Ceny mieszkań 2025: krach czy początek nowego boomu?
Czy rynek mieszkań czeka krach, stabilizacja czy kolejne ożywienie? Ronald Szczepankiewicz analizuje liczbę wniosków hipotecznych, oczekiwane obniżki stóp, rosnącą zdolność kredytową oraz podaż. Wyjaśnia też, kiedy kupno może mieć sens i jak oceniać dane o cenach.
Rozmowa została nagrana w połowie kwietnia, a przywołane dane, oprocentowanie, programy publiczne i prognozy odzwierciedlają stan wiedzy rozmówców w chwili nagrania. Wypowiedzi o przyszłych stopach i cenach są opiniami, nie gwarancją określonego scenariusza.
Rozmowa rozpoczyna się od wzrostu liczby wniosków o kredyty mieszkaniowe mimo braku nowego programu dopłat. Gość wskazuje, że wyższe wynagrodzenia poprawiły zdolność części klientów, a oczekiwanie niższych stóp może dodatkowo zwiększyć dostępność finansowania. Omawiane są różnice między oprocentowaniem okresowo stałym i zmiennym oraz znaczenie polityki konkretnego banku przy wyliczaniu maksymalnej kwoty kredytu.
Dalsza część dotyczy refinansowania, rządowych programów mieszkaniowych, kredytu bez wkładu własnego i decyzji: kupować teraz czy czekać. Rozmówcy poruszają rolę inflacji, poduszki finansowej, regulacji i podaży mieszkań. Na końcu porównują ceny ofertowe z transakcyjnymi, analizują dostępność mieszkań w Warszawie i oceniają, dlaczego powszechna wyprzedaż oraz gwałtowny krach nie są ich scenariuszem bazowym.
Najważniejsze wnioski z materiału
- Popyt kredytowy wraca bez dopłat Rozmówcy wskazują na wyraźny wzrost liczby wniosków hipotecznych mimo braku programu wsparcia, co traktują jako oznakę poprawy popytu.
- Zdolność może być ważniejsza od raty Tańsza oferta nie zawsze daje najwyższą kwotę finansowania, ponieważ banki odmiennie liczą dochody, koszty utrzymania i bufor na zmianę stóp.
- Refinansowanie obniża koszt istniejącego długu Po spadku oprocentowania warto porównać przeniesienie kredytu do innego banku, uwzględniając prowizje, ubezpieczenia i warunki wcześniejszej spłaty.
- Program dopłat może zmienić strukturę popytu Ograniczona liczba beneficjentów nie musi zmienić całego rynku, lecz może zmniejszyć wybór w kwalifikującym się segmencie i podbić faktyczne koszty zakupu.
- Potrzeba mieszkaniowa zmienia ocenę momentu zakupu Osoba kupująca dla siebie powinna porównać koszt czekania z korzyścią z przeprowadzki, a nie opierać decyzji wyłącznie na prognozie stóp.
- Bez bufora kredyt zwiększa ryzyko Dźwignia może chronić majątek przed inflacją tylko wtedy, gdy rata jest bezpieczna, a gospodarstwo ma zapas na utratę dochodu i nieprzewidziane wydatki.
- Rynek trzeba analizować lokalnie Średnie krajowe i różnice między cenami ofertowymi a transakcyjnymi nie oznaczają, że każde mieszkanie można kupić z identycznym rabatem.
Czy wzrost liczby wniosków oznacza powrót popytu na mieszkania?
Według rozmówców popyt kredytowy wyraźnie się odbudowuje, choć rynek nie osiągnął jeszcze przeciążenia znanego z okresu Bezpiecznego Kredytu 2%.
Ronald Szczepankiewicz porównuje dołek z końcówki 2022 roku, szczyt związany z programem dopłat oraz liczbę wniosków z marca poprzedzającego nagranie. Podkreśla, że ożywienie nastąpiło bez nowego programu wsparcia.
Rozmówcy wiążą ten wzrost z przyzwyczajeniem klientów do kosztu kredytu, rosnącymi wynagrodzeniami i poprawą zdolności. Ceny w poszczególnych miastach zachowywały się różnie, ale ogólny obraz określają jako względnie stabilny.
Przejdź do rozdziału w filmie: 00:38
Pytania do rozdziału
Czy wzrost liczby wniosków hipotecznych oznacza nowy boom?
To sygnał odbudowy popytu, ale nie gwarancja gwałtownego wzrostu cen. Znaczenie mają również podaż, decyzje RPP, dochody klientów i sytuacja w konkretnym mieście.
Transkrypcja tego rozdziału
Już jest początek znowu bumu. Liczba wniosków rośnie, dostępność kredytów się za chwilę zwiększy. W zasadzie już się zwiększa. Jest dzisiaj taki moment na rynku, którym absolutnie nie możemy mówić o tym, że jest źle. Średnia zdolność wzrośnie około 15%, to jest naprawdę sporo. No to mamy przestrzeń do tego, żeby ludzie po prostu poszli na zakupy i to się więc jeżeli ktoś potrzebuje dzisiaj kupić nieruchomość dla siebie, no to to wydaje mi się, że ta cena kredytu nie powinna grać takiej roli. Biznes rider Daniel Siwiec. Na miejscu pasażera jego gość w interesującej rozmowie o nieruchomościach, biznesie i życiu. Cześć, witajcie w nowym odcinku Business Ridera. A moim dzisiejszym gościem jest Ronald Szczepankiewicz. Piąteczka. Kanał napędza Investoro.pl. Działaj szybciej niż konkurencja i dokładnie wyceń każdą nieruchomość. Jest ekspertem kredytowym, osobą, która zawodowo zajmuje się pomocą ludziom w uzyskaniu kredytu, a dużo się dzieje na
Rynku właśnie kredytów. Mówią nam o tym, że stopy procentowe pójdą w dół. Dużo mówią o Bezpiecznym Kredycie, tak, o dotacjach rządowych, więc jakby sporo się dzieje. Mamy już wiosnę, można powiedzieć, na tym rynku kredytowym. I powiedz mi, Ron, jak sytuacja wygląda w tym momencie kredytowa, no bo przez ostatni rok była taka trochę flauta. No 2023 rok to pierwszy rok, w którym nie było Bezpiecznego Kredytu 2%. Miało być mieszkanie na start, więc rynek czekał. Co dalej? 24. Tak, 24, przepraszam. O, widzisz, w innych czasach w swojej głowie żyje. 2023 skończył się Bezpieczny Kredyt. 24 to był pierwszy pełen rok, gdzie żadnego dofinansowania nie było i gdzieś tak można było powiedzieć, że branża czekała na mocne załamanie, no bo jednak Bezpieczny Kredyt mocno dopalał, a okazało się, że wcale tak niekoniecznie było, nie? Że że jednak ta ta liczba wniosków gdzieś cały czas rosła i do dzisiaj ona ona rośnie. Proste liczby
Jakby 2022 rok, czyli rok kiedy było źle na rynku kredytów hipotecznych był dołek, mniej było wniosków niż w kredycie niż w kryzysie subprime, czyli lata 2008-2009. 12 tys. Wniosków było w szczycie 48 tys. Mówimy o końcówce, o miesięcznym. Tak. Tak. Liczba wniosków o kredyt mieszkaniowy w jednym miesiącu złożonych. Tak. Czyli końcówka 2022 to było właśnie 12 tys. Wniosków. Gdzieś tam można powiedzieć grudzień 2023 to było 48 tys. Także spora różnica. Tak. Dzisiaj nie mamy żadnego programu wsparcia, a mamy 37 tys. A jak było w styczniu? Bo to mówisz, mówisz o marcu, bo nagrywamy to w połowie kwietnia, prawda? Jest 15 kwietnia dzisiaj. Dokładnie. Są dane za marzec. Za marzec. A jak wyglądały dane za luty i styczeń? Grudzień pamiętam z głowy mogę powiedzieć, to jest 26 tys. Tak? Czyli znacząca zmiana. Okej. A jeżeli chodzi o przyznawalność, to no bo
To wnioski to jest jedno, czyli jakby są ludzie chcą brać kredyty mieszkaniowe, tak? To nie jest, to nie jest tak, że się obrazili, prawda? Okej, czyli mamy 37 tys. A wiadomo coś już, bo te dane BIK pewnie raportuje często w sposób rzeczywisty, z tego, co widziałem tam, tak to to widać co się dzieje w kwietniu, że jest ożywienie. Czy znaczy chodzi ci o uruchomione kredyty? Nie, nie chodzi o wnioskowane. Jest, jest jak najbardziej. No jest ożywienie. Grudzień to było 26 tys. A marzec mamy 37, także jest. Znaczący wzrost i to jest też niesamowite, no bo kredyty hipoteczne na dzień dzisiejszy można powiedzieć są w bardzo podobnej cenie, jak były pół roku temu czy rok temu. Tak jakby. I z jednej strony ludzie mogli się przyzwyczaić do tych jakby kosztów utrzymania takiego kredytu, ale też dochody ich wzrosły, a za tym idzie zdolność kredytowa, nie? Więc pomimo tego, że nie mamy żadnego dofinansowania, no to faktycznie ta liczba kredytów wzrasta. Tak, bo ceny
Nieruchomości w jednym mieście wzrosły, w drugim lekko spadły, ogólnie są w miarę stabilne i tam się w miarę trzymają te ceny i są stabilne, a wynagrodzenia cały czas rosną. Tak więc jakby przez to, przez ten rok ktoś mógł zauważyć, że kiedyś go nie było stać, a dzisiaj być może go stać. No okej, ale czego się możemy spodziewać, bo mówią o tym, że straszą nas, że obniżą koszt kredytu. Czemu straszą? No śmieję się oczywiście, że że mówi się o tym, że tak Glapiński mówił, że nie, jeszcze długo, długo nie, że te stopy pójdą w dół za jakiś dłuższy czas. To teraz nagle się okazało, że jest szansa, że stopy spadną. Tak, tak. Wspomniałeś właśnie o tym, że nagrywamy w połowie kwietnia i niedawno była konferencja, na której prezes Adam Glapiński wspominał, tam jakaś dziennikarka go pociągnęła trochę za język i powiedziała: "To kiedy te obniżki, jakieś konkrety?" I on wspomniał, że że w tym roku dopuszcza dwie obniżki po 50 punktów bazowych,
Jak obniżki stóp mogą zmienić raty i zdolność kredytową?
