód wiedzy i zdobywania tego doświadczenia wtedy handlowego. Potem był przedstawicielem handlowym cukierni Mieszko i był tym przedstawicielem dla kluczowych klientów nawet to takie było wyróżnienie, ale wiedział, że musi pracować, żeby po prostu iść dalej. Zobaczyłem kiedyś na zjeździe integracyjnym swojego prezesa, dyrektora, kierownika i zobaczyłem, że oni mają wszyscy fajne samochody, ale nawet ten prezes, który jest najemny, dostaje pensję, może nawet wtedy 100 000 miesięcznie, ale on zawsze będzie miał nad sobą kogoś, kto będzie mu mówił ile ma pracować i jak długo ma pracować, za ile ma to robić. Tak więc jakby nawet.
Jeżeli ktoś jest na najwyższym szczeblu w tej drodze całej, to i tak i tak będzie zależny od kogoś innego, od właścicieli. Ja pomyślałem sobie, że nie ma innej możliwości, żeby być niezależnym od kogoś. Niż bycie samemu właścicielem i zatrudnianie takich ludzi jak ja czy moi przełożeni. Jak pamiętam to mając pracę stałą chciał zatrudnić się, bo to go interesowało w nieruchomościach. Także z nim rozmawiałam, że może to nie jest pewne, że to ma pewną pracę, żeby się zastanowił, bo to jest ryzykowne. Branżę nieruchomości wybrałem z tego.
Względu, że gdzieś kiedyś słyszałem, że to jest branża, która łączy bogatych ludzi, bo albo na nieruchomościach zarobili swoje duże pieniądze, albo zarobili pieniądze w innych branżach, a to właśnie w nieruchomości teraz lokują swoje ciężkie, zarobione, duże pieniądze z innych branż. I pomyślałem sobie gdzie nie lepiej mi będzie jak w branży, która obraca dużymi kapitałami. Jak jest duży kapitał, tutaj też są duże marże, duże prowizje, więc wybrałem sobie branżę, skoro nie potrafiłem jeszcze nic innego robić, to wybrałem branżę najbardziej intratną dla siebie. Ja pomyślałem sobie, dobra, to jest.
Świetny moment, nie mam rodziny, dzieci, kredytu, rzucam pracę, mam tam może 50 000 odłożonych z etatu na koncie, dobra, będę inwestorem. No ale początki nie były takie kolorowe. Biznes od początku mnie nie kochał. Przez parę miesięcy odbijałem się od rynku, od ludzi szukających okazji. Mówiłem wszystkim, że będę inwestorem. No nie do końca wszyscy mi wierzyli. Znajomi, rodzina nie do końca mi wierzyli. Trochę śmiali się ze mnie, że ja jako 22 latek mówiłem wszystkim, że będę inwestorem w nieruchomości. I szwagier widząc mnie przez okno, że idę, śmiał się i mówił: "O, patrz, pan deweloper przyjechał".
Ja pamiętam taki moment i ja miałem wtedy 22 lata i wydaje mi się, że już osiągnąłem wiele, bo miałem samochód służbowy, praca z kluczowymi klientami, byłem najmłodszą osobą w moim dziale i sobie zrozumiałem, że jak teraz tego nie rzucę, nie pójdę na swoje, to później będzie mi być może coraz ciężej, bo będę miał dzieci, hipotekę, będę musiał spłacać raty i wtedy już nie będzie łatwo tak rzucić wszystkiego. Powiedziałem, że jeżeli mi nie wyjdzie, to zbankrutuję wszystko, stracę, to wszystko jeszcze jest małym kapitałem względem całego życia. I tak sobie tłumaczyłem, że Daniel najwyżej.
Zbankrutujesz, najwyżej wszystko stracisz i wrócisz z podkulonym ogonem do pracy i nic się nie wydarzy, ale wiesz, że swoją szansę wykorzystałeś. Flip to jest taka transakcja szybkiej sprzedaży mieszkania, która polega na tym, że tanio okazyjnie się kupuje nieruchomość, mieszkanie. Czasami się podnosi jej wartość poprzez remont, czasami się sprzedaje ją po prostu w stanie, którym jest i polega to na tym, że kupujemy okazyjnie, a później sprzedajemy to zyskiem. Ja jako taki początkujący inwestor, nazwijmy to, znalazłem okazję i to znalazłem na jakimś portalu ogłoszeniowym. Okazało się, że ludzie, właściciele tego mieszkania mieli.
Jak pierwszy flip uruchomił kulę śnieżną kapitału?
Pierwsza okazja wymagała spłacenia 30 tys. zł zadłużenia mieszkania, a zakończona transakcja w trzy miesiące podwoiła zaangażowany kapitał.
Pierwsza transakcja dotyczyła mieszkania obciążonego zadłużeniem wobec spółdzielni. Aby doprowadzić do zakupu, należało najpierw rozwiązać problem właścicieli i przeznaczyć na niego niemal całą poduszkę finansową.
Po zamknięciu transakcji kapitał wzrósł z 30 do 60 tys. zł. Nie każda kolejna inwestycja podwajała środki, ale reinwestowanie zysków stopniowo powiększało możliwości. W materiale flip zostaje przedstawiony nie jako sam remont, lecz jako znajdowanie i rozwiązywanie problemów nieruchomości.
