Flipy bez kapitału: od emigracji do ponad 20 projektów
Brak znajomości języka, niewielki własny kapitał i życie na emigracji nie zatrzymały Andrzeja przed wejściem w nieruchomości. Wraz z żoną Julią zbudował proces oparty na analizie, finansowaniu od inwestorów, funkcjonalnych remontach i specjalizacji zespołu. Rozmowa pokazuje zarówno wysokie zyski, jak i kosztowne niespodzianki ukryte pod świeżą farbą.
Kwoty i wyniki pochodzą z wypowiedzi rozmówców i dotyczą konkretnych transakcji. Nie stanowią gwarancji zysku ani uniwersalnego kosztorysu dla innych mieszkań.
Andrzej przyjechał z Ukrainy do Polski na studia, nie znając języka. Pracował przy elewacjach, w warsztacie i hurtowni motoryzacyjnej, a równolegle testował małe biznesy: wypożyczalnię samochodzików dla dzieci, watę cukrową, transport i handel przyczepami gastronomicznymi. Po szkoleniu nieruchomościowym razem z żoną Julią skoncentrował się na flipach.
W ciągu niespełna dwóch lat para sprzedała 12 mieszkań i prowadziła kolejnych osiem projektów. W materiale analizuje kawalerkę kupioną za 195 tys. zł i sprzedaną za 310 tys. zł, pierwszy flip sfinansowany pożyczonym kapitałem oraz mieszkanie kupione od syndyka, którego historia zaczęła się od pytania o lokal „za 200 tys. zł”. Gość omawia także remont, w którym świeża gładź zeszła ze wszystkich ścian, oraz system pracy z biurem, magazynem, koordynatorem ekip i pośrednikiem.
Najważniejsze wnioski z materiału
- Kapitał można połączyć z kompetencjami Początkujący może prowadzić projekt z kapitałem inwestora, jeśli potrafi rzetelnie policzyć koszty, ryzyko i warunki współpracy.
- Relacja sprzedaje więcej niż sama cena Przy pierwszym flipie właściciel wolał sprzedać Andrzejowi i Julii niż anonimowemu flipperowi, mimo bardzo podobnej oferty.
- Świeży remont nie oznacza dobrej jakości Mieszkanie deklarowane jako wyremontowane wymagało pełnej naprawy ścian i instalacji, dlatego warto liczyć konserwatywny scenariusz.
- Standard musi pasować do klienta Para unika fuszerki, ale nie buduje produktu premium tam, gdzie lokalizacja i budynek nie uzasadniają dodatkowych wydatków.
- Partnerstwo pozwala dzielić specjalizacje Andrzej skupia się bardziej na finansach i prowadzeniu firmy, a Julia na projekcie, designie i części remontowej.
- Skala wymaga zaplecza Biuro, magazyn, koordynator ekip, zaopatrzenie i sprawdzony pośrednik ograniczają chaos przy wielu równoległych projektach.
- Najważniejsza zmiana to koncentracja Flipy dały parze jasny kierunek rozwoju po latach rozpraszania energii między wieloma niewielkimi biznesami.
Jak Andrzej przeszedł od emigracji do własnego biznesu?
Zaczynał od pracy fizycznej i handlu, a równolegle testował różne małe biznesy, aż znalazł model, w którym mógł wykorzystać doświadczenie sprzedażowe i przedsiębiorczość.
Andrzej przyjechał z Ukrainy do Polski na studia, nie znając języka. Pracował przy elewacjach, w warsztacie samochodowym i hurtowni motoryzacyjnej, a równocześnie szukał pomysłu na własną działalność.
Wypożyczalnia samochodzików, stoisko z watą cukrową, transport i handel przyczepami nauczyły go sprzedaży, obsługi pracowników, formalności i szukania produktów poniżej wartości rynkowej. Te doświadczenia później przeniósł do nieruchomości.
Przejdź do rozdziału w filmie: 00:58
Pytania do rozdziału
Kim jest gość odcinka?
Andrzej pochodzi z Ukrainy, od około dziesięciu lat mieszka w Polsce i razem z żoną Julią prowadzi biznes flipowy w Lublinie.
Transkrypcja tego rozdziału
Zaczęli drapać te pęcherzyki i zeszła cała gładź i cała farba ze wszystkich ścian i ze wszystkich sufitów. Przy przekazaniu kluczy pyta, czy nie chcemy jeszcze jedno mieszkanie kupić za 200 000. Myślałem, że to albo jakaś ruina w ogóle albo jakaś lokalizacja jest, nie wiem, pod piwnicą. udało nam się zarobić na czysto za to zakup i rozwiązanie tych wszystkich problemów po 35 000 na każdego, czyli my zarobiliśmy 35 000 i zarobił ten wspólnik Tomasz Business Rider Daniel Siwiec. Na miejscu pasażera jego gość w interesującej rozmowie o nieruchomościach, biznesie i życiu. Cześć, witajcie w nowym odcinku Business Ridera, a moim dzisiejszym gościem jest Andrzej. Piąteczka.
Cześć. Andrzej. Andrzej, jak wolisz. Może być Andrzej. Okej. Może być Andrzej. No Andrzej pochodzi z Ukrainy, czyli nie urodził się w Polsce, ale od kilku lat, czyli od ilu? No od prawie 10. Od 10 lat mieszka w Polsce i inwestuje w nieruchomości i robi flipy. Jak to się u ciebie zaczęło, że jesteś tutaj można powiedzieć emigrantem, tak? Przyjechałeś z Ukrainy ileś, ile lat temu i jak to się stało, że zacząłeś być inwestorem w Polsce? No od zawsze mnie kręciły biznesy. Interesowałem się handlem. Głównie z tego zawsze zarabiałem od dziecka. No i zawsze chciałem mieć jak najwięcej zysku z jak najmniejszej ilości transakcji. No i z tego co kminiłem sobie i myślałem, no to jednak najlepszą opcją dla mnie by były nieruchomości. I już było u mnie parę prób rozpoczęcia tej działalności., ale najpierw nie było kapitału, nie było
Doświadczenia, no i później w końcu się tak złożyło, że już otrzymaliśmy doświadczenie, a kapitał przyszedł. Okej. Ale to od czego zaczynałeś jakby? Bo przyjechałeś do Polski na studia, przyjechałeś do pracy? Przyjechałem do Polski na studia. Z tym, że no nie miałem zamiaru generalnie kończyć tych studiów, tylko chciałem się odnaleźć po prostu, żeby albo mieć dobrą pracę, albo najlepiej prowadzić własny biznes. No i tak się właśnie wydarzyło. Zacząłem pracować najpierw, no bo nie znałem absolutnie języka. kilka miesięcy pracowałem przy elewacjach, bo miałem też takie doświadczenia z Ukrainy. Y później pracowałem warsztacie samochodowym jako spawać, bo też bardzo lubię spawać generalnie. I później już zacząłem pracować jako handlowiec w hurtowni motoryzacyjnej w dziale eksportu. Powoli tam siadał ten eksport, bo covid się zaczął, tam klienci mniej zaczęli przyjeżdżać. Później jak wojna się
Zaczęła, to w ogóle dział eksportu w tej hurtowni, co pracowałem został zlikwidowany w Lublinie., no i generalnie no nie miałem jakiejś takiej pracy i już mogłem zacząć coś robić swojego i to jakby w pełnym zakresie czasu, bo też równolegle zawsze czy pracowałem na warsztacie, czy w tej hurtowni, no to też zawsze prowadziłem jakiś swój no można powiedzieć drobny biznes też tutaj w Lublinie. I co robiłeś właśnie, co robiłem? Żebym ci opowiedział co robiłem, to byśmy musieli do Hiszpanii pojechać. żeby nam czasu nie zabrakło. Ale tak z najciekawszych rzeczy to była na przykład wypożyczalnia samochodzików elektrycznych dla dzieci. Mieliśmy w wypożyczalni 14 samochodzików na Placu Litewskim w Lublinie. Tutaj wypożyczaliśmy, jak był sezon letni.