Spadek stóp powinien poprawić zdolność i raty, ale skala korzyści zależy od rodzaju oprocentowania oraz zasad stosowanych przez bank.
Gość omawia sygnały, które rynek interpretował jako zapowiedź obniżek, i zachowanie wskaźnika WIBOR. Zastrzega, że przyszłe decyzje RPP pozostają niepewne, a wskaźnik dotyczy przede wszystkim kredytów ze zmiennym oprocentowaniem.
Oprocentowanie okresowo stałe zapewnia przewidywalność i w niektórych bankach daje wyższą zdolność niż wariant zmienny. Dlatego klient może wybrać stałą stopę nawet wtedy, gdy spodziewa się obniżek, jeżeli bez niej nie uzyska potrzebnej kwoty.
Przejdź do rozdziału w filmie: 04:14
Pytania do rozdziału
Stałe czy zmienne oprocentowanie daje wyższą zdolność?
W rozmowie wskazano, że okresowo stałe oprocentowanie bywa korzystniejsze dla zdolności, ale zależy to od banku i profilu klienta. Nie przesądza to o niższym koszcie przez cały okres.
Transkrypcja tego rozdziału
Czyli łącznie około jeden punkt procentowy niżej od tego co mamy. Ale tak powiedział, że nie wiadomo kiedy. Gdzieś tam rynek szczególnie Twitter podchwycił, że już pierwsze obniżki będą w maju, co było swego rodzaju spekulacją, ale my będąc w rynku widzimy to, że no bank na przykład taki jak PKO BP obniża stopę procentową u siebie WIBOR trzymiesięczny już jest poniżej stopy referencyjnej, czyli tej co jest ustalana przez Radę Polityki Pieniężnej, czyli on przyjmuje po prostu niższe niższą stopę niż jest średnia dla rynku. Tak. Tak. Można było wcześniej zobaczyć jak stopy rosły, że widać było po tym wskaźniku kiedy przestaną podwyższać. Było wszystko to nie jest manipulacja. No bo ja rozumiem, że jeżeli bank żonglowałby swoją marżą i zjeżdżałby z ceny, no to by musiał to zrobić, nazwijmy to, no tu i teraz, prawda? A jeżeli on teraz manipuluje przy WIBOR-ze, czyli jakiś inny WIBOR przyjmuje albo uznaje, że WIBOR jest mniejszy niż jest naprawdę, tak naprawdę robi co chce. No
Bo jeżeli ustala sobie marżę załóżmy na 2% marżę kredytową tak no to ta marża jest stała i klient nie może negocjować. A jeżeli chodzi o WIBOR no to WIBOR nie zależy od banku. A skoro od niego zależy, bo sobie dzisiaj przyjmuje taki, jutro taki, no to klient za to zapłaci. Czy to nie jest trochę wiesz takie, że biorą co chcą, żeby lekko dzisiaj zejść z ceny, ale później podwyższyć? Że trzeba mieć na uwadze, że niższy WIBOR to oznacza też bardziej atrakcyjną ofertę na rynku, więc teoretycznie więcej osób tam złoży wnioski o kredyt mieszkaniowy, więc tak można by to w ten sposób odbierać. Jaka jest rzeczywistość to ciężko powiedzieć. Na pewno WIBOR trzymiesięczny jest przede wszystkim wskaźnikiem dla osób, które kupują nieruchomość na kredyt mieszkaniowy ze zmiennym oprocentowaniem. Trzeba to podkreślić, tak? Czyli tak dzisiaj jest obniżany, może być podwyższany. Ciężko ciężko powiedzieć jak to, jak to będzie wyglądać. Na początku wszyscy zachęcali te stopy stałe. A co dzisiaj ty sądzisz? Jakby ile osób się na to zdecydowało? Jaki są, że to jest taki
Ile osób bierze na zmiennych, ile bierze na stałych stopach? Dzisiaj większość osób to jest jakieś 80% do 20, chociaż nie mam tych danych konkretnie przed oczami gdzieś gdzieś je widziałem, więc możecie potraktować to bardziej jako plotkę niż niż jako fakt. Więc 80% bierze na stałym tuż przed tym jak za chwilę będą obniżać stopy procentowe, nie? To też trzeba mieć na uwadze, że myślałem, że powiesz odwrotnie. No bo dla mnie to jest oczywiste, że jest szansa, że obniżą jest większe niż to, że będą wyższe jeszcze. Tak. Natomiast trzeba brać pod uwagę też jakie korzyści daje stała stopa procentowa dzisiaj. Stała powiedzmy czasowo stała, bo to są kredyty na 5 lat oprocentowanie stałe. Tam jest korzyści jakie to daje, no to przede wszystkim wyższa zdolność kredytowa, bo różnica między zmiennym a stałym w banku to jest około 1,5%.
