Największe błędy firm: 6 lekcji o wzroście i adaptacji
Wielka marka nie przegrywa wyłącznie przez pecha lub silniejszego konkurenta. Często sama tworzy warunki własnego kryzysu: skaluje niesprawdzony model, ignoruje potrzeby klientów, broni przestarzałego produktu albo rozprasza się na zbyt wiele kierunków. Sześć historii pokazuje, jak rozpoznać te mechanizmy we własnej firmie.
Opis zdarzeń, liczb i przyczyn odtwarza narrację przedstawioną w materiale. Artykuł nie jest niezależną analizą historyczną ani finansową omawianych firm.
Materiał omawia sześć przykładów biznesowych. Atari traci kontrolę nad jakością podczas gwałtownego wzrostu, MySpace przegrywa z prostszym produktem, a BlackBerry zbyt długo broni fizycznej klawiatury i nie odpowiada na zmianę zachowań użytkowników.
PANEK CarSharing pokazuje ryzyko skalowania modelu obciążonego rosnącymi kosztami. Concorde jest przykładem technologicznie imponującego projektu, którego ekonomia i moment rynkowy nie zapewniły trwałości. Yahoo traci pozycję przez brak koncentracji. Wnioskiem jest potrzeba kontroli liczb, prostoty, adaptacji i wyboru obszaru, w którym firma chce być naprawdę dobra.
Najważniejsze wnioski z materiału
- Wzrost wzmacnia również błędy Jeżeli jakość, procesy i koszty nie są pod kontrolą, większa skala może szybciej powiększać problemy niż przychody.
- Prostota jest wartością dla klienta Więcej funkcji nie zawsze oznacza lepszy produkt. Użytkownicy często wybierają rozwiązanie szybsze, czytelniejsze i łatwiejsze w obsłudze.
- Nie zakochuj się w produkcie Firma musi obserwować zmianę zachowań klientów, nawet gdy dotychczasowy produkt zbudował jej pozycję i stał się częścią tożsamości marki.
- Skalowanie wymaga ekonomii jednostkowej Przed zwiększeniem floty, zespołu lub liczby lokalizacji trzeba znać rzeczywisty koszt klienta, obsługi, napraw i pojedynczej transakcji.
- Technologia nie zastąpi rynku Nawet wybitny produkt może przegrać, jeżeli jest zbyt drogi, trafia w zły moment albo nie odpowiada potrzebom wystarczająco dużej grupy klientów.
- Fokus chroni zasoby firmy Rozwijanie wielu kierunków jednocześnie może sprawić, że organizacja nie będzie najlepsza w żadnym z nich.
- Stabilna branża również wymaga adaptacji Nieruchomości odpowiadają na trwałą potrzebę, ale zmieniają się preferencje klientów, przepisy, standardy energetyczne i oczekiwany poziom produktu.
Atari: co się dzieje, gdy wzrost wyprzedza procesy?
Firma może szybko zwiększać sprzedaż i zatrudnienie, a jednocześnie tracić kontrolę nad jakością, kosztami i sensem tworzonych produktów.
Atari zostaje przedstawione jako pionier rynku gier wideo, który rozwijał konsole i gry w bardzo szybkim tempie. Wraz ze skalą nie powstały jednak wystarczające procedury kontroli jakości.
Symbolem problemu była gra oparta na filmie „E.T.”. Według materiału słaby produkt, nadmierna produkcja i bałagan organizacyjny dołożyły się do kryzysu firmy i rynku. Lekcja brzmi: wzrost powinien opierać się na procesach, a nie zastępować ich.
Przejdź do rozdziału w filmie: 00:44
Pytania do rozdziału
Jaki błąd Atari pokazuje przedsiębiorcom?
Szybki wzrost bez kontroli jakości i procesów może sprawić, że skala przyspiesza problemy zamiast budować trwałą przewagę.
Transkrypcja tego rozdziału
Wyobraźcie sobie, że Google upada. Czy to się w ogóle może wydarzyć? Dziś nie do pomyślenia, ale za 5, 10 czy 15 lat to nie byłby wcale pierwszy szokujący upadek. I dzisiaj pokażę wam co każdy przedsiębiorca, ale i nie tylko, powinien przeanalizować i na koniec wyciągnąć wnioski dla siebie. Nie będzie o sukcesach. Sukcesy są fajne, ale więcej nauczysz się i wyciągniesz z błędów. A jak wiadomo, najmądrzejsi ludzie uczą się na cudzych błędach.