Później do tego dorzuciłem jeszcze stoisko z watą cukrową, która totalnie się nie opłacała, ale za to zdobyłem doświadczenie z sanepidem. w jaki sposób można zalegalizować jakby taką taki biznes spożywczy, nazwijmy to, tak? Łatwe to jest, y, no nie jest do końca łatwe, ale wymaga bardzo kreatywności, bo u mnie był pomysł taki, że ja miałem taki blaszek, w którym był były te samochodziki magazynowane jakby na noc i tak dalej i ja chciałem tam też mobilne stoisko do waty cukrowej też przechowywać. No to sanepid powiedział mi, że absolutnie nie, bo to musi być tam oddzielne pomieszczenie i tak dalej. No to ja zrobiłem taką zabudowę, taką budkę w środku tego garażu, co się kiedy otwierała brama, no to to były jakby dwa oddzielne pomieszczenia ciągle w tym samym garażu. No i tak mi się udało zdobyć akceptację sanepidu i no i funkc funkcjonowało to stoisko. No ale też z braku doświadczenia może i mojego w
Szkoleniu personelu, no bo ja sam tam nigdy nie pracowałem. No i z braku doświadczenia w sprzedaży w handlu tych osób, którzy tam pracowali, no to bardzo słabo im szło akurat z tą watą. A z samochodzikami nie narzekam, fajne były pieniądze, tylko że też nie mogłem znaleźć osobę, która będzie naprawiać te samochodziki i tak i musiałem sam je naprawiać i po prostu no pracowałem w hurtowni, musiałem naprawiać samochodziki wieczorami, pilnować tego wszystkiego, z tymi pracownikami się bawić., no i później to po prostu odpuściliśmy sobie i no i stwierdziliśmy, że zamykamy ten punkt., później mieliśmy, przygodę z transportem międzynarodowym. Rozumiem. A słuchaj, a mówisz cały czas, że robicie, bo wiem, że masz żonę, prawda, też Ukrainkę, która razem z tobą działa. Tak. I moja żona Julia razem flipujemy. Razem generalnie jesteśmy zawsze w każdym z naszych biznesów. U nas nie ma tak, że ktoś robi tylko
Jak Andrzej i Julia podzielili role przy około 20 projektach?
Działają jako zespół: wspólnie podejmują decyzje, ale rozwijają różne specjalizacje w finansach, prowadzeniu firmy, projektowaniu i remontach.
Para uczestniczyła razem w szkoleniu i od początku budowała wspólny system pracy. Andrzej mocniej skupia się na finansach, podatkach i organizacji firmy, a Julia na designie oraz stronie remontowej.
Według rozmowy w niespełna dwa lata sprzedali 12 mieszkań i rozpoczęli osiem kolejnych. Wspólna wiedza pozwala im szybciej oceniać projekty i zastępować się w kluczowych zadaniach.
Przejdź do rozdziału w filmie: 05:40
Pytania do rozdziału
Ile projektów zrealizowali Andrzej i Julia?
Według rozmowy sprzedali 12 mieszkań i mieli osiem kolejnych w trakcie, czyli około dwudziestu rozpoczętych projektów w niespełna dwa lata.
Transkrypcja tego rozdziału
Swoje, a ktoś robi tylko swoje. Działamy wspólnie. A powiedz mi, kiedy byłeś na szkoleniu i czy byłeś razem z żoną na szkoleniu, czy byłeś Tak, był, byłem razem z żoną na szkoleniu i bardzo to sobie chwalimy z tego względu, że coś ja usłyszę na szkoleniu, coś Julia usłyszała i właśnie później jak wracamy już do biura po tym szkoleniu, to już sobie możemy się podzielić coś na jakichś aspektach, tam na przykład o podatkach, o prowadzeniu firmy, to ja bardziej się skupiam, ona bardziej się skupia na tam jakieś designerskich i tam remontowych tematach i właśnie dlatego później już wracamy i jesteśmy w jednym zespole, który ma wiedzę, każdy w swoim zakresie, bardziej skupiony, ale też się orientuje w no w całości i to nam jakby też bardzo pomaga., jeżeli chodzi o szkolenia, to byliśmy prawie 2 lata temu, w sierpniu 2023 roku., no czyli już działamy
Prawie 2 lata. Ile udało wam się zrobić flipów od tego czasu?, od tego czasu mamy za sobą już 12 mieszkań sprzedanych i osiem w trakcie. Część jest już tam zarezerwowana, ale czyli można powiedzieć, że 20 20 mieszkań rozpoczętych, tak przez dwa lata. Y, tak. Okej. Okej. No to bardzo fajny wynik, biorąc pod uwagę, że że jesteś też młodą osobą. Ja myślałem, że masz masz 25 lat, ale teraz się dowiaduje, że masz 30. Tak po prostu. Tak, tak m wyglądasz. Myśmy w ogóle też Andrzej jest z Lublina, natomiast my się widzimy chyba drugi czy trzeci raz dopiero, bo drugi pierwszy raz się widzieliśmy na twoich warsztatach, prawda, kiedy byłeś dwa lata temu. Później byłeś na flipach hurtowych na takim kończącym ostatnim szkoleniu i dzisiaj się widzimy po raz trzeci. Nie, no jeszcze widzieliśmy się na paru konferencjach i jeszcze u fryzjeraś. A no tak. Na paru konferencjach i się jeszcze złapaliśmy u fryzjera. Y, chodzisz do tego fryzjera, co ja? Chyba tak. Y, no do tego salonu.
Jak zarobili na kawalerce o powierzchni 23 m²?
Kupili lokal od Daniela za 195 tys. zł, wydali około 55 tys. zł na cały projekt i sprzedali mieszkanie za 310 tys. zł.
Kawalerka znajdowała się na czwartym piętrze i miała jedno okno. Para pozostawiła kuchnię w zbliżonym miejscu, wydzieliła część sypialną i zmieściła pełnowymiarową lodówkę, zmywarkę, pralkę oraz szafę.
Mieszkanie pozostawało w projekcie nieco ponad sześć miesięcy, z czego remont trwał około dwóch i pół miesiąca. Andrzej deklaruje zysk rzędu 55–60 tys. zł.
Przejdź do rozdziału w filmie: 07:23
Pytania do rozdziału
Ile zarobili na kawalerce kupionej od Daniela?
Andrzej deklaruje około 55–60 tys. zł zysku. Lokal kupili za 195 tys. zł, ponieśli około 55 tys. zł wszystkich wydatków i sprzedali za 310 tys. zł.
Transkrypcja tego rozdziału
Okej. Do tego salon. Super. M i co i co jeszcze jest ciekawe? Ja w tamtym roku miałem takiego deala, którego sprzedałem po prostu wystawiłem na w internecie na brudno, czyli flip, którego kupiłem okazyjnie tanio. Y, no i Andrzej kupił, kupił to mieszkanie ode mnie. Y, ja jej kupiłem za, to było mieszkanie, kawalerkę na czwartym piętrze za, y, 150 000. Y, sprzedałem już drożej, tak, bo kwestie tam prawne i rozwiązaliśmy jej właścicielki, pomogliśmy jej znaleźć inne mieszkanie pod Lublinem i tak dalej, spłacić jej długi, więc pomogliśmy jej. Ja to mieszkanie sprzedałem tobie za 195. Tak. A powiedz mi, a ty je wyremontowałeś za ile i za ile ci się udało sprzedać? Ile na tym zarobiłeś? Bo ja zarobiłem około 40 tys. zł tak na brudno w ciągu tam można powiedzieć miesiąca czasu od kiedy je kupiłem.
No to ja zarobiłem na tym mieszkaniu tak pomiędzy 55 a 60 000 z tym, że no zrobiliśmy, uważam bardzo fajny układ., no mieszkanie wszystkim się podoba, tylko że no po pierwsze trafiliśmy w taką nie wiem w te taki czas na rynku, że no nie za bardzo przynajmniej nam sprzedawały się te mieszkania, no bo w jednym czasie mieliśmy wtedy chyba pięć albo sześć wykończonych mieszkań. ale no teraz jakby wszystko się ruszyło, już tak zauważamy. Y i sprzedaliśmy właśnie to mieszkanie za 310 000. udało nam się tam wyodrębnić, to jest kawalerka 23 m, jak jak już wspomniałeś, ale nam się udało tam wyodrębnić miejsce na spanie oddzielne, salon, miejsce na jadalnię i oddzielna część sypialna.
Okej, zobaczymy to mieszkanie. Dobra, bo pojedziemy do niego właśnie za chwilę i zobaczymy. Biznes rider. Oryginalnie to był jeden duży pokój. No dużej w cudzysłowiu, bo całe mieszkanie ma 23 m. układu generalnie nie zmienialiśmy z tym, że wyodrębniliśmy część sypialną. Y kuchnia została w swoim miejscu, tylko że delikatnie ją wysunęliśmy też no w kierunku salonu, żeby zmieściła się też szafa. Y no też pasowałoby mieć w tej kawalerce. I tutaj nam się udało też wsadzić pralkę, pełnowymiarową lodówkę w zabudowie, zmywarkę. No więc generalnie wszystko co potrzeba. Sprzedaliśmy za 310.