Więc zdolność kredytowa, powiedzmy, jeżeli ktoś chciałby wziąć kredyt na zmiennym oprocentowaniu, no potrzebuje zarabiać na przykład o 15% więcej, żeby dostać na zmiennym po prostu takiego nie dostanie innego, tak? Czyli bierze na maksa, tak? Najczęstszy problem dzisiaj, jeżeli chodzi o kredyty hipoteczne, to nawet nie jest rata kredytowa, tylko jest zdolność kredytowa, tak? I to jest też jeden właśnie z elementów, który który no najważniejszy element tak naprawdę, no bo okej, może być jakiś bank, który ma niższą ratę o 200 zł, ale ma taką politykę wyliczania zdolności kredytowej, że pomimo tego, iż rata jest niższa, to zdolność na przykład w tym banku jest niższa o 100 000 zł. To jest dużo, nie? A twoim zdaniem banki są teraz sztywne dosyć, czy są bardziej elastyczne, czy widać, że się otwierają poza tym bankiem PKO BP, który się jakby obniżył. Czy otwierają na co? Na ekspansję. Bo na nowych klientów, bo no te te ostatnie dwa lata nie były dla nich z jednej strony wesołe, z
Drugiej strony jak patrzymy na wyniki ile zarobiły, no to można powiedzieć, że zarobiły bardzo dobrze. Tak, banki. Okej, może najpierw powiem jak wygląda cały rynek. Mamy dzisiaj sytuację jeżeli chodzi o liczbę wniosków kredytowych jak 2019 rok pamiętamy to był rok kiedy nie było jakiegoś takiego turbo szału na rynku ale już się dużo działo mówili wszyscy pamiętam że bańka pamiętam te komentarze pod filmami że bańka o nieruchomości zaraz wybuchnie tak mówili no dokładnie więc to był okres kiedy było jeszcze normalnie ale tuż przed przed wystrzałem jakby nie mówię że za chwilę będzie wystrzał tylko chcę chcę jakby wam pokazać że jest dzisiaj taki moment na rynku, którym absolutnie nie możemy mówić o tym, że jest źle, jeżeli mówimy o liczbę kredytów i tak dalej, ale też nie jest jeszcze rynek przepalony jak Bezpieczny Kredyt 2%, gdzie na decyzję czekało się nawet 7 miesięcy, nie? To to takie takie czasy były, tak? Bo banki były zatkane, tak? Wnioskami zatkane. I dzisiaj mamy te 37 tys. Wniosków bez
Bezpiecznego kredytu, a 48 jak jak czy tam 46 tys. Jak był Bezpieczny Kredyt, to już pokazuje, że jesteśmy blisko szczytów, jeżeli chodzi, a jesteśmy tuż przed obniżkami stóp procentowych. Tak, także banki też oczywiście to wiedzą i chętnie przyjmą kolejne wnioski i są jakby otwarte na to co być pierwsze po prostu w tym w tym blokach startowych stoją. Tak. Tak. No teraz to co jest bardzo ważne, jeżeli chodzi o rynek hipotek w Polsce to jak zostaną obniżone stopy procentowe, no to ruszy lawina refinansowań kredytów. Tak. No bo jeżeli ktoś brał kredyt ze stałym oprocentowaniem, no a ile mógł brać na przykład? Dzisiaj jest 6,7% przed obniżkami stóp procentowych. Tak. Brałem z początkiem 2023 na 8,35% tak już przeniosłem ten kredyt do nowego banku na na 6,7% i dalej go będę przenosić na na jeszcze niższe oprocentowanie. Jak jak spadnie i będzie jeszcze niżej. Tak. Tak
Kiedy warto refinansować kredyt hipoteczny?
Refinansowanie ma sens, gdy nowa oferta obniża łączny koszt po uwzględnieniu wszystkich prowizji, ubezpieczeń i formalności.
Ronald opisuje przeniesienie własnego kredytu z oprocentowania około 8,35% do około 6,7%, co według niego zmniejszyło miesięczną ratę o blisko tysiąc złotych. Zapowiada ponowne porównanie ofert po kolejnych spadkach.
Gość przedstawia usługę Refinansowy Alert, która ma informować klienta, gdy rynkowe oprocentowanie spadnie do wskazanego poziomu. Sam spadek stóp nie przesądza jednak o opłacalności przeniesienia: liczą się pozostały kapitał, okres kredytu i koszty nowej umowy.
Przejdź do rozdziału w filmie: 09:29
Pytania do rozdziału
Kiedy opłaca się refinansować kredyt?
Gdy oszczędność na racie i odsetkach przewyższa koszty przeniesienia, a nowa umowa nie pogarsza istotnych warunków. Trzeba policzyć cały pozostały okres, nie tylko pierwszą ratę.
Transkrypcja tego rozdziału
Powiedzmy. W moim przypadku ja brałem kredyt na 900 tys. Zł zł. Obniżka z tego 8,3% do 6,7%% spowodowała, że ratę kredytową miałem prawie o 1000 zł niższą. Czyli o tyle zmniejszyłeś te odsetki. Tak. Tak. To łączny koszt odsetek spadł o znaczącą kwotę, nie? Także to czyli wniosek z tego taki, jeżeli macie stary kredyt, to warto go doradcą finansowym przeanalizować i być może zrefinansować w innym banku. Po prostu przenieść tak jak się numery przenosi z playa do plusa albo odwrotnie. Bardzo dobre porównanie. Tak, tak. Po prostu przenieść to a możemy mieć same korzyści, prawda? Nie tylko konkurencyjnością banku, ale też ta oferta się zmienia i raz banki mają ciśnienie na kredyty, a raz nie mają, prawda? Jeżeli nie mają ciśnienia, jakby stopy są niskie, to marżę, czyli to co bank zarabia, jedna ze składowych tego, co bank zarabia można powiedzieć, no to to jest wysoka, no bo wszyscy się pchają po prostu pieniądze za darmo. Ale dokładnie dzisiaj te te marże na jakim są poziomie? Marże są w okolicach 2,5–2,6%.
Natomiast tu, tu jeszcze chciałbym wrócić do tych stałego oprocentowania, bo to, że ktoś słyszy o tym, że stopy procentowe obniżają, to jedno, ale trzeba wiedzieć do którego banku uderzyć, że gdzie tam gdzie jest najtaniej i my to wiemy na co dzień, tak? Przygotowaliśmy taki, można powiedzieć autorski projekt, nazywa się Refinansowy Alert. Osoba, która zapisze się na nasz formularz, poda jakie ma oprocentowanie dzisiaj i przy jakim oprocentowaniu mamy się do niej odezwać, jak już spadnie rynkowy, tam działa automatyzacja i i po prostu odzywamy się mailowo, telefonicznie. Także jeżeli chcielibyście z tego skorzystać, to zapraszam na rmkredyty. Pl/refinansowanie. A miałeś kiedyś takiego chatbota? No mam go dalej. Tak. Jak jak on działa? To był ZapytajRonalda. Pl. Tak. I on ja napisałem książkę Tajna broń kredytobiorcy i ona zdążyła się już w pewnym stopniu zdezaktualizować i zamiast robić kolejnego wydania, które jak piszesz książki to wiesz, że to kosztuje nieraz setki godzin tak
Naprawdę zanim się przygotuje do druku, zaktualizow zaktualizowaliśmy to, co było nieaktualne i zrobiłem to w formie chatbota, czyli dałem wiedzę pochodzącą z książki i z pytań na YouTubie, oczywiście z dobrymi odpowiedziami jako bazę wiedzy. No i Zapytaj Ronalda, ktoś może zadać pytanie związane z hipoteką. Najlepiej to to działało w momencie, kiedy właśnie były pytania związane na przykład z bezpiecznym kredytem 2%. No bo mieliśmy całą ustawę, którą mogliśmy dać jako wiedzę i i świetnie odpowiada. Okej, super. A jeżeli chodzi o programy te rządowe, o których które miały wejść, nie weszły teraz na jakim to jest etapie, bo wiem, że ty byłeś tam blisko i i monitorujesz to. No mieszkanie na start, czyli ten program, który potocznie był nazywany kredytem 0% a rzeczywiście był oprocentowany w okolicach 4,5%. M tak, tak to realnie wyglądało. Nie wszedł, to, to już wiemy. Teraz jesteśmy w okresie przedwyborczym, więc wiele usłyszymy obietnic różnych, które można gdzieś tam
Czy programy dopłat rzeczywiście zwiększają dostępność mieszkań?
Mogą pomóc części kupujących, ale ograniczenia cenowe i liczba wniosków mogą jednocześnie zniekształcać ceny oraz przesuwać popyt do wąskiego segmentu.
Rozmówcy krytycznie oceniają założenia programu Pierwsze Klucze. Wskazują, że niewielka liczba dostępnych wniosków byłaby tylko częścią całego rynku, a limity cen mogą zachęcać do sztucznego przenoszenia części ceny na garaż lub inne elementy transakcji.
Gość przypomina o istniejącym Rodzinnym Kredycie Mieszkaniowym, który w określonych warunkach umożliwia finansowanie bez standardowego wkładu własnego. Podkreśla jednak, że brak wkładu nie usuwa potrzeby zdolności kredytowej ani ryzyka związanego z wysoką kwotą długu.
Przejdź do rozdziału w filmie: 12:37
Pytania do rozdziału
Czy można kupić mieszkanie bez wkładu własnego?