Dlatego dzisiaj film o porażkach gigantów. firm, które były nie do ruszenia, a potem po prostu zniknęły. I to nie dlatego, że ktoś im przeszkodził czy po prostu mieli pecha. Nie, po prostu zabili sami siebie przez błędy w zarządzaniu, brak adaptacji, złą strategię albo pychę. Pogadamy o historiach, które są genialną lekcją biznesu. Każda z nich pokazuje inny rodzaj błędu, ale mechanizm jest zawsze ten sam. Nie nadążasz, nie słuchasz rynku, nie pilnujesz liczb. I koniec. Atari, czyli pionier, który zapomniał, że trzeba się rozwijać. Dziś nazwa Atari może niektórym niewiele mówić, ale zacznijmy od tej historii, bo powinni ją pokazywać w szkole biznesu. Lata 70.
Początek gier wideo. Dwóch gości wymyśla coś, co było szokiem. Grę w Pong. Prosto odbijanie piłeczki, ale w tamtych czasach to był przełom, coś niesamowitego. I bum, narodziła się nowa branża. Atari rosło jak na drożdżach, konsola za konsolą, gra za grą. Każdy chciał mieć kawałek tego tortu. Problem w tym, że firma nie była gotowa na taki wzrost. Nie mieli systemu kontroli jakości czy procedur. Dziś powiedzielibyśmy, że to był typowy startup na sterydach. zatrudniali ludzi na potęgę, tworzyli gry bez celu, bez sensu, byle szybciej, byle więcej i nagle przyszła premiera gry ET. Na papierze Hit gra na podstawie filmu Spielberga w praktyce była tak beznadziejna, że tysiące egzemplarzy zakopano na wysypisku w Nowym Meksyku.
Sprzedaż padła, rynek się załamał, a Atari stało się symbolem upadku całej branży. To był moment, kiedy bałagan zabił całą firmę. Zobaczcie, to się powtarza cały czas. Firmy myślą, że skoro rośniemy, to wszystko gra. Tylko, że wtedy najbardziej trzeba pilnować jakości, kosztów i procesów. Lekcja dla ciebie. Wzrost nie może cię zaślepić. Każdy metr w górę musi być na solidnych fundamentach. Jeśli tego nie zrobisz, runiesz szybciej niż się wdrapałeś.
Kolejna firma MySpace, czyli król, który przegrał z prostotą. Przenieśmy się do wczesnych lat 2000. Świat dopiero odkrywa social media i wtedy wchodzi MySpace, pierwszy wielki portal społecznościowy. Każdy chciał mieć tam konto. Można było dodać muzykę, tło, tapetę, zdjęcia, wszystko spersonalizować. To był dosłownie król internetu. W pewnym momencie miał więcej wejść niż Google. I co się stało? Ich własny sukces ich zabił. Platforma stała się przeładowana, wolna i nieczytelna. Każdy profil był inny. Muzyka grała automatycznie. Reklama wyskakiwała z każdej możliwej strony. Chaos, jeden wielki chaos. I wtedy właśnie pojawia się Facebook niepozorny, prosty, z
MySpace: dlaczego nadmiar funkcji może zaszkodzić?
Produkt staje się słabszy, gdy personalizacja, reklamy i kolejne opcje utrudniają użytkownikowi wykonanie podstawowego zadania.
MySpace był jednym z pierwszych wielkich portali społecznościowych i pozwalał daleko personalizować profile. Z czasem platforma miała stać się wolna, chaotyczna i przeładowana automatycznie uruchamianą muzyką oraz reklamami.
Facebook zaproponował prostszy i bardziej spójny interfejs. Użytkownicy przenieśli się tam, gdzie produkt działał czytelniej. Materiał wskazuje, że klient nie potrzebuje wszystkich możliwych funkcji — potrzebuje rozwiązania swojego problemu.
Przejdź do rozdziału w filmie: 02:02
Pytania do rozdziału
Dlaczego MySpace przegrał z prostszym produktem?
Platforma stała się przeładowana i nieczytelna, podczas gdy konkurent zaoferował bardziej spójne oraz prostsze doświadczenie użytkownika.