Przejdź do rozdziału w filmie: 08:13
Transkrypcja tego rozdziału
Problem, bo byli zadłużeni spółdzielni na kwotę 30 000 zł i nie można było tego mieszkania kupić czystego, dopóki się tego długu nie spłaci. Miałem takie myśli, że te 30 000 zł to wszystko, co mam. To jest moja poduszka finansowa, jest wszystkim tym, co zarobiłem. Ale zdawałem sobie sprawę, że z perspektywy moich tam nie wiem 22 lat, no to nie są jakieś wielkie pieniądze i będę w stanie w przyszłości być może je odrobić. Kiedy tą pierwszą transakcję zrobiłem, to ja wtedy, to był dla mnie taki moment, aha, taki moment, wow, .
Zrozumiałem, że faktycznie jestem w stanie robić ten biznes i faktycznie nie trzeba mieć pieniędzy, żeby robić pieniądze. Bo skoro w ciągu trzech miesięcy podwoiłem swój kapitał z 30 000 do 60, to teraz spróbuję zrobić z 60 tys. Zrobić 120 tys. . Tak. I tak robiłem tę kulę śnieżną cały czas. Oczywiście, że to nie było tak, że za każdym razem zarabiałem podwójnie, natomiast jakby ta do tego kapitału ta kula śnieżna coraz bardziej się lepiła. Oczywiście flipy dają wolność przede wszystkim flipy dają to coś czego nie możesz mieć będąc na.
Etacie. Często ludzie zadają sobie pytanie, że a co jak nie wyjdzie, a co jak się nie uda. A tak naprawdę trzeba trochę odwrócić kota ogonem i pomyśleć sobie: "A co jak się uda? " I będę za rok, za dwa w zupełnie innym miejscu? I mitem jest to, że trzeba mieć duże pieniądze, żeby zacząć flipować. Ja zaczynałem bez żadnych pieniędzy, a teraz już wszystkie mieszkania, które kupuję, albo większość, które kupuję, kupuję za gotówkę. Biznes nieruchomości polega na tym, moim zdaniem, że szuka się problemów, które się rozwiązuje im.
Im większy problem rozwiążesz, tym więcej zarobisz na nieruchomości. Pewnie też wiecie, że zanim to wszystko się rozkręciło, to ja trochę trochę zbłądziłem, a mianowicie poszedłem w pośrednictwo. Wtedy wpadłem na taki pomysł, który wiele osób ma, że skoro robię w nieruchomościach, robię flipy, to bardzo fajnie można połączyć flipy z pośrednictwem. To był taki pomysł. No i ja go zrealizowałem. Otworzyłem w międzyczasie biuro Big City Broker, które.
Jak z pojedynczych transakcji powstał portfel firm i aktywów?
Kolejne zyski finansowały rozwój pośrednictwa, flipów, deweloperki, funduszu inwestycyjnego i mieszkań na wynajem.
Po pierwszych flipach Daniel uruchomił biuro Big City Broker, które w szczytowym momencie zatrudniało około 20 agentów. Z czasem przekazał zarządzanie, a następnie sprzedał firmę osobom z zespołu, uwalniając czas na bardziej rentowne obszary.
Portfel został rozdzielony między działalność fliperską, projekty deweloperskie, Siwiec Capital oraz spółki posiadające mieszkania na wynajem. Lokale czynszowe są przedstawione jako długoterminowa emerytura zbudowana dzięki reinwestowaniu zysków przez około 15 lat.
Przejdź do rozdziału w filmie: 10:27
Transkrypcja tego rozdziału
Działa do dziś i w szczytowym momencie pracowało tam 20 agentów. Poznałam Daniela w 2013 roku, kiedy zaczęłam u niego pracę. Zaczęłam u niego pracę jako agent nieruchomości, bo wtedy jeszcze prowadził biuro Big City Broker. Znaczy pierwszy wspólny projekt, nasza współpraca się zaczęła od tego właśnie, że ja zarządzałem biurem nieruchomości. No on był moim mentorem wtedy. Ja szukałem pracy po pracy na rynku finansowym i oni byli na etapie poszukiwania kierownika sprzedaży, czyli menadżera biura nieruchomości. Także już drugi etap rekrutacji odbywałem razem z Danielem, Elą i Moniką z jego zespołu. Tak go poznałem po raz pierwszy. To były.
Jakieś trzy godziny rozmowy chyba. Kamil rzeczywiście przejął takie dość mocno obowiązki zarówno rekrutacji nowych pracowników, jak i szkoleń. Ale rzeczywiście wtedy Daniel zaczął taki proces oddawania firmy jeżeli chodzi o Big City. No i też mocniej zdecydowanie skupił się już na deweloperce, na flipach. Powiedzmy sobie szczerze, on zatrudnił 23 wtedy letniego chłopaka na menadżera całego biura nieruchomości. Ja będąc dzisiaj właścicielem biura i mając menadżerów chyba bym nie był gotowy na taki krok. Powiem wam szczerze, mam wrażenie, że trafiłem na dobry podatny grunt do tego, żeby na potencjał, który udało mi się też.
Wykrzesać i gdyby Kamil tego potencjału nie miał, to nigdy bym mu nie zaproponował odkupu firmy. Trochę trochę wydawała mi się ta decyzja niezrozumiała z jednej strony, a z drugiej strony wydaje mi się dzisiaj, że Daniel chyba to zrobił trochę tak z miłości do tego dziecka. No Daniel zdecydowanie chciał się zaangażować już w inne tematy wtedy, czyli flipy, deweloperkę, no i rynek szkoleniowy, na którym rozpoczynał wtedy swoją karierę, kiedy ja się tam pojawiałem. A biuro nieruchomości też w tamtej formie, no nie przynosiło mu po prostu takich zysków, jakie przynosiły mu te.