W materiale wskazano Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy jako rozwiązanie dostępne w określonych warunkach. Nadal potrzebna jest zdolność, a finansowanie całej ceny zwiększa poziom zadłużenia.
Transkrypcja tego rozdziału
Będzie później zmienić pewnie na inne. No i jedną z tych obietnic jest właśnie program Pierwsze Klucze, który jest taką, mam wrażenie, że odpowiedzią ludzi na potrzeby ludzi tych, którzy chcą taki kredyt, żeby wszedł i tych, którzy nie chcą, żeby wszedł. Tak, no bo słyszymy o tym, że deweloperzy się tutaj nie nachapią, bo jest tylko rynek wtórny. Fliperzy się nie nachapią, bo trzeba mieć mieszkanie dłużej niż ile tam niż 5 lat chyba, nie? Tak, tak, tak, tak. Żeby i kupić w tym programie. Także no są to różnego rodzaju takie właśnie kruczki, takie szczegóły pod pod publikę tak naprawdę, nie? A później wszystko można później zmienić. Okej. A co ty sądzisz o tym pomyśle właśnie tym najnowszym, który który wypłynął, że o pierwszych kluczach, że jak to wpłynie na na rynek według ciebie? Bardzo nij jakbym powiedział, bo liczba wniosków jest bardzo ograniczona. Tam chyba było coś na wniosków na kwartał, więc to
Jakby to przełożyć na cały tak tak na tys. Przepraszam, oczywiście tysiącach mówimy. Na na kwartał niewiele zmieni, jeżeli w miesiąc jest 37 tys. Teraz związku składanych, nie? Także no około powiedzmy 120 000 na kwartał, no to byłoby jakieś 10% całego rynku więcej. A jak obniżą stopy to pewnie będziemy mówili o powiedzmy 40 kilku tysiącach miesięcznie w więc to nie zawróci Wisły, prawda? Natomiast no i 10 tys. Zł za metr limit wiesz. Tak. Tak więc teoretycznie to może zmniejszyć ceny, ale na papierze czy No to to też było ciekawe, nie? Jak jeden z ministrów powiedział, wprowadzamy ten program, wyszedł na scenę, a ktoś inny z ministerstwa powiedział, że nie odsuwamy ten program na bok, ponieważ on podwyższy podwyższy ceny transakcyjne nieruchomości. On on może bardzo obniżyć ceny, ale tylko i wyłącznie formalnie na papierze. No bo ludzie będą, jeżeli ktoś sprzedaje mieszkaniec załóżmy po 11, to się
Dogadają jak w krajach, gdzie są wysokie podatki w Hiszpanii i pod stołem będą się rozliczali, czyli kupią mieszkanie formalnie za 10 z metra, ty żeby jak było w rodzinie na swoim czy MDMie. Tak, dokładnie dokładnie tak było. Jak mówi była taka patologia przez to, że właśnie były garaż za złotówkę, nie? Albo garaż drogi, a mieszkanie tanie, nie? Tak, tak, tak. Że, że były będą takie limity. No i i faktycznie może część mieszkań stanieje, ale tylko i wyłącznie na papierze, a nie w ofertach deweloperów może czy tam osób, które mają do sprzedaży. Jest to jest to bardzo realny scenariusz, no bo mało co się łapie w Warszawie za 11 tys. Zł za metr kwadratowego, ale jak jest za 12 tys. Zł, no to już można porobić różnego rodzaju. Tak, bo kosztuje 20 tys. Zł. Znaczy tam były inne miasta wyłączone z tego. No ale jestem też pewny, że jeżeli te nawet parnaście% rynku zniknie jakby tak, czyli ta podaż by zostanie wchłonięta przez tych kredytobiorców, którzy być może nich by nie było na rynku, to to spowoduje, że ta
Podaż będzie jeszcze mniejsza i ci co chcą kupić za gotówkę albo za normalny kredyt będą mieli mniejszy wybór i przez to zapasów więcej ostatecznie, bo będzie po prostu podaż będzie mniejsza, bo bo będzie wyczyszczona. Może być tak jak najbardziej. I i tak naprawdę to na papierze ceny mogą spaść, a w praktyce ceny wzrosną. Tak, jeżeli to w ogóle wejdzie. Tak, tak. No zgadzam się, może tak być. Jednym z elementów, który też robi robi robotę w tym programie jest to, że do 500 tys. Zł zł nie trzeba w ogóle wkładu własnego w tym programie. No i teraz ludzie jeżeli jeżeli ktoś na to czeka, to tak naprawdę nie powinien już czekać, ponieważ jest taki program na dzisiaj dostępny, nazywa się Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy i faktycznie do 500 tys. Zł można wziąć kredyt bez wkładu własnego.
Raz, że nikt o tym nie wie w ogóle, to jest to jest fenomenalne. A banki o tym nie mówią, jak przychodzicie, nie? Cisza jest totalna, nie? Pośrednicy kredytowi, doradcy kredytowi, nikt o tym nie mówi w ogóle. Chyba jestem jedyną osobą, która trąbi na tym na prawo i lewo i i też prawie nikt z tego nie korzysta. Czyli jak tym benefitem jest to, że możesz kupić mieszkanie bez wkładu własnego. Tak. To jest największą zaletą tego tego rodzinnego kredytu mieszkaniowego. Tak. No bo przy Bezpiecznym Kredycie 2% zobacz tak. Ludzie kupili mieszkania, ci co kupowali, gdy program już trwał, kupili już po wzrostach cen, więc tutaj nie zaoszczędzili, nie. To jest jakby pierwsza rzecz. Okej, kupili do 500 tys. Zł zł bez wkładu własnego, no ale mieszkanie, które było już przewartościowane tak na dobrą sprawę. Jedyne zaleta bezpiecznego kredytu 2% to była niska rata. No bo za tyle za ile miałeś ratę na przykład 1700 zł nie byłeś w stanie wynająć mieszkanie za 500 tys. Zł. Nie. A powiedzmy Pierwsze Klucze
Zrobiliśmy też pod to kalkulator rmkredyty. Pl Pierwsze Klucze i wychodzi nam z tego kalkulatora według tych danych, które mamy od ministerstwa, że znowu oprocentowanie jest w okolicach 4,5%. M tak, czyli i to na dzisiaj. Jak omniżą stopy procentowe to się okaże, że normalny kredyt jest na bardzo podobnym poziomie. Nie trzeba spełniać żadnych warunków, można rynek pierwotny kupować i tak dalej, i tak dalej, nie? Więc jest to taki program typowo pod wybory, tak? I nieważne, to jest tak samo jak ksiądz, który zbiera na dach, nie? Nieważne, nie chodzi o to, żeby zebrać, tylko żeby zbierać po prostu, nie? I tak nieważne, żeby zrobić ten dobry program, żeby faktycznie coś rozwiązać, tylko żeby mówić, że się robi. Ciekawe porównanie, prawda? Po prostu biznes rider. A twoim zdaniem to jest teraz moment, żeby wyciągnąć kredyt, że ktoś ktoś się czeka, stoi w bloku startowym i się zastanawia, czy to już, czy to za rok, czy to za dwa, czy to jest ten moment,
Kupować mieszkanie teraz czy czekać na tańszy kredyt?
Przy zakupie na własne potrzeby ważniejsze od idealnego momentu może być to, czy nieruchomość poprawia życie, rata mieści się w budżecie i pozostaje bezpieczny bufor.
Ronald opisuje zakup domu w okresie wysokiego oprocentowania, ponieważ przeprowadzka rozwiązywała realny problem rodziny. Późniejszy wzrost wartości i refinansowanie poprawiły ekonomikę decyzji, ale wynik jednego przypadku nie gwarantuje podobnego rezultatu innym.
Rozmówcy traktują kredyt jako dźwignię, której nominalna wartość z czasem maleje w relacji do dochodów i cen aktywów. Jednocześnie mocno podkreślają potrzebę poduszki finansowej. Osoba bez zapasu na utratę dochodu nie powinna opierać bezpieczeństwa wyłącznie na założeniu, że nieruchomość zdrożeje.