Transkrypcja tego rozdziału
Czystym interfejsem. Bez miliona opcji, ale z jedną działał. Użytkownicy przenieśli się tam, gdzie było szybciej i czytelniej, a MySpace nie zauważył, że rynek się zmienił, a zamiast uprościć, dołożył kolejne bajery. Co ciekawe, siedzieli przy stole i mogli wykupić Facebooka. Nie zrobili tego, bo po co im był mały portal dla studentów. Lekcja za duża pewność siebie, brak prostoty to zabójstwo. Użytkownicy nie chcą wszystkiego, chcą tego, co działa. I w biznesie wygrywa ten, kto najprościej rozwiązuje problemy klienta, a nie ten, kto ma najwięcej funkcji. Kanał napędza Investoro. pl. Działaj szybciej niż konkurencja i dokładnie wyceń każdą nieruchomość. BlackBerry, kiedy klawiatura przegrała z ekranem. Historia genialna i bolesna jednocześnie. Na
Początku XX wieku to był symbol statusu. Pojawiał się w amerykańskich serialach, filmach, jak miałeś BlackBerry to znaczyło, że jesteś kimś. Zwłaszcza za oceanem. U nas ta moda jeszcze nie była widoczna. Jednak tam menadżerowie, politycy, wszyscy tam mieli ten telefon, fizyczna klawiatura, email w kieszeni. Czysta perfekcja. Tylko, że nie zauważyli, że świat się zmienił. W 2007 roku wchodzi iPhone, dotykowy ekran, muzyka, aplikacje, zdjęcia. Świat oszalał. A BlackBerry powiedziało: "To zabawka. My robimy telefony dla poważnych ludzi. Zamiast się dostosować, bronili się przed zmianą. Zamiast testować, krytykowali. Wprowadzili dotykowy model, ale z klawiaturą na ekranie. Ludzie tego nie kupili, a Apple poszedł dalej. App Store, multitouch
BlackBerry: jak lider przegrywa przez brak adaptacji?
Broniąc dawnej przewagi i lekceważąc zmianę zachowań klientów, lider może zbyt późno zareagować na nowy standard produktu.
BlackBerry zbudowało status na fizycznej klawiaturze, mobilnej poczcie i klientach biznesowych. Po premierze iPhone'a firma miała potraktować dotykowy telefon jako produkt mniej poważny niż własne urządzenia.
Rynek szybko przesunął się w stronę ekranów dotykowych, aplikacji i prostszego doświadczenia użytkownika. Daniel przenosi tę lekcję na flipy: mieszkanie powinno odpowiadać potrzebom aktualnego klienta, a nie wyłącznie gustowi inwestora.
Przejdź do rozdziału w filmie: 03:15
Pytania do rozdziału
Na czym polegał błąd BlackBerry?
Firma zbyt długo broniła dotychczasowej przewagi i nie odpowiedziała wystarczająco szybko na zmianę preferencji klientów w stronę ekranów dotykowych oraz aplikacji.
Transkrypcja tego rozdziału
Design. Po prostu to działało i było proste i designerskie. BlackBerry przespało swój moment i to jest właśnie najważniejsze. Nie możesz zakochać się w swoim produkcie. Jeżeli wierzysz, że masz to coś, to rynek pokaże ci w sekundę, że nie masz nic. Twoja lekcja nie patrz na konkurencję z góry, tylko patrz na swoich klientów. Jeżeli oni zmieniają przyzwyczajenia, to ty musisz zmienić biznes, zamiast udawać, że to chwilowa moda. Podobna rzecz jest we flipach, że inwestorzy bardzo często wykańczają mieszkania jak dla siebie.
Patrzą na swoje potrzeby i upodobania, zamiast skupić się na kliencie, który czego potrzebuje i wykończyć mieszkanie pod nich, w ich budżecie, w ich stylu, w ich możliwościach. Ja swoje pierwsze flipy robiłem bardzo, ale to bardzo skromnie, a dzisiaj robię je znacznie inaczej, znacznie lepiej, bo rynek się zmienił. Jest bardziej zamożny klient na rynku niż był jeszcze 15 lat temu. Także ja i moje flipy musiały ewoluować. Teraz przykład z Polski. PANEK CarSharing.
PANEK CarSharing: kiedy większa skala zwiększa stratę?