Inne gałęzie biznesu. Więc no doszedł do wniosku, że je sprzeda i wybrał mnie jako osobę, której jako pierwszej przedstawił tą możliwość zakupu tego biura. Także tak do tego doszło. Wybrałem sobie dwóch ludzi. Złożyłem im ofertę nie do odrzucenia, gdzie mogli z pracowników stać się przedsiębiorcami. Wiedziałem, że jest na to bardzo duża szansa. No i się dogadaliśmy i myślę, że oni są dzisiaj zadowoleni z tej decyzji, bo dzisiaj mają swoją firmę i ja jestem zadowolony, bo w pewnym sensie ją dosyć dobrze sprzedałem, a uwolniłem się od pracy. I wiecie, że jakbym ja siebie miał.
Określić kim ja jestem bardziej deweloperem czy flipperem, to kim bym się określił? Sercem bliżej mi do flipów. Dlaczego? Bo to są szybkie, łatwe pieniądze. W deweloperce trzeba być cierpliwym, trzeba zasiać, trzeba zebrać. Kocham flipy. To, że zacząłem inwestować w inne branże i w inne rzeczy było zainspirowane szkoleniem, które dokładnie odbyłem 10 lat temu w 2015 roku w Londynie.
Wtedy ktoś mnie zainspirował ze sceny właśnie na konferencji, że chciałbym być aniołem biznesu. Chciałbym być kiedyś osobą, która innym pomaga tworzyć biznesy. Samych spółek mam dużo. Takich niezależnie działających firm mam kilka. Tak przede wszystkim to jest moja działalność fliperska. Tak, to jest to jest jedna firma, która jakby ona generuje tu głównie w Lublinie zyski z flipowania.
Mam swój fundusz Siwiec Capital, który zajmuje się inwestowaniem we flipy moich absolwentów, w projekty deweloperskie, w finansowanie inwestycji deweloperskich, w budowę też od zera kupowanie działek i budowę. Mam też spółki, które zarządzają najmem, tak? Czyli każda firma, każda spółka to jest inny budynek, tak? Ja mam to porozkładane, bo nie lubię trzymać wszystkich jajek w jednym koszyku, więc mam spółki, gdzie jest w jednym kilkadziesiąt mieszkań, w drugiej mam kilkadziesiąt mieszkań i to są mieszkania na wynajem. To są mieszkania, które są tak jakby moją emeryturą, które udało mi się uzbierać właśnie jako.
Taka kula śnieżna z biznesu, który robiłem przez te 15 lat. Daniel skupia się po trochu na każdym biznesie, dlatego też, że ludzie, którzy pracują w tych biznesach oczekują jednak od Daniela tego wsparcia, tego zaangażowania. Jednak wiadomo, że zawsze znajdzie się taki biznes, który będzie mniej potrzebował Daniela, ale myślę, że dzisiaj gdybym miała powiedzieć, gdzie Daniel skupia się najbardziej, to jest to fundusz ta deweloperka, którą Daniel żyje. No i są to też szkolenia, które prowadzi.
Myślę, że Daniel z wiekiem i ze skalą uspokaja się mentalnie. To znaczy na początek to był taki bardzo młody wilk, który szarpał każdy możliwy kawałek, który można było z rynku wyszarpać. Natomiast dzisiaj jest już raczej takim dojrzałym wilkiem, który wie, że w niektóre bójki nie warto wchodzić, w niektóre kęski szkoda się tam nimi zajmować, a idziemy tylko na bawoły i robimy tylko wielkie rzeczy. No.
Dlaczego partnerstwa umożliwiły realizację większych projektów?
Połączenie różnych kompetencji pozwalało tworzyć dodatkową wartość, a następnie dzielić większy zysk zamiast jedynie dzielić dotychczasowy wynik.
Współpraca z Jackiem rozpoczęła się od rozmów o budynku możliwym do przebudowania na około 60 mieszkań. Partnerstwo połączyło doświadczenie deweloperskie, analizę inwestycyjną i kontakty.
Przykładem wartości wniesionej do projektu była stara portiernia przeznaczona początkowo do rozbiórki. Zamiast generować koszt, została wyremontowana i wynajęta jako salon fryzjerski, tworząc osobne źródło przychodu.
Przejdź do rozdziału w filmie: 15:53
Transkrypcja tego rozdziału
Zanim był pierwszy wspólny projekt, to było kilka lat, kiedy działaliśmy tak obok siebie. To znaczy ja wiedziałem o jego działalności, on wiedział o mojej. W jednym z projektów deweloperskich nawet go zachęcałem do tego, żeby kupił kilkanaście mieszkań w projekcie, który realizowałem wtedy. Nie dogadaliśmy się, bo on chciał kupić je za tanio, ja chciałem je sprzedać za drogo. Potem znowu po latach połączyło nas szkolenie, czyli Daniel organizował szkolenie z wynajmu, a zupełnie przy okazji przy kawie gdzieś tam wspomniałem o tym, że mam nowy projekt, mam nowy pomysł, zarezerwowałem.