Przejdź do rozdziału w filmie: 17:48
Pytania do rozdziału
Czy warto czekać na obniżkę stóp przed zakupem mieszkania?
Nie zawsze. Przy zakupie dla siebie trzeba uwzględnić korzyść z przeprowadzki i koszt dalszego czekania; oczekiwanie może mieć sens, gdy obecnie brakuje zdolności lub bezpiecznego bufora.
Transkrypcja tego rozdziału
Czy jeszcze poczekać warto według ciebie? No wszystko zależy tak naprawdę od tego, po co kupujemy tą nieruchomość. No bo jeżeli kupujemy ją dla siebie na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych, prosty przykład podam swój. Właśnie mieszkaliśmy w Bieszczadach w bloku na czwartym piętrze bez windny. Syn miał półtora roku i trzeba było go targać na górę kilka razy dziennie. Bieszczadach. Tak. W Bieszczadach. Ustrzyki Dolne. Okej. No i wiedzieliśmy, że chcemy kupić dom gdzieś pod Warszawą i wtedy kredyty były najdroższe w historii. No to ja nie zastanawiałem się wiesz czy rata będzie tyle czy tyle, tylko wiedziałem, że mnie stać na ratę, wiedziałem, że mam zdolność kredytową, kupuję dom, bo on spełnia moje potrzeby i faktycznie polepszył moją sytuację w ogóle życiową. Bardzo dużo dało to korzyści różnych, tak? I w takiej sytuacji nie czekałem, tak? Chociaż mogło być jeszcze na przykład drożej, ale równie dobrze taniej, bo widziałem, że to jest po prostu no ekstremum jakieś, nie oprocentowanie 8,3%, chociaż i tak to był najtańszy pieniądz na rynku, bo inflację
Mieliśmy na 10%, więc no petarda, nie? Bierzesz kredyta, pieniądz się dewalue. Widzisz teraz tak, o ile o ile mniej więcej ten dom, który kupiłeś wzrósł procentowo na wartości od tamtej pory? Ja go kupiłem za 920 tys. Zł, a z wyceny wychodzi 1,15 mln zł. Na dzisiaj. Tak, tak, tak, tak. Czyli można powiedzieć, że te paręnaście% inflacja ci podniosła. Tak, on po prostu się obroni przed inflacją, nie? Tak. No właśnie. Więc jakby to, że kupiłeś tutaj najdroższy, to dzisiaj zaklepałeś sobie tamtą cenę, prawda? I dzisiaj możesz go refinansować, jak pieniądze są tańsze. Tak, już to zrobiłem i znowu będę za chwilę robić, no bo za chwilę będzie znowu taniej, także ma to jak najbardziej sens. Więc jeżeli ktoś potrzebuje dzisiaj kupić nieruchomość dla siebie, no to to wydaje mi się, że ta cena kredytu nie powinna grać takiej roli. Chyba, że ktoś na przykład nie ma zdolności, a za pół roku ta zdolność będzie wyższa na przykład o 150 000 zł, bo spadną stopy procentowe chociażby z tego powodu, no to warto czekać, nie? Jasne. A wiesz co, ty tak dosyć łatwo
Mówisz o kredytach, ale wielu Polaków ma takie coś w sobie, że nienawidzi kredytów i najchętniej by się ich pozbyło. Traktuję to jako taką taki blaszany gorset, który zakłada na siebie i się duszą nim. Nie mam takie też wczoraj rozmawiałem z kolegą, który jest przedsiębiorcą i mówi: "Ja mu tam radziłem, żeby akurat może coś sfinansował, wziął kredyt i to ogarnął, a ma fajny majątek i on mówi: "Wiesz co, Daniel, ale wszystko fajnie, ale ja nienawidzę kredytów i nawet jakby to było dla mnie korzystne, to ja po prostu ich nienawidzę." I i co ty sądzisz o takim podejściu? Czy widzisz takie podejście u klientów? Znaczy do cieb przychodzą ludzie, którzy już chcą brać kredyt, prawda? Natomiast takie coś jest. I teraz jak możesz pokazać ludziom tą taką dobrą stronę kredytu? Bo oczywiście jak ktoś bierze kredyt na kartę kredytową i jedzie na wakacje, no to generalnie to się nie wzbogaci na tym. Raczej nie wzbogaci się. Dokładnie. No ja nie mam zamiaru nikogo przekonywać. Każdy ma prawo do do swojej opinii i nic mi do tego, co robi ktoś ze
Swoimi pieniędzmi, ze swoim życiem. Ja mogę powiedzieć o swoim jakby przykładzie. Tak. Kupuję nieruchomość na kredyt mieszkaniowy. Kredyt jest wysoko oprocentowany tam 8% w skali roku, tak jak wspominałem. Dzisiaj minęły już 2 lata. Nieruchomość obroniła się jeżeli chodzi o inflację, więc mam LTV tam w okolicach 80 czy tam 70 kilku procent. Czyli zadłużenie w relacji do nieruchomości. Więc ta różnica jest swego rodzaju takim buforem bezpieczeństwa. Jakby coś było nie tak, jestem w stanie tą nieruchomość sprzedać, pozbyć się kredytu. Tak. Tak. Natomiast długoterminowo, jak byśmy spojrzeli na to, co się działo na na rynku, to ceny nieruchomości rosną. Jakby już abstrahując od tego, czy nominalnie, czy czy realnie, czy po uwzględnieniu inflacji, one po prostu są coraz więcej warte względem tego, za ile kupiłem. Czyli utrzymy realną wartość. Po prostu może być. A kredyt się dewaluuje przez inflację, tak? Tak, kredyt jest zapisem nominalnym, który który stoi w miejscu, prawda, jakby, a nawet się
Zmniejsza, bo go spłacasz częściowo. Tak. Biorę kredyt po dzisiejszej wartości pieniądza. Mija 10 lat, pieniądze są mniej warte, więc jakby teoretycznie mam mniej do oddania, a w praktyce tak właśnie jest. No bo tą różnicę między ceną zakupu a późniejszą wartością nieruchomości w postaci wzrostu wartości tej nieruchomości. Więc długoterminowo jest to relatywnie tańszy pieniądz. No tak to wygląda. To jest po prostu dźwignia, nie?. Ale ludzie mówią, no muszę pożyczam 500 tys. Zł, oddaję milion, tak za 30 lat i ja nie chcę tych pieniędzy płacić, bo nie będę oddawał pieniędzy do banku. Tak. No tylko, że jak za te 30 lat za ten milion, nie wiem czy kupisz takie mieszkanie jakie masz dzisiaj, prawda, i będziesz wynajmował całe życie od kogoś i można wynajmować całe życie, tylko to niekoniecznie jest mądre finansowo, nie patrząc z perspektywy czasu właśnie poza tym jaki w jakim systemie w ogóle żyjemy. W systemie, w którym wychodzi prezes Rady Polityki Pieniężnej i mówi
Nam wszem i wobec, że za chwilę osiągniemy cel inflacyjny i jak inflacja jak inflacja będzie tylko i i jak będzie tylko 3,5% to już jest naprawdę dobrze. A 3,5% jeżeli zobaczymy inflację na przestrzeni 40 lat, no to nasze pieniądze są warte o 50% mniej powiedzmy nie. Więc wiesz, jakby ktoś wyszedł jakiś polityk powiedział: "Zabiorę wam 50% na oszczędności, no to zaraz go na wózku uwi". Ale jak mówi to innymi słowami, dokładnie to samo, to jest okej, bo cel inflacyjny został osiągnięty, nie? Więc jakby myśląc takimi kategoriami, no będą wywoływać inflację, jeżeli byłaby deflacja, to będą wywoływać inflację, utrzymywać ją. Więc jak jest inflacja, to znaczy, że pieniądz stracić na wartości, więc dobra, które trzymają wartość, no są coraz więcej warte, więc tutaj kredyt jest darmowy, długi, w długiej perspektywie oczywiście, tak? I oczywiście z buforami, tak? Czyli poduszka finansowa plus jeszcze to też sobie podkreśmy to, no bo wiele osób się
Boi brać kredyt i to jest uzasadnione, tak? Mają oszczędności na dwa, trzy miesiące życia i no lepiej żeby w takiej sytuacji odpuścili sobie kredyt. No bo faktycznie jakby koleje losu są różne i może się okazać, że że po prostu ta poduszka będzie za niska. Tak. Uważam, że takim każdy inaczej każdy ma inną poduszkę finansową, nawet swojej głowy inaczej to układa. Ja się czuję naprawdę bezpiecznie, kiedy mam oszczędności na co najmniej dwa lata życia zupełnie bez dochodów. Tak na obecnym poziomie to jest mój, że tak powiem, taki bufor, że naprawdę jest spokojnie i co by się nie działo, to to sobie poradzę. Także to trzeba gdzieś tam poprzedstawiać w swojej głowie. Dokładnie. To ja mam pytanie teraz do ciebie.