Gdy koszty obsługi każdej jednostki rosną szybciej niż przychody, zwiększanie floty i liczby klientów powiększa problem zamiast go rozwiązywać.
W materiale PANEK CarSharing jest opisany jako szybko rosnąca usługa samochodów na minuty. Wraz z flotą rosły koszty ubezpieczeń, szkód, czyszczenia, napraw i opłat parkingowych.
Daniel przywołuje zawieszenie usługi oraz zadłużenie przekraczające 140 mln zł. Wniosek dotyczy ekonomii jednostkowej: zanim firma skaluje, musi wiedzieć, ile kosztuje kilometr, klient, naprawa i utrzymanie produktu.
Przejdź do rozdziału w filmie: 04:34
Pytania do rozdziału
Dlaczego skalowanie może zwiększać stratę?
Jeżeli koszt obsługi produktu lub klienta przewyższa tworzoną marżę, każda kolejna jednostka zwiększa obroty, ale jednocześnie pogłębia stratę.
Transkrypcja tego rozdziału
Świetny pomysł, genialny start. Wszystko wyglądało dobrze. Firma zaczynała jako klasyczna wypożyczalnia aut, ale w 2017 roku weszli w auta na minuty. Na początku to był strzał w dziesiątkę. Flota rosła, ludzie korzystali, aplikacja działała w największych miastach w Polsce. W szczycie mieli ponad 2500 aut i milion klientów, ale za tą skalą przyszły problemy. Ubezpieczenia rosły, szkody coraz częstsze, czyszczenie, naprawy. Niektórzy traktowali te auta jak zabawki. Koszty rosły tak wysoko, że przychody nie nadążały, a miasta zamiast pomóc dorzucały opłaty parkingowe mandaty. Biznes przestał się spinać i przez to PANEK w tym roku ogłosił zawieszenie carsharingu i pozostało zadłużenie przekraczające 140 mln zł. I to jest świetna lekcja dla tych, którzy chcą
Skalować. Skalowanie ma sens wtedy, kiedy masz dopracowany model kosztów. Jeżeli nie wiesz ile ci kosztuje kilometr, klient naprawa, to nie skaluj. Zwiększysz obroty, ale straty też mogą się powiększyć i wtedy zamiast rozwoju masz zjazd. To jest miecz obusieczny. Fajnie się mówi o tych firmach, które zarabiały wielkie miliony, które sprzedały się za 100, 200 czy 500 milionów złotych. Wiele osób nie wie, że wiele takich firm, które chciało dojść do tego momentu padły po drodze, bo nie przewidziały sytuacji rynkowych, nie przewidziały ruchów innych konkurentów i czasami lepiej nie skalować po prostu, tylko żyć na pewnym poziomie, żeby firmy powoli rozwijać i
Być nie jak Wielki Titanic, gdzie teraz panek nie ma zbyt wielu ruchów, zbyt wielu opcji, ale gdyby był mniejszy, to byłby zwrotny jak motorówka. Ja też wolę strategię motorówki, czyli mam dosyć niewielki, ale dochodowy, milionowy biznes, który jest elastyczny jak motorówka. Jestem y zwinny. Mogę w każdej chwili zrobić zawrót, mogę zmienić kurs, mogę się dopasować, zmienić prędkość, przyspieszyć. Natomiast jeżeli jestem Titanikiem, to jeżeli przede mną jest góra lodowa, to ja mogę nie wyrobić i w nią trafić.
Concorde: czy najlepszy technologicznie produkt wystarczy?
Nie. Produkt musi mieć również ekonomiczny model, odpowiednio duży rynek i właściwy moment wdrożenia.
Concorde był samolotem pasażerskim osiągającym prędkość ponad dwukrotnie większą od prędkości dźwięku. Oferował bardzo krótki czas lotu, luksus i prestiż.
Jednocześnie miał niewiele miejsc, wysokie zużycie paliwa, drogie bilety oraz ograniczenia związane z hałasem i środowiskiem. Materiał przedstawia go jako sukces techniczny, który nie stworzył wystarczająco trwałego modelu biznesowego.
Przejdź do rozdziału w filmie: 06:21
Pytania do rozdziału
Czego uczy historia Concorde'a?
Przewaga technologiczna nie wystarcza bez ekonomicznego modelu, odpowiedniego momentu i grupy klientów wystarczająco dużej, aby utrzymać projekt.