Okej. Jak długo się sprzedawało? Y łącznie to mieszkanie w u nas było delikatnie ponad 6 miesięcy. No z tym, że remont trwał w okolicach tam 2 i pó miesiąca zanim ekipa weszła. Pewnie by poszło szybciej, ale zawsze mówię, że nie kupił czwartego piętra., chyba, że ode mnie. Dobra. I tu nisko widzę są te nisko są parapety bardzo., no to tak akurat były oryginalnie. Wyglą wydaje się, że coś tu jest nie tak, nie? A ile kosztował remont? Y, wszystkie wydatki związane z tym mieszkaniem to jest w okolicach 55000 zł. A te l są oryginalnie czy nie? Nie oryginalnie. Z Ikei też są, ale po prostu przyklej. Ale nie, to są z IKEI, tak? Jakby tak. kupione oddzielne po prostu to Julii pomysł jest okno masz jedno.
Okno masz jedno i można było niżej dać na przykład to jeszcze zrobić trochę niżej, żeby bardziej go doświetlić. No ta szafa jest wiesz on jest potrzebne, ale też dużo zabiera tego miejsca, nie? Bo gdyby tej szafy nie było, to jednak No ale bez szafy to tutaj nie ma nic, nie? No tak to No, ale też nie masz tam jakby za bardzo. Tak. I wtedy kuchnia by tutaj jak ci się zmieściła, no to wtedy też. No tak. Najlepiej było kuźnie z tamtej strony ślepej dać, czyli tutaj pokój, y, ale łazienka jest tutaj na tej ścianie, prawda? No więc trochę takich wyzwań tu jest. Kanał napędza Investoro. pl. Działaj szybciej niż konkurencja i dokładnie wyceń każdą nieruchomość. Okej. A powiedz mi, skoro macie już te 12 flipów zamkniętych, to to jaki macie, mieliście największy zysk historycznie? Największy zysk, y, który mieliśmy dotychczas, to właśnie dzisiaj ma się dopiąć transakcja. W tym czasie jak rozmawiamy z tobą to Julia podpisuje umowę przedstępną z klientami. Y to
Co wydarzyło się z mieszkaniem oferowanym „za 200 tysięcy”?
Propozycja doprowadziła do wspólnego zakupu lokalu od syndyka; po rozwiązaniu problemów formalnych i remoncie rozmówcy szacowali łączny wynik na około 140 tys. zł.
Po przekazaniu kluczy do innego mieszkania agent zapytał, czy para chce kupić kolejny lokal „za 200 tys. zł”. Ostatecznie w przetargu kopertowym kupili 60-metrowe mieszkanie za kwotę opisaną w rozmowie jako około 370 tys. zł, wspólnie z partnerem Tomaszem.
Do rozwiązania była służebność i procedura syndyka. Po uporządkowaniu sytuacji partner został wykupiony, a lokal przebudowano z trzech na cztery pokoje. Mieszkanie sprzedano według rozmowy za 649 tys. zł.
Przejdź do rozdziału w filmie: 12:01
Pytania do rozdziału
Czy mieszkanie z tytułu naprawdę kosztowało 200 tys. zł?
W rozmowie agent przedstawił je jako mieszkanie „za 200 tys. zł”, natomiast później gość opisuje finalną cenę zakupu w przetargu jako około 370 tys. zł.
Transkrypcja tego rozdziału
Mieszkanie, które kupiliśmy zupełnie przypadkiem od syndyka za pośrednictwem jednego też z twoich absolwentów, absolwentów, który jest też pośrednikiem. Więc trochę skomplikowana sytuacja. Wyglądało to tak, że kupiliśmy mieszkanie 50 m przez agenta z którym no fajnie nam się rozmawiało i przy przekazaniu kluczy pyta czy nie chcemy jeszcze jedno mieszkanie kupić za 200 000., no jak na Lublin za 200 000, no to na tamten moment, no to myślałem, że to albo jakaś ruina w ogóle albo jakaś lokalizacja jest, nie wiem,, pod piwnicą albo no w ogóle coś niesamowitego. No on mówi, że mieszkanie 60 m na ulicy Tymiankowej, że no fajna lokalizacja, pierwsze piętro. Mówię, gdzie jest haczyk? No w haczyk jest tym, że mieszkanie jest od syndyka i tak naprawdę
To on miał to mieszkanie kupować z kimś tam z swojej rodziny i 50 na 50 się zrzucić. Y no ale tamta osoba się rozmyśliła i generalnie została dwa dni na na wpłacenie wadium. No i że jak my chcemy to możemy wspólnie jakby podejść do tego tematu. No my się zastanowiliśmy chwilę, no to mówimy: "No to okej, no to to wchodzimy, daliśmy tam tam był przetarg kopertowy, daliśmy 20 000 więcej od kwoty wywoławczej i udało nam się wygrać ten przetarg, bo jak kupiliśmy za 370 000.
Tam jest 60 m. Pierwsze piętro było trzy pokoje z możliwością zrobienia czterech i dogadaliśmy się od razu tak z tym naszym partnerem, że no on nam przedstawiał, że możemy sprzedawać to mieszkanie po około 7,5 tys. zł za metr, a zakup nam wychodził jakieś tam nieco ponad 6 tys. zł za metr. No i on mówił, że możemy to jakby w miarę szybko obrócić, żeby nawet dla flipperów było to interesujące, tak okazję. Mówimy, okej, to my sobie przeliczyliśmy, że po te 7,5 z metra, że to jest no realne pieniądze, to co on mówi i mówimy, że dobra, to umówmy się tak, że my od razu kupujemy jakby to mieszkanie. Mówimy, że my to mieszkanie kupimy później, że wykupimy jakby naszego kolegę.
Jego udział i my będziemy mieć to mieszkanie później docelowo po około 7,5 tys. zł za metr. No i wyszło tak, że zanim to wszystko się toczyło, ten syndyk, tam jeszcze była służebność do wykreślenia, no trochę była skomplikowana sytuacja. Ja obstawiam, że dlatego nie było większego zainteresowania tym przetargiem, bo no innych powodów nie widzę. Udało nam się zarobić na czysto za to zakup i rozwiązanie tych wszystkich problemów po 35 000 na każdego. Czyli my zarobiliśmy 35 000 i zarobił ten wspólnik Tomasz i mamy mieszkanie teraz jakby do sprzedania po około 7,5 tys. zł za metr, które już kupiliśmy my z Julią jako jako nasze. Okej. I łącznie ile za tym zarobicie?
Jakby łącznie biorąc, łącznie zarobimy na tym około 140, 140. No około 140 000, zależy ile negocjują teraz kupujący. Okej. A powiedz mi w związku z tym, że jesteś z Ukrainy, czy miałeś jakieś takie obawy, żeby wejść tutaj w taki biznes, bo się mówi, że to jest biznes wymagający kapitału, znajomości prawa, tak, języka? Tak, ty całkiem znaczy bardzo dobrze mówisz po polsku, prawda? Y, dziękuję. i pytać czy miałeś jakieś obawy. No bo wiadomo, że jak jesteś u siebie to trochę się może ludzie mają mnóstwo obaw, jeżeli są z Polski, żeby się wejść w nieruchomości też umówmy się, ale no to jest jakaś taka zawsze okoliczność, która mogła cię hamować. Czy miałeś jakieś takie myśli?