Czy regulacje i działalność flipperów odpowiadają za wysokie ceny?
Rozmówcy uznają, że ceny wynikają z wielu czynników: wartości pieniądza, kosztu i dostępności kredytu, podaży gruntów, tempa budowy oraz lokalnego popytu.
Wątek przepisów o odległości zabudowy od szkoły oraz projektu ustawy antyflipperskiej służy rozmówcom do pokazania, że regulacje mogą ograniczać podaż albo tworzyć medialny efekt bez rozwiązania źródła problemu.
Daniel Siwiec podkreśla, że flipper jest uczestnikiem rynku, a nie jedyną przyczyną wzrostu cen. Jeżeli budowa przestaje być rentowna, deweloper może wstrzymać projekt lub przenieść kapitał do innego segmentu, co ogranicza liczbę nowych mieszkań i zmniejsza presję na spadki.
Przejdź do rozdziału w filmie: 24:03
Pytania do rozdziału
Czy flipperzy są główną przyczyną wzrostu cen mieszkań?
Rozmówcy temu zaprzeczają. Wskazują na inflację, politykę pieniężną, dostępność kredytu, koszty i tempo budowy, podaż gruntów oraz lokalny popyt.
Transkrypcja tego rozdziału
Słyszałem jakiś czas temu o tym, że weszły przepisy, które mówią o tym, że jeżeli ktoś ma własną działkę i buduje się na tej działce, to może się chce się budować. No tak, chce się budować, to to może dostać pozwolenie na budowę, jeżeli ta ta budowa jest nie dalej niż 1,5 km od najbliższej szkoły. To brzmi bardzo kontrowersyjnie, jak miasta 15-minutowe. Jak to wygląda w rzeczywistości? Co jest faktem tutaj? Wiesz co, ja też o tym słyszałem, natomiast nie wiem czy to weszło jeszcze. To, to, to był chyba jakiś żart, bo tak naprawdę ograniczały ci prawo zabudowy od nie od ciebie, nie od tego co twierdzi gmina, tylko od tego, czy jest placówka edukacyjna. A umówmy się, że w małych miejscowościach no jest jedna szkoła i czasami się wozi to dziecko do szkoły dalej niż półtora kilometra. Tak. Ja sam mieszkam w mieście i ja wożę dziecko do przedszkola ze szkoły dalej niż półtora kilometra. Waże 5 km, tak? I jeżeli bym
Mieszkał na miejscu oddalonym od szkoły, to gdzie nie ma szkoły, co nie jest moją winą, prawda? No to co? Nie, nie mogę się budować i to jest w ogóle jakiś taki chory pomysł i myślę, że że on po prostu nie wejdzie, no bo to by ograniczało możliwości zabudowy nawet w miastach. Tak. I No, no niesamowite, nie? Pomysły są różne. Pomysły są niesamowite. Tak. I tak ja ci powiem, że tak myślałem przez wiele lat, że już gorzej być nie może. To tak teraz takie czasy, że może być tylko lepiej. Chyba tego się trzymajmy. Jeżeli chodzi o jeżeli chodzi o rządzących, tak? Tak samo jak ta ustawa antyflipperska, która która gdzieś tam nas nią straszyli. Oczywiście nikt jej nie poparł i i była chora w zamyśle, prawda? Nie rozwiązywała żadnego problemu, wręcz jakby symulowała tylko, że rządzący próbują coś robić i i próbują coś naprawiać,
Grzebać tam paluszki wkładać po prostu w te tryby gospodarki walynkowej i nic z tego nie wyszło poza wielkim szumem. I mam wrażenie tylko i wyłącznie, że jest tak duży szum, że ludzie się nagle w do publicznej wiadomości doszło co to są flipperzy i tak naprawdę ludzie nie wiedzą co oni robią, ale wiedzą, że ale wiedzą tylko jedno, że to są spekulanci i tak że widzą tą końcówkę jakby nie, że zarabiają. Widzą, że to są przedsiębiorcy po prostu. A przedsiębiorcy w tym kraju po prostu ludzie bardziej myślą kategoriami właśnie tymi co inaczej co jest u źródła tych informacji, nie? Rzadko kiedy oglądają źródła, których pokazują, że pomagają w wielu ludziom, a takich jest też mnóstwo, tylko raczej słyszą ten szum medialny, który szczeka i ktoś kupuje na spekulacje po prostu. Tak. I na coie kupił od dewelopera 10 mieszkań i później sprzedał, bo ceny urosły, prawda? Teraz nikt nikomu nie zabranie kupować, tak? Jeżeli ty byś kupił, nie wiem, handlowałbyś żelazkami, to ci zabroni kupić w
Hurtowni albo kupić od producenta i później wystawić je na rynku. Tak. Tak samo no ktoś k handluje na targu też to robi to samo po prostu. Natomiast wiesz no gdyby ta osoba tego nie robiła, no to dany konsument nie mógłby kupić. Musiałby sam jechać do hurtowni albo dalej by jechać. Więc tak jeszcze temat, że wzrost ten nieruchomości jest spowodany przez flipperów, nie? No jeżeli ktoś tak myśli, no to adres, no to jest chociażby Rada Polityki Pieniężnej, która w taki sposób, a nie inny działa z politykę monetarną w tym kraju, że no pieniądz stracił na wartości w ciągu tam ostatnich siedmiu lat prawie 50%. Tak, to jest adres. Jest wiele, jest wiele powodów tego, że, że te ceny rosną. Nie tylko koszt kredytu, nie tylko dostępność pieniędzy, ale też i to, że ciężko się buduje. No teraz jest już wchodzą przepisy, że jest o wiele łatwiej o działkę, o wiele łatwiej zabudować tą działkę i mówi się, że deweloperzy mają duże banki ziemi i przekształcają te działki na
Mieszkaniowe, więc być może będzie taka kontrolowana duża fala podaży niedługo, więc te ceny już tak przestaną rosnąć tak jak kiedyś. Jeżeli będzie tak zwięcon jeżeli nie będzie pieniędzy no to te ceny też tańsze nie będą, bo deweloperzy po prostu przejdą to będą przedsiębiorcy, którzy są idą w inne inną branżę, tak mają kapitał, idą w inną branżę, inwestują w być może będą budowali farmy fotowoltaiczne, być może będą budowali magazyny, być może będą budowali inne rzeczy, nie muszą wcale mieszkań budować. Dokładnie. I jak nie będzie tam rentowności, no to będą budowali nieliczni. Jak będzie mało mieszkań, no to no to też te ceny spadać nie będą. Tak. No bo jeżeli ceny będą spadały, no to kto będzie budował? Po prostu ludzie deweloperzy będą mają ziemię, niech leży, poczeka 5, 10 lat jak sytuacja się zmieni i wtedy pobudują coś. Może nie bloki, ale biura. Może nie biura, a komercyjne budynki. Tak więc Business Rider. A Ronald Powiedz mi teraz jak wygląda
Czy ceny mieszkań czeka krach, spadek czy nowy boom?
Scenariuszem bazowym rozmówców jest lokalne zróżnicowanie i stopniowe ożywienie, a nie powszechna, gwałtowna wyprzedaż mieszkań.
Na przykładzie Warszawy rozmówcy pokazują barierę dostępności: zakup mieszkania za około milion złotych wymaga wysokiego wkładu i dochodu, a obecne oprocentowanie należy do wysokich na tle Europy. Niższe stopy mogą odblokować część zamrożonego popytu i zwiększyć zdolność osób, które dziś nie mogą kupić.