Transkrypcja tego rozdziału
Teraz historia z innej beczki. Historia jednego z najbardziej zaawansowanych projektów, jaki powstał. Concorde to był cud techniki. Samolot, który potrafił lecieć dwa razy szybciej niż dźwięk z Londynu do Nowego Jorku w nieco ponad trzy godziny. Luksus, prestiż i szampan szkle. Symbol nowoczesności. Tylko, że był jeden problem. Ten samolot się nie opłacał. To był efekt współpracy Francji i Wielkiej Brytanii. Projekt z ambicjami pod niebo, ale ekonomia została na ziemi. Koszty były gigantyczne, bo samolot palił tyle paliwa, że można nim było zatankować całe lotnisko. Tylko 100 miejsc, a bilety były warte fortuny. Dla większości ludzi ten produkt był poza zasięgiem. Dodatkowo zaczęły się
Problemy środowiskowe, ekologiczne, hałas, emisje, ograniczenie w starcie i lądowaniu, bo samolot był bardzo głośny i potem przyszedł wypadek w 2000 roku i to był koniec. To był gwóźdź do trumny tego projektu. W 2003 roku Concorde wyleciał po raz ostatni. To nie była technologiczna porażka, tylko biznesowa. Concorde był genialnym, ale nie w czasach, których powstał i nie do tego celu. Technologia była przed rynkiem przynajmniej o 30 lat. Najlepszy produkt na świecie nie przetrwa, jeżeli rynek nie jest na niego gotowy. Czasami trzeba przeczekać, dopasować moment. A tak samo jak Ford niecałe 100 lat temu też pierwsze jego egzemplarze były elektryczne, ale nie było wtedy takiej
Yahoo: dlaczego firma nie powinna robić wszystkiego?
Rozproszenie zasobów na wiele usług utrudnia budowę wyraźnej przewagi i może oddać rynek konkurentom skoncentrowanym na jednym zadaniu.
Yahoo rozwijało wyszukiwarkę, pocztę, wiadomości, finanse, grupy dyskusyjne i inne usługi. Według narracji filmu firma miała bardzo szeroką ofertę, ale nie była najlepsza w żadnym kluczowym obszarze.
Google skoncentrowało się na wyszukiwaniu, Facebook na społeczności, a YouTube na wideo. Daniel odnosi tę lekcję do własnej decyzji o sprzedaży biura nieruchomości, aby skupić się na handlu nieruchomościami, flipach i deweloperce.
Przejdź do rozdziału w filmie: 07:33
Pytania do rozdziału
Dlaczego brak fokusu szkodzi firmie?
Zasoby rozproszone na wiele kierunków utrudniają osiągnięcie przewagi w jednym kluczowym obszarze i zwiększają złożoność zarządzania.
Transkrypcja tego rozdziału
Możliwości, żeby je doładowywać, nie było technologii, więc lobby naftowe bardzo łatwo przetłumaczyło Fordowi, że opłaca się robić samochody na ropę. Yahoo, gigant, który chciał być wszystkim na raz. Yahoo zaczynało w latach 90 jako katalog stron internetowych. Dwóch studentów stworzyło prostą wyszukiwarkę. Czasem stała się to brama do internetu. Wiadomości, poczta, finanse, grupy dyskusyjne, aukcje, wszystko. Jakby ktoś połączył Google, Onet, Allegro i Netflixa w jednym. W pewnym momencie miało wszystko, ale nie miało fokusu. Zamiast robić jedną rzecz dobrze, to robili wszystko na raz.