Mnie bardziej hamowało nie to, że ja nie mam, że ja nie jestem tam obywatelem Polski czy że tu przyjechałem, bo ja równie dobrze się nie orientowałem jak kupić mieszkanie w Ukrainie, czy jak kupić mieszkanie w Polsce, czy jak kupić mieszkanie w Hiszpanii. Ja w ogóle na tym się nie znałem i powiem ci więcej, co mówiłem ci, że już miałem tam parę podejść do tego, żeby inwestować w nieruchomości. Miałem tam około 100 000 zł i miałem taki pomysł, żeby kupić jakiś niefunkcjonujący sklep osiedlowy. No tak, takie były na OLX-ie sprzedawane tam po 80, 100 000 zł, co ma tam około 100 m kw. Zrobić z tego cztery garaże, y, które można sprzedać po tam 40, 50 000 na tamten czas. czyli zrobić razy dwa sobie zysk od zainwestowanej kwoty. i już nawet chodziłem i zaczynałem negocjować te y
Te lokale. ale później się dowiedziałem, że jednak te lokale nie są własnościowe, że absolutnie nie można ich przerobić i później sprzedać jeszcze też, bo ja myślałem, że to powyodrębniać i tak dalej. E, później się dowiedziałem, że to do urzędu miasta się płaci czynsz za tą ziemię i też jak plany miastu się zmienią, no to powiedzą, że tu sker zrobimy na miejscu twoich garaży. Y i sobie to odpuściłem po prostu. Myślę, dobra to pozbieram więcej pieniędzy, jak będę miał już, żeby kupić jakieś mieszkanie, no to to dopiero wtedy. No i później tak to się toczyło, jakby robiliśmy tam inne biznesy z Julią i później jak byliśmy na jednej z konferencji to też ty tam byłeś jako prelegent. Bardzo nas zainteresowało no, zainteresowała twoja wypowiedź o nieruchomościach, o tym jak można fajnie
Inwestować. Y też wcześniej tam widziałem tam twoje filmiki na YouTubie., też bardzo fajnie nam to się oglądało, więc no się ucieszyliśmy, że będziesz też na tej konferencji. No i stwierdziliśmy już, że podjedziemy do stoiska, w ogóle zapytamy jaka jest oferta, ile to szkolenie kosztuje. Y i tak sobie stwierdziliśmy, że jak interesują nas ten nieruchomości, no to co my mamy zwlekać, czekać, nie wiem, aż się nazbieramy tam nie wiadomo ile pieniędzy, żeby kupić mieszkanie. Pójdźmy na na to szkolenie. Może coś mądrego ten człowiek nam opowie. Też z tyłu głowy było to, że w moim otoczeniu, no to słyszałem takie opinie, że a te szkoleniowce, oni żyją ze szkoleń. Gdyby coś mieli w tej głowie to by robili ten biznes sami, a nie by to rozdawali radę za pół darmo i sobie by tworzyli konkurencję. No ja myślę, że że nie do końca tak jest. No i myślę, dobra, nie jest to jakiś majątek, nie wiadomo jaki
Pójdę. Okej, ale to właśnie, czyli miałeś, miałeś, wiem, że mówiłeś, że mia, twoi znajomi mieli takie obiekcje, ale czy ty miałeś takie obiekcje z żoną, czy czy gdzieś tam było takie cośli? Generalnie nie. Ja jak, no jak zobaczyliśmy jakby no bo też można pójść na szkolenie, co trwa nie wiem tam godziny, no to no nie wierzę, że coś może się nauczyć o nieruchomościach tam w godziny, nie? Ale jak zobaczyliśmy plan tego szkolenia, jakie tematy będą omawiane, też porozmawialiśmy trochę z z dziewczynami z twojej ekipy, no i stwierdziliśmy, że no możemy spróbować. To nie jest mówię, majątek życia, że jakby coś nie wypaliło, to no i tak jakieś znajomości, jakieś kontakty pozyskamy, więc okej i byliście na szkoleniu i kiedy się tak naprawdę zaczęliście działać na poważnie?
Tuż po szkoleniu od razu byliśmy na szkoleniu wtedy jeszcze, no bo szkolenie się zaczęło w piątek, czyli przyszliśmy w ogóle, no można powiedzieć zieleni i na tym szkoleniu po prostu otwierały nam się oczy, puchła głowa od tej całej wiedzy, od tych wszystkich informacji. I jakby też słuchaliśmy na co zwracać uwagę, jak wyceniać ten rynek, że trzeba zobaczyć tam najlepiej ze 100 mieszkań, żeby się zorientować na tym rynku i to wszystko, ze wszystkim się zgadzałem. No i skończył A z czym się nie zgodziłeś w takim razie? Z czym się nie zgodziłem? Co było dla ciebie takie trochę mieszane?, trochę mieszane dla mnie było to, że nie mogłem zaakceptować twoją twoje takie zdanie, że nie każdy jeździ Mercedesem i nie trzeba się starać, żeby każde mieszkanie wyszło Mercedesem, no bo nie ma na to za bardzo rynku i nie ma, no że mo może to stać,
Nie wiadomo. Okej, rozumiem co chcesz powiedzieć. Ja powiedziałem, żeby tak jakby sklaryfikować, żeby nasi widzowie rozumieli o to, że jeżeli kupujemy mieszkania załóżmy w słabym osiedlu i wielkiej płycie, to nie możemy robić z tego produktu turbo turbo premium, ponieważ klient, który ma niski budżet i chce mieszkać w tamtej lokalizacji, on być może nic nie zapłaci za luksusowe wykończone mieszkania, gdzie standard bloku klatki schodowej jest nieadekwatny. Tak jest, prawda? Y, więc no i później już w moim doświadczeniu już twoje słowa no odnalazły swoje tak nabrały nabrały sensu. Ale też my z Julią mamy takie podejście, że no trochę to zmodernizowaliśmy twoją wypowiedź, że nie każdy musi jeździć Maybachem, ale taka A klasa, C klasa, Eklasa to naszym klientom się należy. Więc staramy się zrobić mieszkanie ładne i no tak solidnie zrobione, żeby
Nam po prostu nie wstyd było tego sprzedawać też. Wolimy zarobić jakieś tam 10 000 mniej, ale żeby no żebyśmy byli dumni po prostu z tego mieszkania, nadrobimy sobie na po prostu ilością. No jasne. Żeby też nie robić hałtury, prawda, jakieś czyli nie robić takiej fuszerki, tak? Tak jest, bo to nie o to chodzi, żeby zrobić tanio i byle jak. Chodzi o to, żeby zrobić jak najbardziej optymalnie pod danego klienta i też żeby nie wydać majątku na to, bo bardzo łatwo przepalić mnóstwo pieniędzy na ekipę budlowaną, na materiały i tak dalej, a później ktoś tego nie doceni, prawda? No bo ludzie, którzy jeżdżą dzisiaj starym Golfem piątką nie widzą różnicy między Passatem a Mercedesem często, bo to jest tak wysoki standard od tego, co mają, prawda, dzisiaj. Y, okej. A powiedz mi, czy coś cię zaskoczyło na twoim pierwszym flipie albo jednym z pierwszych flipów?
Jak sfinansowali pierwszy flip bez pełnego własnego kapitału?
Mieli około 50 tys. zł własnych środków, a pozostały kapitał pożyczyli od znajomego inwestora na ustalony procent.
Pierwsze mieszkanie było dużym lokalem na czwartym piętrze, czyli produktem, którego początkującym zwykle się nie rekomenduje. Kalkulator wskazywał jednak cenę zakupu około 303 tys. zł, a relacja ze sprzedającym pozwoliła wygrać z ofertą bardziej doświadczonego gracza.
Lokal kupiono za około 306 tys. zł i sprzedano jeszcze podczas końcówki remontu za 515 tys. zł. Gość deklaruje zysk około 105 tys. zł, który potwierdził mu, że chce rozwijać flipy.
Przejdź do rozdziału w filmie: 23:25
Pytania do rozdziału
Skąd wzięli pieniądze na pierwszy flip?
Mieli około 50 tys. zł własnych środków, a większą część kapitału pożyczyli od znajomego inwestora na ustalone odsetki.
Transkrypcja tego rozdziału
To pierwszy flip to właśnie był ciekawy. To jak mówię, wyszliśmy ze szkolenia, no to mówię: "Dobra, Julia, to dawaj analizujemy ten rynek, umawiamy się na prezentację jak leci. Po prostu idziemy na te mieszkania, będziemy oglądać"., no i na szkoleniu też mówiłeś, żeby na początek, żeby unikać absolutnie kamienic,, bo w Lublinie ich jest dosyć sporo,, bo no nie wiadomo, co może wyjść jakby w trakcie remontu i unikać dużych metraży czyli takich tam powyżej 50 m i ostatnich pięter bez windy. Y, no i okej, dobra, mamy to z tyłu głowy. Poszliśmy oglądać tam chyba z pięć mieszkań obejrzeliśmy w poniedziałek od razu tuż po szkoleniu i też pojechaliśmy oglądać we wtorek jeszcze mieszkania i tam akurat było mieszkanie na czwartym piętrze 60 m czyli tam cztery pokoje było.
No i tak Julii mówię, wiesz no Daniel mówił przecież, że takich dużych nie kupować, że to jest nasze pierwsze mieszkanie w ogóle, no czy wtopimy czy nie, no ale też ten Excel, którego uczysz, dajesz jakby tą wiedzę jak to wszystko obliczyć, no to z Excela nam wychodziło, że musimy kupić to mieszkanie za 303 tys. zł y, żeby zarobić chyba 40. wtedy sobie taki cel planowaliśmy a mieszkanie było wystawione za 320 tys. zł. No czyli no jest jakby taki pole do negocjacji, żeby no żeby się zmieściło w naszym budżecie. No to okej, to jedziemy. Julia coś się umawiała na tam jakiś czas konkretny na oglądanie tego mieszkanie i generalnie później pomyliły się o pół godziny. No i przyszliśmy, ale właściciele były.