Jednocześnie duża liczba ofert nie musi automatycznie oznaczać krachu. Średnia różnica między ceną ofertową a transakcyjną może wynikać z odmiennej struktury sprzedawanych i niesprzedanych mieszkań, dlatego nie przekłada się wprost na taki sam rabat w każdej transakcji.
Ronald koryguje wcześniejszą prognozę spadków i wskazuje, że rynek należy analizować miasto po mieście. Zdaniem Daniela brak masowego nadmiernego zadłużenia właścicieli i duży udział mieszkań bez hipoteki ograniczają ryzyko wymuszonej wyprzedaży. Za kluczową niewiadomą rozmówcy uznają geopolitykę, a rosnące wnioski i dostępność kredytu interpretują jako początek kolejnego ożywienia.
Przejdź do rozdziału w filmie: 29:09
Pytania do rozdziału
Czy duża różnica między ceną ofertową a transakcyjną oznacza możliwość takiego samego rabatu?
Nie. Średnie mogą dotyczyć innej struktury mieszkań, ponieważ tańsze lokale się sprzedają, a droższe pozostają w ogłoszeniach. Każdą ofertę trzeba analizować osobno.
Transkrypcja tego rozdziału
Sytuacja, ile trzeba zarabiać dzisiaj, żeby kupić w dużym mieście nieruchomości? No okej, świetne pytanie. No powiedzmy dwa pokoje z garażem Warszawa około 50 m 50 m z wykończeniem no to potrzebujemy w okolicach miliona złotych tak załóżmy, że ktoś 200 tys. Zł zł ma wkładu własnego, 800 tys. Zł kredytu potrzebuje. No to jeżeli jest to singiel, no to w okolicach 10–11 tys. Zł na rękę z umowy o pracy na czas nieokreślony. To już pokazuje swego rodzaju problem. Tak. Tak. A jeżeli jest z kimś, no dwie osoby w gospodarstwie domowym, no to powiedzmy 12–13 tys. Zł to się kumuluje się, tak? Ale dalej mówimy o umowie o pracę, bo jak ktoś jest na działalności gospodarczej, to inaczej zupełnie liczone, umowa, zlecenie inaczej, nie? Także, czyli po 6 tys. Zł miesięcznie, tak? Minimum. No singiel, który ma powiedzmy 7 tys. Zł na rękę, no to jest jakieś 400 tys. Zł powiedzmy, nie? Tak, tak mówię z głowy, bo to jest jakby trzeba każdą sytuację osobno liczyć i inaczej do tego podchodzić, ale mówimy na pewnym
Stopniu ogólności. Tak to mniej więcej wygląda, nie? Pokazuje problem, nie? Coś coś jest nie tak. I jeszcze wiesz, oprócz tego, że trzeba wykazywać duże dochody, żeby uzyskać takie finansowanie, bo my widzimy też inny temat. Powiedzmy, ktoś ktoś ma i zdolność kredytową, i wkład własny i nagle widzi, że na koniec ma ratę 10 tys. Zł. I to jest to jest problem dla wielu ludzi mentalnie, nie? Żeby 10 tys. Zł przez 30 lat już inna sprawa, że to będą refinansować je kilka razy, ale ten próg wejścia taki wiesz jakby mindset to jest to jest dużo naprawdę złotych to jest to jest półtora miliona jakś kredytu albo 2 miliony to nie jest to jest półtora miliona czyli to jest trzypokojowe mieszkanie w Warszawie z wykończeniem i garażem nie m okej ale tak się dzisiaj kształtuje ten rynek jeżeli Jeżeli mówimy o innych
Gospodarstwach domowych, na przykład powiedzmy 2 plus 1, 2 plus 2, tak naprawdę większa liczba dzieci już niż niż dwoje w gospodarstwie domowym nie ma tak większego znaczenia. No to 12 tys. Na rękę tutaj jest zdolność w okolicach 700 tys. Zł zł. Tu też pokazuje się problem, czyli potrzebują albo dalej kupić, no albo po prostu wynajmować, nie?. No ale to tak, tak było jest i zawsze było, prawda? I tak jest w krajach zachodnich jest jeszcze gorzej. No że niekiedy osoba, która jest na wysokim szczeblu, jest dobrze z sytuowana, ma jest menadżerem być może też czasami nie stać na zachodzie, w Niemczech czy w Szwajcarii, żeby kupiła sobie własne mieszkanie, prawda? Więc nie z jednej strony tak, z drugiej strony mamy kredyty w okolicach tych 7% na dzień dzisiejszy. Jest to jedna z najwyższych, jedno z najwyższych oprocentowań w ogóle w Europie. Gdzieś tam chyba wyżej mają tylko Węgry, ale dobrze pamiętam.
No w każdym razie to jesteśmy na tym niechlubnym topie, tak? Na przeciwwaga powiedzmy Hiszpania, która ma tam w okolicach 3% i owszem mają wysokie ceny nieruchomości, ale czy aby na pewno Polacy kupują w Hiszpanii mieszkania, nie? Tak wiem. Sama mam mieszkanie w Hiszpanii i tak jakby kupiłem je taniej niż w Warszawie. Bym kupił mieszkanie z widokiem na być może Pałac Kultury, a tam mam widokiem na Morze Śródziemne, nie? No więc więc zobaczcie jak bardzo jesteśmy w takiej sytuacji, w której coś się musi zmienić i to już nadchodzi. To są właśnie niższe stopy procentowe i w na niektórych rynkach, na niektórych nieruchomościach też niższe ceny. Tak, razem kumulując to wszystko powoduje się, że znaczy spowoduje się to, że jest dostępność mieszkań dla konkretnych osób będzie większa, tak? W większości będzie większa, no bo trzeba przy tych samych dochodach masz wyższą zdolność kredytową. No a jak ktoś jest w stanie poszukać w konkretnym mieście, to i
Pewnie też wyraźnie może taniej kupić. Także popyt jest cały czas. Często on jest w formie takiej zamrożonej, no bo ludzie chcą kupić, a nie mogą, bo na przykład blokuje ich ta zdolność kredytowa i to właśnie nadchodzi tutaj duża zmiana w postaci niższych stóp procentowych. To jest to jest już tuż za rogiem. No bo tak jak wspominaliśmy PKO BP pokazuje codziennie, że WIBOR u niego jest niższy. Okej. A kiedyś pamiętasz rozmawialiśmy na temat tego, czy ten spadnął, czy ten wzrosły. Można sobie te odcinki nasze zobaczyć wspólne, prawda?. Ty kiedyś byłeś takim rok temu moim gościem i dwa lata temu również był zwolennikiem tego, że ceny spadną kiedyś, pamiętam. To się nie wydarzyło. Nie wydarzyło się nie wydarzyło się w długiej perspektywie krótkoterminowo wtedy spadały. Tak. No nie wiem. No ty się zawsze ze mną tutaj sprzeczasz, a ja się powołuję na raport.
To tak jakby mierzyć swoją wagę i swoje odchudzanie po tym, jak krótkoterminowo pójdziesz na kibel, zrzucisz balast i możesz powiedzieć schudłem, nie? I teraz krótkoterminowo waga ci spadła, natomiast na nieruchomości trzeba patrzeć w terminie trzech miesięcy kwartału, półrocza i wtedy można to obserwować. No bo tak niektórzy mówią i roku, i pięciu lat, ale jeżeli cena mieszkania była milion, a kupiłeś za 800, no to możesz porównywać to do toalety, ale jest 200 tys. Zł w kieszeni, nie? Nie, nie, ale to nie mówimy o tym, nie było takich, nie było 20-procentowych korekt. Od kiedy rozmawialiśmy, spotykamy się tak około co 8, 10 miesięcy i zawsze mi gdzieś tą szpilkę wtykasz. Tak, popełniłem błąd. Jak najbardziej przyznaję się do tego. Na tle danych, które miałem wtedy, uważałem, że ceny spadną. Pomyliłem się.