Budynek, który można byłoby przerobić na 60 mieszkań. No i tak najpierw kawa na szkoleniu, potem na szkoleniu umówiliśmy się na kawę w biurze i potem pewnie przy trzeciej kawie dogadaliśmy się co do tego, żeby zostać wspólnikami zrealizować projekt wspólnie. Ale wtedy jeszcze w modelu takim, że każdy z nas działał trochę niezależnie, miał różne projekty deweloperskie, a jeden mieliśmy wspólny. Znajdujemy się na mojej inwestycji przy ulicy Długiej 2 w Lublinie. Tu kiedyś była fabryka, stara szwalnia i ja z moim wspólnikiem Jackiem kupiliśmy ten budynek i przerobiliśmy go.
Na 600 mieszkań. Wiedziałem, że dołożenie do mojej wiedzy i kompetencji wiedzy Daniela oraz jego kontaktów, które ma Daniel, no właśnie da efekt takiej synergii. Już przy pierwszym spotkaniu to wyszło, kiedy rozmawialiśmy właśnie o jednym z projektów i Daniel od razu zaczął zadawać takie merytoryczne pytania, to znaczy zwracać uwagę na pewne rzeczy, na które ja wcześniej nie zwróciłem uwagi. Takim książkowym przykładem było to, że robiąc projekt, ja chciałem wyburzyć jakąś starą portiernię i zamierzałem ją wyburzyć, czyli jeszcze ponieść koszty jej wyburzenia. A Daniel zwrócił uwagę, .
Że zaraz, zaraz to można ją wyremontować i wynajmować. Ten budynek kupiliśmy razem z portiernią. Budynek miał być wyburzony, ale ustaliście z Jackiem, że lepiej będzie go przerobić, wyremontować, dołożyć parę złotych i dzisiaj jest warty paręset tysięcy złotych. Tylko dlatego, że go pomalowaliśmy, wymieniliśmy okna, uszczelniliśmy dach i dzisiaj jest wynajmowany za kilka tysięcy złotych miesięcznie na salon fryzjerski.
Już wtedy zobaczyłem, że jego kompetencje, wiedza i doświadczenie mogą tak naprawdę poprawić mój biznes. Czyli nie tyle ja oddam połowę swojego zysku, czy tam jakąś część swojego zysku, ale on wniesie dodatkowy zysk do mojego projektu i dopiero tym większym zyskiem będziemy się dzielić. Dlatego najlepszą opcją często jest właśnie partnerstwo. Jacek jest dużo bardziej uporządkowany niż ja. Z kolei wspólnik taki jak Daniel jest merytorycznie wymagającym partnerem. To znaczy to jest z jednej strony ktoś, kto jest taką podporą i kimś, z kim mogę przegadać jakieś trudne tematy, ale z.
Drugiej strony jest też kimś, kto motywuje do jakiegoś takie ambitniejszego podejścia do działania. Kimś, kto mówi: "Słuchaj, no fajnie, że to jest tak i tak, ale może jesteśmy w stanie to zoptymalizować, nie? " Nawet jeżeli się coś wysypało i nawet jeżeli miałem jakieś problemy, to mimo wszystko robiłem swoje i zaciskałem zęby i jechałem dalej. Jakby mam wrażenie, że pamiętam jak gdzieś że miałem jakieś problemy na przykład z budową budynku tam około 400 kilku mieszkań i pamiętam, że już na końcówce budowy tego budynku urzędy zaczęły.
Jak zachować wiarygodność podczas wielomilionowego kryzysu?
Gdy formalny problem zablokował przekazanie lokali, rozwiązaniem była sprzedaż części majątku, pozyskanie finansowania i pełne rozliczenie się z klientami.
Zmiana sposobu działania urzędów uniemożliwiła uzyskanie dokumentu potrzebnego do formalnego przekazania mieszkań. Klienci nie mogli otrzymać lokali zgodnie z planem, mimo że projekt znajdował się na końcowym etapie.
W ciągu kilku tygodni trzeba było zgromadzić kilka milionów złotych, zwrócić pieniądze, zapłacić kary umowne i indywidualnie uzgodnić warunki. Kryzys wymagał sprzedaży części innych aktywów oraz pożyczonego kapitału, ale priorytetem pozostało zachowanie twarzy i odpowiedzialność wobec kupujących.
Przejdź do rozdziału w filmie: 18:38
Transkrypcja tego rozdziału
Inaczej funkcjonować, można powiedzieć za zmianą władzy. I budynek, który miałem oddać klientom, nie mogłem go oddać, bo zmienił się, można powiedzieć, sposób stosowania prawa. I co się okazało, ja musiałem powiedzieć tym klientom, którzy kupili ode mnie mieszkania, że nie jestem w stanie przekazać im tych mieszkań, bo nie jestem w stanie ich formalnie przepisać na nich, bo prawo tego nie zabrania. Natomiast urzędy nie wydają jednego dokumentu, który zezwala na taką czynność. Jeśli chodzi dokładnie o zaświadczenia o samodzielności lokali ja musiałem w ciągu kilku tygodni.
Zorganizować kilka milionów złotych w gotówce, żeby wykupić ten budynek i oddać ludziom pieniądze i zachować twarz, zapłacić im kary umowne, które miałem na umowie, więc z każdym się spotkać, podać rękę i wynegocjować warunki ugody. Więc to była dosyć duża sytuacja stresowa, ponieważ musiałem jakieś swoje inne tematy wysprzedać, jakiś majątek wysprzedać, żeby po prostu nie zostać z budynkiem, który jest niedokończony i z ludźmi, którzy mają tam umoczone swoje pieniądze. Oczywiście to była sytuacja dosyć kryzysowa, która wydrenowała mnie z pieniędzy. Nie wiedziałem czy uda mi się zebrać.