Zaczęliśmy oglądać. minutę później wchodzi kolejny zainteresowany i się okazało, że my wyszliśmy na jego umówioną godzinę i no my oglądamy to mieszkanie, jesteśmy zieleni. On szybko tylko wszedł, tak zerknął w jednym pokoju oczami. Mówię: "Dobrze, pokażcie mi dokumenty". Y sprawdził wszystko. Okej. Mówię: "Dobra, daję 306 tys. zł". I to była dla was lekcja? Y tak. I to była no nie tyle to dosłuchaj to to dla niego była lekcja. Y, bo my tak rozglądamy się po tym mieszkaniu i mówimy: "No to zanim jeszcze dowiedzieliśmy się, że on daje te 306, to mówimy: "No to my byśmy 300 mogliśmy zaproponować, no to jest nasz budżet".
Właściciel powiedział, że no generalnie tam na 310 on celuje tą sprzedaż. No my mówimy: "Okej, to się zastanowimy". i później jak już padła ta oferta od Flipera, który oglądał to mieszkanie razem z nami,, no to podszedł do nas ten właściciel i mówię słuchajcie 306 tys. zł dawajcie, bo tyle daje tamten handlarz, jak on powiedział. A ja wolę, a ja wolę wam sprzedać. No właśnie, czyli potwierdza się to, co mówiłem na szkoleniu, tak? Żeby tą relację budować. Tak. i właśnie żeby nie to, że kwity księgi wieczyste, akty notarialne, tylko porozmawiać z ludźmi. i i też my tam nie ściemnieliśmy, że my tu mamy dużą rodzinę, że tu będzie nasz synek mieszkać i tak dalej. Absolutnie nie. Y, tylko sobie tak po ludzku porozmawialiśmy, no i mówimy: "Okej, dobra, no to między sobą się zastanawiamy, skoro ten doświadczony
Flipper, który nie musi nawet chodzić po tym mieszkaniu, tylko wchodzi i mówi, że on to kupuje, no to może i to pokrywa się z naszym też Excelem, no to może warto." I mówimy: "Okej, te 6000 było blisko, ale ale popatrz sobie, że są ludzie, którzy bardzo nierozważnie myślą, prawda? I mógł on się pomylić, mógł być niedoświadczony, być po prostu kimś, kto podejmuje złe decyzje, prawda? I odnosi się do tego jako punkt punkt wyjścia. No bo gdybyś mnie zobaczył, mnie rozpoznał i bym ja cię nie znał i bym dawał 306 i byś wiedział, że się znam na robocie, to wtedy możesz: "Okej, znam Daniela, wiem, że jest dobry". To jak on mówi, to znaczy, że tak jest. Ale pierwszy lepszy gość mógł się po prostu być, jakby to powiedzieć przepłacić, bo po prostu bo jest lekkoduchem. Te pieniądze dostał w spadku, tak? i je rozdaje, rozumiesz?
Jakby, ale też po tym człowieku było widać, że on nie jest lekkoduchiem po pierwsze, a po drugie my też sobie zakładaliśmy, że dobra, my sobie założyliśmy, że minimum 40 tys. zł zarobimy przy drogim remoncie, przy długiej sprzedaży, to nawet gdybyśmy zeszli po prostu z tego swojego zysku na tym pierwszym flipie i byśmy zarobili 34, i tak byśmy byli zadowoleni. Więc wszystko to sumując to podjęliśmy decyzję na tak. Ile zarabiliście na tym na tym flipie? Zarobiliśmy ponad 100 000 zł lekko. Ponad tam około 105 tys. zł. Okej. Czyli szkolenie się zwróciło już. Tak, szkolenie się zwróciło wielokrotnie i teraz już z perspektywy czasu to gdybym był na tej konferencji, co podszedłem do twojej ekipy i jakby mi powiedzieli, że szkolenie kosztuje 50 000, ja bym powiedział idziemy.
Okej. Bo bo było warto. Ale to zrobiliście swojego tego pierwszego flipa? A skąd mieliście na to pieniądze? No właśnie z pieniędzmi to jest ciekawie, bo wtedy jakoś po szkoleniu to mieliśmy jakiś swoich tam może z 50 tys. zł, więc za bardzo nie mieliśmy, ale też z tych czasów co pracowałem w tej hurtowni motoryzacyjnej, no to miałem tam takich klientów, znajomych po prostu z którymi miałem dobre relacje biznesowe. Opowiedziałem im o tym, że no że teraz idę w nieruchomości i czy nie chcą mi pożyczyć pieniądze pod odsetki. Nie ryzykowałem wtedy brać 50 na 50, no bo nie mogłem im zagwarantować, że faktycznie, że mi się uda.
Tak, bo robiłeś to pierwszy raz, czyli posłuchałeś trochę mojej rady jeden do jednego, tak, żeby na pierwszego flipa raczej, tak, że albo z własnych pieniędzy, albo no żeby tak było bezpiecznie, czyli umówiłem się, że pożyczam pieniądze pod odsetki., no i tyle. Tam przedstawiłem tą ofertę generalnie dwóm moim znajomym. Jeden z nich chętnie To Ukraińcy czy Polacy Ukraińcy chętnie to zaakceptował, powiedział, że jak w to idziesz, to fajnie ci pójdzie. Y wierzę w ciebie i masz moje pieniądze. Y i jest jakby teraz ten człowiek naszym inwestorem pasywnym też. No na jego kapitale też działamy, robimy niektóre mieszkanie.. Niektóre pod odsetki, niektóre 50 na 50, więc no wszystko jest kwestia dogadania. A mieliście jakieś utrudnienia w związku z tego, że jesteście oboje Ukraińcami? Wiem, że robicie to w ramach tak jak ja uczę w ramach spółki z o. o.. Prawda? Czy poza tym, że spółka jest cudzoziemcem, bo wy jesteście cudzoziemcami, tak? myśl ustawy spółka też to poza
Oświadczeniem mieliście jakieś problemy, że coś nie mogliście kupić, bo mieszkania można kupić bez, prawda, bez zgody. Tak, mieszkania można kupić bez problemu. Y tam idzie po prostu zgłoszenie do ministerstwa, więc tutaj to nic nie przeszkadza. Tylko, że nie możemy kupować gruntu lokali usługowych, tak, lokali usługowych bez jakichś dodatkowych zezwoleń, czyli no trzeba wnioskować tam, no słyszałem, że to trwa tam z pół roku. Y no więc jak na flipy to odpada., więc na razie działamy tylko z mieszkaniami. Trochę nas to wstrzymuje z tym, żeby iść dalej, jakoś się rozwijać, ale też to jest kwestia okazji, bo też kupiłem jeden lokal mieszkalny której posiada jakby swoją działkę. No generalnie kupiłem mały dom z gruntem.
No tylko, że kupiłem to nie na siebie, a na znajomego Polaka, że on jest właścicielem. A mi zrobiliśmy notarialne pełnomocnictwo na obrót jakby tą nieruchomość. Okej, super. No to tak, tak też można robić. Tak, niektórzy tak robią. Okej. A co poczułeś przy takiej pierwszej zrobionej transakcji, po takiej pierwszej udanym dealu? Po pierwszej transakcji sobie zrozumiałem, że na pewno chcę iść w te flipy, że będziemy tym się zajmować, bo w trakcie tych remontu, tego pilnowania ekipy, tych załatwień tej papierologii całej, no to się zastanawiałem, czy Boże, jak my mamy zarobić na tym mieszkaniu 40 000 przy dobrych wiatrach, a zarobimy tam na przykład 30 to się rozkłada na minimum trzy miesiące. Ja mam miałem pożyczyć pieniądze. Y to czy w tym w ogóle jest sens, żeby nam wyszło tam nie wiem 5 6000 na dla mnie i dla Julii miesięcznie
Y żeby w to się bawić, żeby tym się angażować. Y ale no stwierdziliśmy, że dobra spróbujemy już w to wyszliśmy, więc sobie spróbujemy, ale później jak przyszło do końcu remontu, no i tak myślimy, za ile to wystawić. Dobra, wystawimy sobie tam. Myśleliśmy, zakładaliśmy, że będziemy to sprzedawać za jakieś chyba 450 000. Patrzymy po ile są mieszkania. Y, że są generalnie tam albo w gorszym standardzie, no że nam może mniej podobać, albo w gorszej lokalizacji, w tych samych pieniądzach. No to i stwierdziliśmy, dobra, no to wystawmy z zapasem za 515 tys. zł remont jeszcze się kończy. Sprzedawaliśmy to mieszkanie na wizualizacjach w trakcie remontu.