Jasne, ale to nie nie chciałem tutaj wiesz takiej deklaracji od ciebie, ale chciałem bardziej nawiązać do tego, co teraz myślisz, jakby co teraz sądzisz. No jest to jest to bardzo ciekawy moment. Trzeba rozpatrywać rynek nieruchomości poprzez konkretne miasta. I tak na przykład w Warszawie ta liczba ogłoszeń na sprzedaż nieruchomości jest jest no naprawdę wysoka, nie? Tutaj można powiedzieć, że jest wyższa niż liczba osób, które kupują, co nie znaczy, że ceny gdzieś tam już gwałtownie zaczęły spadać lub za chwilę to się wydarzy. Bardziej dotyczy to głównie rynku wtórnego raport NBP kwartał do kwartału mówimy trzeci kwartał 2024 do czwartego kwartału 2024 to różnica był mówimy o cenach transakcyjnych wynosiła około 7%. Tak to to znaczy że część mieszkań dalej zdrożała, część zatrzymała się ale część na pewno gdzieś tam staniała. Czy też rozrzut między cenami ofertowymi, mówimy
Cały czas o tamtym raporcie. Ofertowe versus transakcyjne, że ofertowe są około 17%, a właściwie odwrotnie, że transakcyjne są niższe o 17% niż niż ofertowe, nie? Ale to wynika jakby ja słyszałem o tym, że to około 20% jest, ale ale jakby przyjąć takie proste wnioski, że średnia cena ofertowa jest 20% wyższa niż rynkowa, no to jak będziesz chciał negocjować 20% każde mieszkan to jest po prostu niemożliwe. No jak to średnia jest, nie? Tak, ale to jest średnia, która wynika z tego, że sprzedają się tanie mieszkania, a wystawione są drogie. Czyli po prostu oni patrzą to, co jest na rynku i jest drogie versus to co się sprzedaje, a to co jest tańsze. Czy chodzi o bazę, która jest, tak? Czy czy o bazę, czyli po prostu to są niby te same mieszkania w tym samym mieście, te samej dzielnicy, ale jakby wystarczy, że się wysprzeda coś, tak i będzie w danym raporcie, a porównujemy to do coś, co się nie wysprzedało, tak? Czyli można
Powiedzieć, że tak jakby w salonie samochodowym sprzedawały się małe samochody, a są wystawione tylko drogie, które się nie sprzedały. Tak jak policzymy średnią, która się sprzedała, to samochody no jest duża dysproporcja między cenami średnimi, prawda? I i tutaj właśnie mi się wydaje, że z czego to wynika, bo to jest nieprzekładalne, bo tam średnia negocjacja ja przyjmuję 5%, a nie 15 czy 17, prawda? I to jest takie w miarę realne, że tyle jesteś w stanie już bardziej średnio wynegocjować. No z mojej perspektywy trzeba jeszcze poczekać, tak? No bo jesteśmy w takim momencie, że jakby dalej kredyty były tak oprocentowane jak dzisiaj, no to to na pewno nie byłoby to korzystne dla dla rynku nieruchomości. Ale jak widać ludzie się w tym odnajdują, no bo ta liczba, wzrastająca liczba wniosków pokazuje jasno, że jest to może nie okej, ale jest to akceptowane przez przez rynek. M ale z racji tego, że nadchodzą właśnie te obniżki 100% i zdolność, średnia zdolność wzrośnie około 15%, to jest naprawdę sporo, no to mamy przestrzeń do tego, żeby ludzie po
Prostu poszli na zakupy i to się oczywiście nie wydarzy następnego dnia, ale stopniowo coraz bardziej, coraz bardziej, nie myślę, że kluczowym cały czas jest zakończenie konfliktu na Ukrainie, że to jest miejsce, które może spowodować, że kapitał odpłynie albo przypłynie do Polski lub ludzie stąd wyjadą. Miało już nie być wojny, tak? A już, a jeszcze dalej, a jeszcze jest, no a jeszcze jest tak ponad dwa lata już. Wojny się tak trwają, może trwać 10 lat, prawda? I się wszyscy do tego przyzwyczaimy, prawda? I i będziemy dalej dalej funkcjonowali. No oby to się zakończyło i dało taką stabilność. Jakie jest twoje zdanie na temat rynku nieruchomości, ceny? Ymm zdaniem właśnie ceny są stabilne i mają solidny fundament, bo jakby można powiedzieć, że te ostatnie 2 lata tam nie było dużego dopływu kapitału na rynek i mimo to ceny nie spadły. Tak? Czyli dzisiaj nieruchomości mają osoby zamożne, osoby, które mają kapitał i to nie są desperaci, którzy wzięli na
Kredyt więcej niż powinni wziąć. Banki, tak jak mówiłeś, zresztą nie dają pieniędzy osobom, które nie zarabiają, które mają słabe dochody, więc biorą tylko ci, którzy coś stoją stabilnie na nogach i mają jakby w razie czego jeszcze plan B, więc nie będzie natychmiastowej wyprzedaży, jeżeli coś się tam wydarzy, tak? I jak nie wiem nie ma sprzedaży, to wszyscy sprzedają, tak? Czyli jakby i poza tym mniejszość mieszkań w Polsce ma dzisiaj hipoteki i ma kredyty. Większość jednak tych hipotek nie ma. Oczywiście nie mówię o tym, że kupuje mniejszość i większość na kredyt, bo to są inne rzeczy, ale historycznie kredyt hipoteczny jest nowym zjawiskiem, a mieszkania i księgi wieczyste są starym zjawiskiem, czyli zanim nie jesteście w stanie zahipotekować wszystkich mieszkań, które już były wybudowane przed latami 90. Więc cały czas większość mieszkań w Polsce nie ma hipoteki, jest wolne od obciążeń, więc jakby nie ma takiego powodu, żeby ludzie
Mieli nóż na gardle. Nawet jeżeli tak jest, to są pojedyncze przypadki, które ja chętnie kupuję. Nie mają, nie mają. Tak więc jakby nie widzę tego powodu do takiego wyprzedaży, tak? No jedynie co, co by mogło być takim powodem, no to to to jest to, że tutaj by się coś, nie wiem, złego działo, tak, ale to to już jakby nie zależy od nas totalnie i nie mamy na to wpływu. To wszędzie by tak było, w każdym kraju na świecie. Business Rider. To powiedz, jaka była taka twoja prognoza twoja prognoza na to co będzie? Ja wiem, że dużo zależy, za mało. Znaczy ja uważam, że trzeba patrzeć na zakończenie konfliktu na Ukrainie. To to jest meritum i no i w zależności od tego jak się zakończy, no to będziemy wiedzieć co dalej z tym rynkiem. No na razie idzie w stronę kolejnego wzrostu, no bo jednak liczba wniosków rośnie, dostępność kredytów się za chwilę zwiększy. W zasadzie już się zwiększa, więc ludzie muszą gdzieś mieszkać, tak? I się rozwodzą, umierają, biorą śluby, prawda? I to ta płynność, to nie jest tak, że nagle stanęło, tak?
Ty tylko po prostu ludzie jest mniejszy bum i tyle i to jest to są normalne czasy. To takie czasy kiedy ja zaczynałem w tym biznesie. Pewnie ty też. Patrząc na to co się dzieje to to już nie są to już jest już już jest początek znowu bumu. No bo liczba wniosków jest prawie taka jak była w Bezpiecznym Kredycie. A wtedy mówić o totalnym odpale nie? Tak dokładnie. Dzięki w takim razie za wywiad, za to, że zgodziłeś się podzielić wiedzą. Także zobaczymy pewnie za jakiś rok i zobaczymy jak te twoje prognozy się sprawdziły, prawda? Jakby czy to jest początek bumu, czy być może będzie dalej stabilnie. No z punktu widzenia flippera i takiej aktywnej osoby, która zajmuje się kredytami, najlepiej jest żeby po prostu rynek był stabilny i jednostajny, tak? I wtedy się robi prosto łatwo interesy. Okej, dzięki.
Cześć. Cześć
Kto występuje w materiale
-
Daniel Siwiec Prowadzący Prowadzący materiały poświęcone nieruchomościom, inwestowaniu i przedsiębiorczości.
- Ronald Szczepankiewicz Gość, ekspert kredytowy Ekspert związany z RM Kredyty. W materiale analizuje kredyty hipoteczne, refinansowanie, zdolność kredytową, programy mieszkaniowe i wpływ finansowania na rynek nieruchomości.