Google w tym czasie skupiło się na wyszukiwarce, Facebook na budowanie społeczności, YouTube na wideo. I oni chcieli mieć wszystko, ale nie byli najlepsi w niczym. Yahoo miało szansę kupić Google'a i Facebooka dwa razy. Nie zrobili tego, bo za drogo, a historia napisała się sama. Nie musisz być wszędzie. Musisz być najlepszy tam, gdzie jesteś. Wybierz jedną rzecz, której chcesz być liderem i dowieź to. A jak próbujesz złapać wszystkie sroki na raz, to zostajesz z pustymi rękoma. Ja też musiałem się niektórych biznesów pozbyć. Sprzedałem na przykład biuro nieruchomości, ponieważ tam było bardzo dużo procesów, procedur zatrudnionych i wiedziałem, że potrzebuję więcej
Spokoju, większego fokusu na handel nieruchomościami, na budownictwie. Y, więc y biznes usługowy, który przynosił mi dobre pieniądze, sprzedałem komuś innemu, a ja mogłem się skoncentrować w pełni na deweloperce i flipach. No właśnie. I po tych wszystkich historiach możemy właśnie docenić jak prosty i stabilny jest biznes nieruchomości. Jak patrzę na te wszystkie upadki to jeszcze bardziej doceniam moją niszę, bo to jest biznes, który się zmienia strasznie powoli. Zobaczcie, domy sprzed 100–200 lat nadal stoją. Służą temu samemu celowi. Dają dach nad głową. Jasne. Trzeba dopasowywać, remontować, malować.
Jak zastosować te lekcje we własnej firmie?
Regularnie kontrolować koszty, jakość i potrzeby klientów, zachować elastyczność oraz rezygnować z działań, które odbierają fokus bez budowania przewagi.
Daniel wskazuje nieruchomości jako branżę odpowiadającą na trwałą potrzebę mieszkaniową. Stabilność nie oznacza jednak braku zmian: ewoluują preferencje klientów, styl życia, prawo, technologia i standardy energetyczne.
W spokojniejszym okresie kupujący wybierają najlepsze produkty, dlatego inwestor nie może obniżać jakości ani ignorować rynku. Najważniejsze pytanie przed skalowaniem brzmi: czy model rzeczywiście się spina i czy firma nie powtarza kosztownego błędu, który ktoś wcześniej już popełnił.
Przejdź do rozdziału w filmie: 08:47
Pytania do rozdziału
Czy stabilna branża zwalnia z adaptacji?
Nie. Nawet w nieruchomościach zmieniają się potrzeby klientów, przepisy, technologie i standard produktu, dlatego inwestor musi stale obserwować rynek.
Transkrypcja tego rozdziału
Ale główna potrzeba pozostaje niezmienna. Czy przez ostatnie 300 lat zmieniło się to, że ludzie potrzebują dachu nad głową, toalety, kuchni, pokoju, salonu w swoim mieszkaniu? Nie. Zmieniliśmy telefony, samochody, sposób komunikacji, ale nie potrzebę mieszkaniową. Domy sprzed 200 lat różnią się materiałem, wyglądem, ale cel jest ten sam i funkcja tych domów pozostaje podobna. Dlatego zawsze powtarzam, że nieruchomości to jest biznes odporny na modę. Oczywiście to nie znaczy, że możesz się położyć i nic nie robić. I tutaj też trzeba być czujny, bo zmieniają się preferencje klientów, styl życia czy przepisy, technologia i standardy energetyczne. Kto tego nie śledzi,
Może zostać z produktem, którego nikt nie chce. Nieruchomości mogą być stabilne, ale tylko wtedy, kiedy inwestor myśli stabilnie i trzyma się planu. Są momenty, w których na rynku sprzedaje się wszystko, ale są takie momenty, tak jak teraz, że ludzie wybierają najlepsze mieszkania, więc musimy nie stracić koncentracji na najlepszych produktach. Każdy z nas może się czegoś nauczyć z tych historii, o których mówiłem. Prawda jest taka, że to nie sukces, a porażka pokazuje, kto tak naprawdę potrafi prowadzić biznes. To jest coś, co widzę od lat, że nie sztuką jest urosnąć, ale sztuką jest utrzymać się na szczycie. Więc zanim zrobisz coś, co wszyscy tak robią, to zastanów się, czy to się naprawdę spina, czy nie popełniasz błędu, który ktoś już
Popełnił, a ty za niego zapłacisz drugi raz. Najdroższe błędy w biznesie inni już odrobili. Trzeba się po prostu chcieć od nich nauczyć. Dlatego też ja na tym kanale i na warsztatach dzielę się swoją wiedzą. Za swoją wiedzę płaciłem swoimi błędami, ale ty wcale nie musisz. Możesz z tego skorzystać. Wiedza jest na wyciągnięcie ręki. Dzięki. Cześć.
Kto występuje w materiale
-
Daniel Siwiec Prowadzący Prowadzący materiały poświęcone nieruchomościom, inwestowaniu i przedsiębiorczości.