Pieniądze, bo oprócz tego, że sprzedałem jakieś swoje działki, które miałem przygotowane na kolejne projekty deweloperskie, to jeszcze musiałem pożyczyć pieniądze. Nie wiedziałem, że mi się uda pożyczyć pieniądze i kiedy mi się uda, ile mi się uda. Więc to była sytuacja mocno stresująca. Ja to bym to przeżywała, pokoleniom bym to opowiadała pewnie i tak by było. A Daniel? A dobra, wydarzyło się, to się wydarzyło, idę dalej.
Wydaje mi się, że to jest jakaś taka odporność, którą udało mi się zbudować. Już się chyba nauczyłem reagować po prostu na jakieś problemy, które ktoś sygnalizuje, że i tak i tak to się poukłada i tak i tak będzie dobrze. Zanim zacząłem nagrywać na YouTubie i na mediach społecznościowych, no to napisałem książkę i ta książka została bardzo dobrze przyjęta i zaczęło się mówić głośno coraz bardziej o mnie, więc pomyślałem sobie, że na tej fali mikropopularności może powinien iść trochę dalej. I wtedy kanały na YouTubie zaczynały być popularniejsze, .
Jaką rolę odegrały edukacja, internet i społeczność?
Rozwój kompetencji, publiczne dzielenie się doświadczeniem i praca ze społecznością stały się kolejnymi filarami działalności oraz źródłem energii do dalszego działania.
Droga do działalności edukacyjnej zaczęła się od książki, a następnie kanału YouTube. Pomimo opinii, że na wejście do internetu było już za późno, Daniel uznał, że ma praktyczną historię i wiedzę, którymi może się podzielić.
W materiale deklaruje przeznaczenie ponad miliona złotych na własne warsztaty i szkolenia. Historie absolwentów pokazują, że część z nich dzięki zdobytej wiedzy weszła do branży nieruchomości lub rozwinęła istniejącą działalność.
Końcowe przesłanie sprowadza się do trzech zasad: nieustannie inwestować w rozwój, otaczać się ambitnymi i wspierającymi osobami oraz przyjąć odpowiedzialność za własne decyzje i kierunek życia.
Przejdź do rozdziału w filmie: 20:45
Transkrypcja tego rozdziału
YouTube się rozwijał, więc pomyślałem sobie: "Okej, spróbuję". Już wtedy mówili mi, że już jest za późno, teraz też tak się mówi. Natomiast pomyślałem sobie: "Okej, mam coś fajnego do przekazania, mam fajny przekaz, mam fajną historię, chcę się nią podzielić z innymi. " No i dlatego rozpocząłem swoje nagrywanie. Pierwszy milion zarobił wieku 26 lat.
Jest deweloperem, inwestorem w nieruchomości mentorem. Zrobił ponad 200 flipów, czyli transakcji polegających na tanim kupnie mieszkania, wyremontowaniu go i odsprzedaniu wyższej cenie. Zobaczyłem u niego taką charyzmę, która wróżyła mu sukces też w tym internecie, bo trzeba powiedzieć wprost, że aby mieć chociaż te kilkadziesiąt tysięcy subskrypcji, to czymś trzeba się wyróżniać i u Daniela coś takiego z całą pewnością zobaczyłem.
Pierwsze jakieś momenty, w których on w mojej świadomości się pojawił, to gdy zobaczyłem, że w internecie ktoś realizuje materiały z udziałem samochodów. Pamiętam, że to nasze nagranie przypadło na jakiś grudniowy, bardzo pochmurny dzień, a on przyjechał uśmiechnięty od ucha do ucha, zarażający dobrą energią i potrafił nawet rozbroić tę zimową aurę swoim pozytywnym nastawieniem do rzeczywistości. Myślę, że taki właśnie on jest. Charyzmatyczny, pewny siebie, sympatyczny i patrzący w przyszłość z wielkimi nadziejami. Ile na takie Porsche musi pracować Daniel Siwiec?
Ja go kupowałem trochę dłużej, natomiast dzisiaj to może być naprawdę dobry miesiąc. Dobry miesiąc i masz Porsche. Zdecydowanie to, że pokazuję to, co robię daje mi dużo więcej korzyści niż jakiś tam negatywnych aspektów. Tak, oczywiście hejt jest w internecie, ale jakoś tak mocno on mnie nie dotyka, bo, to, bo jeżeli ktoś obcy pisze mi, że jestem głupi, tak naprawdę, no to o nim świadczy, nie o mnie. Tak, on nie jest na mnie. Tak, wiele osób pisze, że nie wiem, nieprawdę na mój temat, typu, .
Że ojciec mi dał wszystko i tak dalej, i tak dalej. Natomiast mam bardzo dużo profitów z tego powodu. Mam dużo więcej ciepłych i dobrych słów na mój temat niż tych złych. Dlatego mam dużo więcej korzyści, przyjemności satysfakcji z tego co robię, że dzielę się z innymi tym co robię i jak to robię niż tych negatywnych. On to robi z uśmiechem na twarzy i z pasją, także oceniam to bardzo dobrze. On ma z tego dużo frajdy, robi to bardzo odważnie, robi to w sposób mądry, przemyślany, także też to jest dla mnie.