Wystawmy do końca remontu za 515, a później zobaczymy. Y, no będziemy obniżać tą cenę i w końcu sprzedamy. Y, no i wystawiliśmy ogłoszenie, zaczął się ruch, y, ludzie zaczęli przychodzić i no i kupili je bez negocjacji za 515 tys. zł i wtedy już sobie zrozumiałem, że idźmy we flipy i tyle. Jedziemy dalej z tematem, tak? Okej, super. A były jakieś błędy, które popełniłeś, które cię kosztowały najwięcej? Błędy też były. Na początku to było bodajże czwarte mieszkanie, które kupiliśmy. Trafiłem na ogłoszenie mieszkanie deklarowane jako po remoncie. nikt nie mieszkał i w takich dosyć fajnych pieniądzach, no trochę drożej od tego, co byśmy kupowali granet jakby według naszych obliczeń z no z tymi danymi. No i tak myślałem, nie wiem czy to jakieś oszustwo czy coś, no ale zadzwoniłem po tym ogłoszeniu i że tak, no że jest
Jaki błąd remontowy kosztował ich najwięcej?
Kupili mieszkanie wyglądające na odnowione, lecz po rozpoczęciu poprawek zeszła gładź ze wszystkich ścian i ujawniła się źle wykonana instalacja elektryczna.
Projekt miał być szybkim liftingiem z niewielkim zyskiem. Po zdrapaniu kilku pęcherzyków okazało się, że ściany wymagają wykonania od nowa, a kuchnia była podłączona do jednego obwodu. Zakres wzrósł niemal do remontu generalnego.
Mimo dodatkowych kosztów projekt zakończył się dodatnim wynikiem około 25–30 tys. zł. Od tej pory para zakłada czarny scenariusz i traktuje deklaracje sprzedającego jako punkt do weryfikacji, nie jako gotowy fakt.
Przejdź do rozdziału w filmie: 33:41
Pytania do rozdziału
Jaka była największa niespodzianka remontowa?
Po rozpoczęciu drobnych poprawek ze wszystkich ścian i sufitów zeszła gładź, a instalacja elektryczna okazała się wykonana poniżej oczekiwanego standardu.
Transkrypcja tego rozdziału
Aktualne i coś tam umawialiśmy się tam na oglęciny, były tam później komplikacje. Myślałem, no pewnie jakieś oszustwo jest po prostu, ale przyszedłem, no generalnie zobaczyłem, y, że mieszkanie no niby po generalnym remoncie patrzę, że tak no nie do końca tam w naszym standardzie jest zrobiony, że trzeba by było tam trochę lifting tego mieszkania jeszcze zrobić, coś poprawić, jakieś błędy tam gdzieś ze szlepki na kuchni dać, gdzieś ściany tam wyrównać, gdzieś tam coś podmalować. No i złożyliśmy ofertę generalnie, no tam ponegocjowaliśmy trochę i kupiliśmy to mieszkanie. Zakładaliśmy sobie zysku tam chyba ze 30 000 wtedy to to był taki mały zysk, ale po prostu patrzyliśmy na to, że to musi być po prostu szybki strzał.
Mieszkanie już generalnie zrobione, tylko trochę poprawić i i będziemy sprzedawać. Wiedziałem, że planowałem jakby jedną ścianę wyrównać i tam gdzieś tam zaprawki jakieś porobić, bo były takie pęcherzyki, pęcherzyki z farby z gładzi tam w kilku miejscach dosłownie takie małe. Tak. No i później jak my to kupiliśmy, no ekipa weszła, że tak do liftingu, zaczęli drapać te pęcherzyki i zeszła cała gładź i cała farba ze wszystkich ścian i ze wszystkich sufitów. Później się okazało, że ta elektryka, co była zrobiona niby w tym mieszkaniu, no to w kuchni też było wszystko na jednym obwodzie, co też nie możemy sobie na tym pozwolić, żeby tak zostawić. Wiedziałem, że jest jakby za mało bezpieczników, no bo my generalnie tam dajemy tam nie wiem tam z siedem, osiem obwodów na mieszkanie, tam było jakieś może trzy. Y i patrząc po prostu na to,
Że ściany już wszystkie tam trzeba od nowa robić, elektrykę trzeba też przerabiać, no i stwierdziliśmy, że że robimy tam można powiedzieć remont generalny. Została tylko łazienka, bo była dobrze zrobiona, bo tam jakiś był dobry płytkarz i wszystko tam było okej. A tam w ogóle w tym mieszkaniu zmieniliśmy układ, wyodrębniliśmy pokój, przebudowaliśmy kuchnię, dołożyliśmy elektryki, no i wyszło to mieszkanie fajne, tylko że no zeszło trochę więcej czasu i trochę więcej pieniędzy. No ale w końcu tam udało nam się zarobić może tak w okolicach 25 000, no tak do 30. I no ale to to była taka nauczka, że jak traktujmy każde mieszkanie z rynku wtórnego jak lokal wymagający pełnej weryfikacji, co było tam robione, że przed chwilą była elektryka wymieniona, czy tam nie wiem, czyli trochę dalej się nabrać na to, co mówi właściciel, tak po prostu.
Nie, no ja ja wiedziałem jakby co było zrobione, ale no nie zakładałem, że można aż taką fuszerkę odwalić, żeby cała gładź zeszła. Tak, tak, tak, tak. Więc ja też zawsze zakładam, że nawet jak okna są do wymiany, to dopiero później je sprawdzam. A zaczy inaczej, jeżeli są jeszcze takie w miarę do zestawienia, to ustalam zawsze, że są do wymiany. Y czarny scenariusz lepiej założyć niż taki optymistyczny, nie? Tak, było też jedno mieszkanie, które ostatnio kupiliśmy. Okna niby mieli być wszystkie plastikowe, wszystko fajnie., tylko że później się okazało, że w dwóch pokojach były okna plastikowe, a w pozostałych pokojach były takie drewniane, ale tak, no, że tylko z bliska można zobaczyć, że takie bardzo podobne, że mają takie pakiety szybowe, tak jak nowoczesne te okna, czyli więc trzeba zakładać najgorszy scenariusz i my wolimy kupić mieszkanie w jak możliwie surowym stanie. po prostu, żeby też właściciel no nie cenił sobie ten stan wykończenia, który jest tak, tak, tak, bo wtedy po prostu jest najmniejszą wartość można wnieść w takie mieszkanie.
Czy możesz powiedzieć dzisiaj, że jesteś takim człowiekiem, którym chciałeś być 10 lat temu, czyli jak jak sobie o sobie myślałeś 10 lat temu i czy jesteś taką osobą dzisiaj? Myślę, że już to nawet osiągnąłem większe sukcesy, jakie sobie zakładałem, że osiągnę. Czyli byłeś, miałeś cele i marzenia mniejsze niż realny rezultat, który osiągnąłeś? Tak. Miałem mniejsze marzenie, jeżeli chodzi o ten odcinek czasu. Czyli jak pytałeś o 10 lat temu, o czym myślałem, co sobie planowałem, jak będę miał 30. Wiedziałem od początku, że jak będę miał tam jakieś 40, 50 lat, no to że wszystko będzie będę miał dobrze. Okej. A jak dzisiaj działacie? W jaki sposób macie jakby ten plan działania, prawda? Jak wygląda? Taka wasza praca.
Jak skalują biznes i co flipy zmieniły w ich życiu?
Zbudowali zaplecze z biurem, magazynem, koordynatorem ekip i pośrednikiem, a przede wszystkim przestali rozpraszać się na wiele drobnych działalności.
Biuro pomaga oddzielić pracę od domu, a magazyn i osoba nadzorująca remonty ograniczają codzienną logistykę. Para współpracuje także z biurem nieruchomości, lecz aktywnie pilnuje sprzedaży i oczekuje priorytetowego traktowania swoich ofert.
Flipy nie sprawiły, że pieniądze leżą bezczynnie — większość kapitału pozostaje w obrocie. Zmieniła się jednak jakość decyzji, możliwość częstszych wyjazdów i przekonanie, że znaleźli kierunek, któremu warto poświęcić długoterminową energię.
Przejdź do rozdziału w filmie: 38:45
Pytania do rozdziału
Jak wygląda ich system pracy przy większej liczbie flipów?
Korzystają z biura, magazynu, koordynatora remontów i zaopatrzenia oraz współpracują z biurem nieruchomości odpowiedzialnym za sprzedaż.
Transkrypcja tego rozdziału
Czy macie jakichś pracowników już teraz do tego biznesu? Jak to wygląda? To przede wszystkim nie wyobrażam sobie flipowania bez po pierwsze biura, po drugie bez magazynu, czyli no jakieś takie zaplecze. A dlaczego bez biura? No bo wielu moich absolwentów, ja też tak rekomenduję, żeby tego biura nie otwierać na początku, przynajmniej swojej drogi. Ja mam biuro, nie o tym mi się mówi, nie? Ale ale dlaczego? No bo dlatego, że pracujesz akurat z żoną i wtedy nie ma takiego rozdziału domu od pracy. Czy przez to, że w biurze możemy się skupić stricte na pracy, że nie ma tak, że a tu pralka już doprała, to sobie dobra, to pójdę sobie rozwieszę pranie na przykład, albo że trzeba coś jakieś rosół ustawić. Po prostu przychodzimy do pracy, skupiamy się tylko na tym. wracamy do domu. no i tu by pasowało powiedzieć, że zajmujemy się tylko domem, ale nie do końca, bo wtedy już zaczynają się jakieś dyskusje,
Omówienia różnych tematów. no i to generalnie do później do późnej nocy pracujemy tylko, że w domu i tak w rozmowach, w jakiś przemyśleniach i tak dalej., więc to jest pierwsze to jeżeli chodzi o czynnik, który nie jest jakby czynnikiem ludzkim., drugie to, że trzeba mieć ekipy sprawdzone. No nie wiem kto kto ile tam mieszkań na raz robi,, ale żeby każda ekipa była po prostu jak najlepsza. Mamy człowieka, który nadzoruje nam remonty i jest jednocześnie magazynierem i zaopatrzeniowcem., ten człowiek też musi się znać dobrze na remontach, komunikować fajnie z ekipą, żeby go słuchali. No generalnie ten system zaczerpnąłem od ciebie też, no bo opowiadałeś, że jak wchodzimy na jakąś większą skalę, no to no bez takiego człowieka to po prostu będziemy się
Zajmować wszystkim, tak? A sensu z tego będzie mało. Y więc mamy rewelacy rewelacyjnego człowieka. na na tym stanowisku też jeżeli chodzi o sprzedaż mieszkań mamy zaplecze w postaci biura nieruchomości z którym nawiązaliśmy współpracę i jesteśmy zadowoleni z tego, że czujemy, że nasze oferty są pod fachową opieką., my też pilnujemy tam, trzymamy rękę na pulsie i nie ma tak, że sobie daliśmy ofertę na rynek i sobie czekamy, aż to się sprzeda, interesujemy się tym. no i też może naszemu agentowi pomaga to, że czuje od nas taką presję., no bo ja mówię, że no jak my dajemy do sprzedaży komuś mieszkań tam na 1 d 3 miliony
Złotych, no to ja nie mogę sobie pozwolić na to, żeby moi inwestorzy po prostu czekali, aż aż to się posprzedaje, a my będziemy się weźmimy do roboty, nie? Tak więc najpierw są nasze mieszkania, a później są inne oferty. Jeżeli nie pasuje, no to będziemy szukać inne biuro, ale jak na razie pasuje. A wiem, że macie też małe dziecko, prawda? I wiem, że też działacie razem. I jak to potraficie sobie poradzić z tą sytuacją, bo to jest duże wyzwanie, żeby połączyć pracę, biznes, rodzicielstwo, prawda? I jaki macie układ tutaj? Tutaj taki układ mamy, że staramy się większość pracy takiej, co potrzebuje naszych gdzieś rozjazdów i tak dalej wykonać w tym czasie, kiedy nasz syn Mark jest w przedszkolu. Też mamy bardzo mocne zaplecze, jeżeli chodzi o rodzinę, bo też mieszka z nami i no przeważnie albo moja mama, albo mama Julii też opiekuje się Markiem, kiedy jest poza przedszkolem, a my na
Przykład musimy dłużej zostać w pracy, więc sobie staramy się nie zabierać go, no bo teraz ma tylko 4 lata po tych budowach, ale też on chętnie spędzę czas na magazynie. Mamy wózki paletowe, więc on sobie fajnie tam się bawi przestawiając palety. Też czasami zabieramy go na mieszkanie, żeby no pokazać jak to wszystko wygląda, żeby go przyzwyczaić, ale też żeby to nie było przesadnie długo, czyli tam kilka godzin tam sprzedać spędzać na mieszkaniu. Podjechaliśmy pod mieszkanie, które na którym zarobiłeś najwięcej, tak na ulicę Tymiankową. Także chcemy, żebyś nam teraz pokazał. Także wejdźmy do środka. Business Rider.
Tutaj była malutka kuchnia. Tutaj był pokój też dosyć mały. To jest za nami ściana nośna. Tu jest ściana nośna, więc z tamtego pokoju nic nie mogliśmy ruszać. Tutaj oryginalnie był jeden taki ogromny pokój z wyjściem na balkon.. y, z czego stwierdziliśmy, że zrobimy dwie sypialnie, jedną główną, drugą okej. A nie myśleliście, żeby tu zrobić na przykład salon i aneks? Y, nie myśleliśmy pod tym względem, że po pierwsze nie chcemy pakować, no bo wtedy by było pięć pokoi, tak? Nie, nie, to byłby salon z aneksem, a tam by były dwa pokoje. Tamten pokój zostaje, nie, bez negocjacji..
Y, więc no ten pokój by był, czyli jeden, dwa, y, trzy, y. C. No i tutaj czwarty. No czyli wyszłoby na to samo, tylko że po pierwsze musimy zmieniać układ, czyli już bawić się z kominiarzem. Te odpływy, no to byśmy sobie poradzili. Ale no my wolimy zawsze zostawić kuchnię w swoim miejscu. A bo tu jest łazienka, a tam nie ma łazienki, więc byłby ten problem. Więc to była jedna opcja wolna. Y, więc tutaj stwierdziliśmy, że zrobimy naprawdę wypasiony, y, salon, gdzie jest miejsce na wszystko. Y, i tak mieszkanie, to jest duży salon. A tam mamy trzy, y, no, łącznie mamy trzy sypialnie, y, łazienkam.
. Y tutaj stwierdziliśmy, że damy to mieszkanie poszło za 500, ile? Za 649. Okej. No właśnie 49. Tak. i co jeszcze? Zaułożyłeś jakieś mankamenty? Nie, jeszcze się nie zacząłem przyglądać. No w łazience nie, nie znalazło się niestety miejsca na pralkę. A tutaj zrobiliśmy, y, miejsce na pralkę, na suszarkę i jeszcze pół na ręczniki, nie? Otpó jest w podłodze z zachowanym spadkiem. A to jakiś stolarz robił te rzeczy czy to człowiek, który od nas jest Piotrek od nadzorowania ekip on też zamawia po prostu od stolarzy, od z hurtowni formatki na wymiar i no akurat tak można powiedzieć ekipa, więc te szafy są fajne z tym, że można sobie kupić doposażenie. A i i można powiedzieć, że jest to to jak zabudowa tego tak, no, że zrobiliśmy zabudowę biziness rider.