Inspirujące. Naprawdę chciałbym tak jak on potrafić. Daniel nie przejmuje się hejtem, patrzy do przodu i mówi, że kto ma wiedzieć jaką ma historię i jak do tego doszedł to wie. Patrząc jakby trochę zewnątrz na niego może się wydawać, że jest taką osobą trochę taką właśnie zimną, natomiast w rzeczywistości jest w nim ta to ciepło i ta chęć pomagania innym.
Daniela znam od 2018 roku, czyli będzie w tym roku 7 lat. Poznaliśmy się w internecie, to znaczy poznaliśmy się w takich okolicznościach, ponieważ był rok 2017. Ja ze swoją żoną Kasią i naszym wtedy pięcioletnim, czteroletnim synem postanowiliśmy, że chcemy wracać po prawie 20 latach z emigracji do Polski, ale chcieliśmy wrócić i wiedzieliśmy, że po powrocie do Polski chcemy robić nieruchomości. Chcemy robić to razem jako rodzina. I przeszukując internet między innymi natknęliśmy się właśnie na osobę Daniela i on zdał mi się osobą, która jest praktykiem, zna się na rzeczy i co ważne potrafi przekazać tę wiedzę.
Daniel odniósł sukces, to nie można tego jakby tutaj podważyć, tak? Ma swój biznes, ma wspaniałą rodzinę, zarobił niesamowite pieniądze, ale mi się wydaje, że on dzisiaj postanowił, że dobra, mam system, to się tym podzielę i to jest niesamowite, bo ja znam wielu ludzi sukcesu, którzy są tak bogaci, że mają tylko pieniądze, a ten facet powiedział: "Dobra, mam ten sukces, no to chętnie się tym podzielę, czy musi to robić, nie? " I to jest w nim wyjątkowe, że mu się nadal chce, nadal mu się chce mówić: "To jest moja historia, to jest.
Ten system, ty też możesz". Ja kiedyś też zaczynałem i być może ktoś dzisiaj z was ma 20 kilka lat, ma 40 kilka lat, może ma 60 kilka lat i też zaczyna i ja się trochę zmieniłem nie tylko biznesowo, ale też pod względem wyglądu. Dlaczego chciałby pan zmienić pracę? Chciałbym zmienić pracę, ponieważ w obecnej sytuacji moja obecna praca nie daje mi poczucia bezpieczeństwa. Stabilności, ponieważ moje wynagrodzenie jest oparte tylko i wyłącznie o prowizję. W żaden sposób nie jestem.
Zabezpieczony i nie mam dalszych szans rozwoju, a także moja praca, moja praca nie jest odpowiednio doceniana i nie mam możliwości wykazać się. Daniel Siwiec, dajcie mi wielkie brawa. No nie byłbym w tym miejscu, gdzie jestem teraz, gdyby właśnie gdybym sam się nie rozwijał, gdybym sam nie jeździł na warsztaty, na szkolenia, bo ciężko przetransformować się ze zwykłego chłopaka, który mieszkał w bloku, do kogoś, kto obraca dzisiaj milionami, tak, z dnia na dzień. To był pewien proces i ja ten proces.
Rozpocząłem właśnie poprzez na początku czytałem książki, a później zostałem zachęcony do robienia wszystkich szkoleń, które były możliwe. Jako osoba, która jeszcze nie pracowała, to robiłem szkolenia z Unii Europejskiej, takie bezpłatne czy częściowo płatne, a później zacząłem sam inwestować w to. Do dziś wydałem przynajmniej milion złotych na swoje warsztaty, swoje szkolenia. Od kilkunastu lat praktycznie bez przerwy jeżdżę na różne konferencje, wyjazdy, szkolenia, które właśnie zwiększają moje kompetencje, moje umiejętności. Dzięki.
Temu poznaniem nowych ludzi, dzięki temu ja cały czas rozwijam się. Jak wielu z was chciałoby się dowiedzieć, jak zarobić milion złotych w trzy lata? Okej, super, dzięki. A kto z was chciałby się dowiedzieć jak to zrobić bez własnego kapitału? Ej, super. Tak, wtedy pojawiły się te pierwsze szkolenia, ale to były bardzo małe szkolenia. I teraz właśnie niektórzy się mnie pytają, dlaczego właśnie robię te konferencje i dlaczego robię cały czas spotkania z ludźmi. Myślę tutaj, że znalazłem coś, co daje mi taką energię i karmię się tym, czyli ja daję dużo z siebie, ale też dużo dostaję w zamian.
Jak przyjeżdżają ci ludzie, oni też mi ładują swoją energię. Oni też są w pewnym sensie wdzięczni za to, co ja robię, czyli za to to, że kiedyś przyjechali tu do mnie do Lublina, dostali ode mnie pakiet wiedzy, którą dzisiaj wykorzystują z sukcesem i w pewnym sensie oni chcą być blisko mnie, a ja chcę, żeby oni też byli blisko mnie. Więc jakby to jest taka trochę symbioza i ja dostaję dużo od nich energii takiej zwrotnej, więc to też mnie motywuje i to też mnie napędza do działania dalszego.
Takie największe zalety Daniela to pomoc innym ludziom, niesienie takiej misji życiowej, przekazu, wspieranie tych ludzi nie tylko po warsztatach, ale też w dalszym rozwoju. Dużo też szuka innych szkoleń dla swoich absolwentów i myślę, że też zrzesza tych absolwentów nie bez powodu. Jeżeli chodzi o absolwentów to no w zdecydowanej większości to są ludzie, którzy zaczęli dzięki Danielowi, bo oczywiście mamy część ludzi, którzy robili coś wcześniej, tak? Czyli pracowali, byli już w nieruchomościach, ale dzięki Danielowi gdzieś tam wznieśli ten biznes na nowy poziom. Ale zdecydowana większość tych osób to są.
Osoby, które dzięki Danielowi rzeczywiście w rynek nieruchomości weszły. Wpadłem na pomysł, żeby zacząć szukać na YouTubie jakiś tam alternatyw zarobkowych. Wpisałem sobie nieruchomości, jak wiadomo, Daniel wyskoczył jako pierwszy, bo tych filmów ma zdecydowanie bardzo dużo. No i bardzo mnie to zainteresowało. Chciałem spróbować, tylko nigdy nie było takiej odwagi tego takiego, większego kroku do przodu, takiej akcji, żeby zacząć działać.
Pracowałem na rafinerii w Norwegii. Byłem tam brygadzistą. Zaczął się covid, no to już zdecydowanie dłużej musiałem być poza domem. Były te wszystkie obostrzenia, jakieś kwarantanny, różne inne rzeczy, więc stwierdziłem, że muszę to przerwać. W końcu jeszcze miałem małe dziecko, więc stwierdziłem, że no tak to nie może wyglądać, bo dziecko nie będzie mnie pamiętało. Miałem taką sytuację dosyć ciężką, chorobę nowotworową. Leczyłem się chemioterapią dzienną. No i wtedy jak zrozumiałem ile można stracić tak naprawdę, ile życie jest warte to wtedy od tego czasu długo się nie zastanawiam nad tym jak.
Sobie coś postanowię w życiu, to do tego po prostu dążę. I pamiętam, że zadzwoniłem wtedy do żony, powiedziałem: "Słuchaj, wracam do Polski, będziemy flipować". No bałem się, powiem wprost, tak, nie no, bez pieniędzy, bez doświadczenia, bez wiedzy, więc zacząłem oglądać coraz więcej takich tego typu szkoleń, wywiadów z różnymi osobami. No aż doszło to do momentu, w którym zaryzykowałem, pojechałem na szkolenie Daniela z flipów. Kiedy mąż powiedział, że jest taka możliwość, to stwierdziłam, że pojedziemy na szkolenie, ale pod takim warunkiem, że pojedziemy razem i będziemy ten biznes robić razem.
Poznałem masę ludzi, którzy robią, chcieli robić to samo albo robili, ale chcieli jakby pogłębiać swoją wiedzę. No i tak naprawdę do tego czasu, kiedy już zrobiłem kurczę, no nie pamiętam już 16, 18 flipów, to każda inwestycja była robiona jego autorską metodą. O flipach w ogóle nie wiedzieliśmy, że jest coś takiego. No ale to szkolenie tak naprawdę zmieniło nasze życie. Robimy to 4 lata, to jest główne nasze źródło dochodu.
Całkiem dobrze nam to wychodzi. Ja byłem sceptycznie zawsze nastawiony do tego typu szkoleń, zwłaszcza żeby na nie płacić, bo po prostu inne miałem wcześniej spostrzeżenie na temat takich szkoleń. Tam na tym pierwszym szkoleniu Daniela zderzyłem się z faktem, że totalnie nie umiem prowadzić działalności, że sposób jej prowadzenia kompletnie odbiega od tego, jak to powinno wyglądać. To zderzenie się z tą rzeczywistością utwierdziło mnie w przekonaniu, że jednak troszeczkę więcej trzeba byłoby się dowiedzieć. Tam po dwóch dniach tego szkolenia już mieliśmy pewność, że po.
Prostu no to jest specjalista i od takich ludzi trzeba się uczyć. Kiedy zobaczyłam film Daniela e na YouTubie, od razu wiedziałam, że chcę do niego pójść na szkolenie. Chodziło o jego dynamikę i o to, że mówił naprawdę konkretnie. A najbardziej ujęło mnie to, że kiedy do niego zadzwoniłam, to pierwsze pytanie, które mi zadał, to czego potrzebujesz? I to było pytanie, którego żaden ze szkoleniowców nigdy mi nie zadał. Oni mówili co mają, co oferują, a Daniel zapytał czego potrzebujesz i ja wtedy wiedziałam, że.
To jest właściwy numer telefonu i właściwy człowiek. Z Danielem poznałem się na konferencji w Warszawie, gdzie zakupiłem książkę Daniela u Marcina Osmana. Podszedłem do niego po podpis i po szybką poradę, ponieważ miałem kupić mieszkanie od komornika. Była to bardzo, to była mega okazja. Natomiast Daniel od razu po wysłuchaniu historii powiedział: "Krzysiek, coś tutaj jest nie tak. Jedź do komornika, zapytaj się o co chodzi, bo coś mi się tutaj nie podoba". Pojechałem do niego na szkolenie, okazało się, że miał rację. Komornik powiedział, że mam nie wchodzić i już wiedziałem, że Daniel posiada wiedzę, jaką ja potrzebuję, jaką.
Chciałem posiąść. Często pojawia się pytanie, na czym zarabia Daniel Siwiec. Wiele osób pyta, czy ja zarabiam na szkoleniach, czy ja zarabiam na flipach. I tak naprawdę ja zarabiam na wielu biznesach i zarabiam zarówno na deweloperce, jak i na flipach, ale i na szkoleniach również. Ja bym to robił nawet gdyby ludzie mi nie chcieli płacić, bo okazało się, że mam w tym bardzo dużą pasję i jakby przekonałem się, że dostaję z tego bardzo dużo korzyści dla siebie, tak jakby spełnienia pewnego rodzaju, więc jak ludzie by nie chcieliby mi płacić i tak bym to robił, bo no to jest coś, co.