Czy były jakieś takie osoby w twoim życiu, które ci odradzały ten kierunek? Na przykład mówiły: "Nie, nie idź to, to jest niebezpieczne albo nie masz tam szans?" No nie przypominam sobie takiej sytuacji. Ewentualnie były trochę trochę inne, że na przykład, że moi rodzice mówili o oborze i tam rodzice Julii też czy czy tak, że tak odważacie się, że jeszcze swoje mieszkanie macie w kredycie niespłacone, a tu zapożyczacie pieniądze i w coś inwestujecie, w jakieś remonty, sprzedaży, nie wiadomo co. Przecież to jest takie ryzykowne, my byśmy za żadne pieniądze byśmy tak się nie odważyli zrobić, ale one oni są już przyzwyczajeni do tego, że my jesteśmy odważni, czujemy to, że że ryzyko się opłaca, tylko że musi być przemyślane z poparte też jakimś tam doświadczeniem, wiedzą i wtedy już
Można iść. No bo też generalnie jakbyśmy kupowali tylko tam jakieś tylko pełne tematy, na których tam 100% da się tam zarobić duże pieniądze, no to byśmy mogli czekać na takie tematy, no nie wiadomo ile, nie wiadomo czy by się trafiły, więc trzeba precyzyjnie skalkulować koszty i wtedy już można podejmować decyzję. A powiedz mi, nie, jak byłeś na tej konferencji i widziałeś to, że ja pokazuję te wszystkie modele działania i pokazuję jak robić flipy, to nie bałeś się trochę, że aj dlaczego on szkoli i jakby że czy damy radę wejść na rynku, którym ja jestem, bo jesteśmy z tego samego miasta można powiedzieć i nie bałeś się, że jest ja już zająłem cały rynek i konkurencja jest duża? Nie bałem się, bo też z mojego doświadczenia, że potrafię, jak mówiłem, z tym sanepidem i tak dalej, no już wiele tematów przerabiałem, także do każdej już wymyślonej rzeczy, do
Każdego wymyślonego już tam przepisu i tak dalej, można coś wymyśleć jeszcze swojego, dodać, coś udoskonalić i być może to będzie równie dobre, ale będzie trafiało na przykład tam do innych klientów. albo nawet i będzie lepsze. Więc uważam, że świat cały czas idzie do przodu i tak samo było na przykład, nie wiem, z samochodami. Jak ktoś wymyślił samochód pierwszy, no to już też niby po co jeszcze iść w tą branżę, ale samochody się rozwijają, więc Dokładnie. Tak, tak już prawie same jeżdżą. Okej. A co w takim razie flipy zmieniły w twoim życiu? W moim życiu flipy zmieniły to, że stało się więcej takich sytuacji, że prawie nie mam pieniędzy na koncie, bo wszystko jest w obrocie, ale to normalny u flippera. Ja też czasem tak mam, także no mnie to też cieszy, bo ja też traktuję pieniądze jako narzędzie. No i na przykład jak ktoś ma, nie wiem, weźmy ten transport, jak ktoś by ma miał 10
Ciężarówek, z czego połowa by stała na placu, no to to raczej jest zła sytuacja i nie musi człowiek się cieszyć jakby z tego, więc skoro pieniądze są narzędziem inwestora, więc trzeba się cieszyć, że te pieniądze są cały czas w obrocie, no i uważać, żeby wszystkie faktury były płacone terminowo, wtedy też będzie to bardzo pomagało. No jasne, ale na przykład nie wiem czy coś się zmieniło po tym twojego stylu życia czy jakości życia. Jeżeli chod jeżeli chodzi o styl i jakość życia to no delikatnie teraz sobie pozwalamy na trochę więcej wyjazdów. Ale co się zmieniło z najważniejszego, to teraz już wiemy na którym kierunku się skupiać, bo wcześniej jak mieliśmy jakieś kilka jakichś małych takich mikrobiznesów, no się rozpraszaliśmy się i też to nie były takie biznesy, co trzeba się poświęcić na to jakąś większą część swojego życia., no bo
Wiedzieliśmy, że no ile tam nie wkłada energii, no to, nie będzie z tego tam jakiegoś kosmicznego majątku., więc sobie tak po prostu szukaliśmy siebie. No i w międzyczasie coś robiliśmy. Y też co sobie przypomniałem że jak zaczęła się wojna w Ukrainie to przyjechała tam część z rodziny Julii dwie kobiety które zaczęły robić też żeby nie siedzieć po prostu w domu i żeby sobie zarabiać jakieś pieniądze no to zaczęły robić takie pierożki domowe. Było to wtedy też popularne i no ja tak patrzę, no robią te pierożki, no to może im wspomogę coś, żeby to jakiś biznes z tego zrobić.
Zacząłem szukać lokalu może do wynajęcia, ale później jak dowiedziałem się w Sanepidzie, że jak to nie jest punkt ruchomy, to tam w ogóle chore są wymagania, że tam trzeba oddzielny pokój do mycia cebuli, oddzielny pokój jeszcze do czegoś tam, y, że mięsa nie wolno tam ciąć i tak dalej. No to myślę, dobra, co można w tym uprościć?, musi być to punkt ruchomy. Okej., przyczepka gastronomiczna., wymyśliłem sobie to, skonsultowałem z sanepidem, czy to tak przejdzie, tak, siak, tak, okej, wszystko przejdzie. Pojechałem, kupiłem przyczepę gastronomiczną, doposażyłem ją, y, też znalazłem używaną, też szukałem tak, żeby była poniżej ceny rynkowej. Y, wystawili ogłoszenie za chyba 20 minut, już wyjechałem do Warszawy po tą przyczepkę. tylko zdążyłem przypakować się w inny samochód z hakiem. kupiłem przyczepkę, doposażyłem ją. Y mówię: "No to co, może będziemy tam coś działać?" Też w domu próbowałem te pierożki robić, żeby jako tak technikę znalazłem na YouTubie, jak
Można szybko to robić. obliczyłem ile kilo trzeba sprzedać dziennie i tak dalej, żeby to było rentowne., no a później te panie powiedziały, że że one jednak już wracają z powrotem do domu. Y i że no, że tam tak i ja zostałem z przyczepką. Myślę, no to dobra, no to sam nie będę tych pierogów robił, to no to będę sprzedawać przyczepkę. Ona była tak naprawdę ładna, taka pachnąca po tam była taka budka, nie budka z lodami wcześniej, więc no i prawie nic nie robiłem. Kupiłem używaną lodówkę i jakąś tam taką mocną zamrażarkę też używaną, czyli włożyłem tam jakieś tam 600 zł plus, no koszty transportu do Lublina. No i za ile wystawić kupiłem tam bodajże za 15 000. Za ile wystawić? Nie wiem, tam za bardzo nie ma rynku tych przyczepek. Y myślałem to wystawię za 25. Dzwoni człowiek, przyjeżdża,, mówię,, no daję 23. Ja mówię, no, mówię, jeszcze 500 zł i i okej.
Mówię, no dobra, 23500. No i kupił tą przyczepkę. Ja myślę, to po co mi te pierogi, jak ja mogę handlować przyczepami? Od razu na Olxa. Tak, od razu na Olxa w Krakowie znalazłem przyczepkę też po lodach. Pojechałem też po nią, kupiłem, ale też później tam innymi sprawami się zajmowałem, że trochę mi przyciągnęło się w czasie no renowację tej przyczepki. Tam trochę trzeba było więcej porobić, ale też później w końcu rok czasu jakby była u mnie ta przyczepka, zanim tam w międzyczasie tam robiłem. Y no i też 10 000 zarobiłem. No ale wtedy stwierdziłem już, że no flipowanie jest fajne, ale no też z tymi przyczepkami, że trzeba mieć miejsce, jakieś pracowników, no bo no też nie chodzi o to, żebym sam to robił.
Tak. No tak. I też jak coś kosztuje 20 000, 30, to nie zarabisz na nim 50 000, prawda? No właśnie. Y i wtedy już sobie już akurat doszło do tego szkolenia., no i już wyszedłem po szkoleniu i już wiem, że mamy kierunek, w który w którym mamy się rozwijać, więc i teraz też jak widzę, że jakieś jest fajne szkolenie, o którym się dowiaduję, to no sobie analizuję, czy czy nie warto by tam było pójść i przeważnie jest warto. Y też wróciłem właśnie niedawno z Norwegii. Byłem tam między innymi na rybach. Pojechaliśmy na taki wyjazd kamperem. Mieliśmy z Julią i z naszym synem i łowiłem ryby. Złowiłem całe 150 g ryb łącznie za dwa tygodnie. Próbowałem
Łowić w różnych miejscach. Różne miałem te wszystkie przyrządy. A robiłeś to kiedyś? wcześniej za bardzo nie robiłem. i tak sobie po prostu stałem, patrzyłem właśnie na tą wędkę, nic nie było żadnego z tego pożytku i sobie myślałem, a co gdybym poszedł na szkolenia z tego wędkarstwa, tak, z wędkarstwa i tam by mi powiedzieli, że w jaką pogodę, w jaki czas, gdzie, na co, w jaki sposób, jak zarzucać trzeba, bo no patrzyłem, że inni ludzie tam coś wyciągali, tak łowili, a mi jakoś to nie idzie. I tak sobie myślałem, y, byłoby ta nawet jakbym był całkiem nieogarnięty i by mi powiedzieli, że no tak siak ufa mi i tak to nie nie wychodzi no to ktoś by z kolegów też na przykład mógłby mi podpowiedzieć ten kto skończył ten kurs to bym nie wiem mu trzymał piwo, a on by mi wyciągał ryby moją
Wędką. Ale akurat na takim szkoleniu nie byłem. wróciłem z wyjazdu i cieszę się tym, że widokami które tam zobaczyłem i wniosek jest taki, że po prostu po co wymyślać koło na nowo, skoro ktoś już je wymyślił, prawda? I czasami wystarczy jedna wskazówka, która może zmienić wiele. Tak, tak jest. Dokładnie. Dzięki w takim razie Andrzej za dzisiejszą rozmowę. Pokazaliśmy twoje dwa mieszkania. Bardzo fajnie one wyglądają, także dzięki i życzę dalszych sukcesów. Cześć. Dziękuję. Yeah.
Kto występuje w materiale
-
Daniel Siwiec Prowadzący Prowadzący materiały poświęcone nieruchomościom, inwestowaniu i przedsiębiorczości.
- Andrzej Gość, inwestor nieruchomościowy Inwestor pochodzący z Ukrainy, od około dziesięciu lat mieszkający w Polsce. Razem z żoną Julią realizuje flipy w Lublinie i rozwija zespół obsługujący równoległe projekty.