Mnie ładuje energią. Widać w nim taką wielką pasję i to jest piękne, że kocha to co robi. Też prowadzi te szkolenia z misją nauczania. Nie wszyscy wiedzą, ale na Danielu ciąży taki ogromny ciężar, ogromna odpowiedzialność. Odpowiada za utrzymanie pracowników i firmy, czego tak naprawdę na pierwszy rzut oka nie widać. Daniel kocha swoją pracę, kocha to co robi widać, że on tym żyje. On mówi o tych wszystkich ustawach, jakby on się z tym urodził.
Od kiedy Daniel zaczął zapraszać mnie na sceny, za co mu serdecznie dziękuję, że mam możliwość dzielenia tym co robimy, to unikatową rzeczą było w naszym przypadku to, że my robimy to z dzieckiem. I pamiętam, że Daniela bardzo to ujęło, ponieważ sam jest ojcem, dzisiaj już ojcem dwójki dzieci. Ujęło go to, że zobaczył, że oprócz flipów, oprócz pieniędzy może również pomóc budować relacje z jego synem, z jego dziećmi. Nie są to tylko relacje biznesowe, ale również takie relacje, bym powiedział nawet ojca z ojcem.
Daniel jest bardzo ciepłym tatą, bardzo kochającym, bardzo wspierającym, czułym przede wszystkim jest takim tatą, jakiego mogłabym sobie wymarzyć dla swojego dziecka. Trochę zobaczyłem też w nim samego siebie. Opowiadał swoją historię, kiedy on zaczynał, że też nie miał tak, że się tam gdzieś no nie najlepiej układało w jego życiu od początku. No jest zapewne też ciepłą osobą. Nigdy nie pokazuje, że to, że ma pieniądze i że jest ponad innymi, tylko stara się no taki balans między tym wszystkim znaleźć.
Nie wszyscy ludzie, którzy zgromadzili jakieś ponadprzeciętne zasoby, potrafią się w takiej szarej rzeczywistości odnaleźć. Często tracą kontakt z rzeczywistością, a on był uprzejmy dla absolutnie wszystkich ludzi, niezależnie od tego, czy był to pan na stacji benzynowej, czy ktoś, kto zajmował się wymianą opon, pan kelner w hotelu, czy przedsiębiorca prowadzący jakąś bardzo dużą firmę i zatrudniający sporą ilość ludzi. Daniel wszystkich traktował w sposób taki sam, czyli właśnie bardzo równy, uczciwy i myślę, że przez to też da się.
Facet lubić. Do każdego odzywa się tak samo i z każdym chce przybić piątkę, rozmawia o swoich i też innych problemach. Rozwiązujemy te problemy. Także no nie chcę też jakoś za ciepło się znowu wypowiadać, że nie wyszło na tyle na tyle, że gdzieś tam nie chcę, żeby zabrzmiało to jak nadmierne chwalenie, ale naprawdę uważam, że Dan jest bardzo fajną osobą. Myślę, że jeżeli ma tylko czas na rozmowę, to tą rozmowę zawsze z tobą odbędzie.
Daniel to wszystko sobie tak świetnie poukładał. On jest taką osobą, która świetnie planuje nasze życie. Nasze życie jest takie szybkie, dynamiczne. Ja to też kocham i zmienia nasze życie, ale też życie innych osób, tym którym pomaga i jest w tym świetny. Dzisiaj jak patrzę na to z perspektywy jak to się w ogóle wydarzyło, czemu to zawdzięczam to przede wszystkim to, że uwierzyłem w to, że ja mogę, że ja zasługuję na to, żeby mieć tak duży sukces i duże pieniądze i różne biznesy. I dałem sobie taką szansę, żeby.
Spróbować. Wiele osób nie wierzy w siebie i nawet nie spróbuje. Jeżeli ludzie w siebie nie wierzą i nie spróbują, to nie ma jakiejkolwiek szansy na to, że im to wyjdzie. Tak naprawdę to musicie pamiętać trzy rzeczy. Po pierwsze, żeby się nieustannie rozwijać, żeby inwestować w siebie, w edukację, w swoje marzenia. Po drugie, żeby otaczać się ludźmi, którzy są prorozwojowi, którzy ciągną cię do góry, którzy są ambitni. Bo jeżeli masz obok siebie toksyczne osoby, które cały czas narzekają, to nie urośniesz. A po.
Po trzecie, to wszystko zależy od ciebie. Sam jesteś kowalem swojego losu. A to, że urodziłeś się biedny nie zależy od ciebie, ale to, czy umrzesz biedny zależy od ciebie. Cześć, jesteśmy właśnie w Dubaju na Flip Campie, czyli takim wyjeździe, który ja organizuję dla moich najlepszych absolwentów, dla takich, którzy zarobili powyżej miliona na moim systemie. Będziemy publikować relacje z Dubaju.
Zapraszam was serdecznie. Chodźcie. Jesteśmy właśnie z wizytą u człowieka, który brutalnie spełnia wszystkie swoje marzenia i cele. Pokażę wam jego samochody, dom i jest to właśnie Daniel Siwiec. Cześć.
Kto występuje w materiale
-
Daniel Siwiec Prowadzący Prowadzący materiały poświęcone nieruchomościom, inwestowaniu i przedsiębiorczości.